Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? -
morfeusz - 02-03-2012
Musiałem utworzyć nowy temat, ponieważ nie mogę znaleźć na moje pytanie odpowiedzi.
Na razie poznaję Tarota i po przetasowaniu wybieram z wachlarza kartę dnia.
Następnie karty wedle hierarchii składam - tak, po wyborze jednej przez kilka minut układam.
Jednak przy składaniu widzę, jak grupy kolejnych 3-4 kart następują po sobie, chociaż talia była dobrze wytasowana.
Gdyby to był rozkład, to by nie wyszedl, bo nie miałby sensu.
Wydaje mi się, że przyczyna jest prosta - poukładaną talię ciężko roztasować i wpadłem na pomysł, żeby talii za każdym razem nie układać, tylko po prostu zamknąć strażnikiem, pozwalając na bałagan między nimi. Dzięki temu tasowanie byłoby bardziej efektowne, bo tasowałoby się już istniejący bałagan.
Trochę zamotałem, ale mam nadzieję, że wiecie, o co mi chodzi.
Re: Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? -
Rudalila - 02-03-2012
Wiemy...wiemy...ja nie ukladam kart...nigdy...czasem je nawet zostawiam na stoliku odkryte, bo wydaje mi sie ,ze wtedy oddychaja i czerpia dobra energie z mojego pokoju i swiatla slonecznego. Robie kilka wrozb jedna po drugiej, tylko wtedy dokladnie je tasuje i przekrecam wkolo, bo moje karty czytam w odwroconych i prostych pozycjach. Gdzies chyba byl taki watek o tasowaniu kart a takze o strazkniku, jak go znajdziesz to moze poczytasz wiecej jak to nasze wiedzmy i wiedzminy robia. Ogolnie...mozna miec jakis staly system , albo mozna bez systemu. Ja czesto robie to bez zadnego systemu, po prostu co mi przyjdzie do glowy, tak jak w danym momencie czuje, czesto wybieram z wachlarza, ale tez czesto robie jakos inaczej.
Re: Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? -
Tarofides - 02-03-2012
Nie ma potrzeby za każdym razem układać kart, będzie dobrze jak raz na tydzień uporządkujesz talię
Re: Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? - MałaMi - 02-03-2012
Ani nie mam strażnika, ani nie układam kart.. Także dobrze robisz, nie układaj, one same się przetasują...
Re: Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? -
morfeusz - 02-03-2012
Dziękuję za odpowiedzi.
W ogóle im więcej obcuję z moją talią, tym bardziej nabieram przekonania, że z nią się pracuje w 100% intuicyjnie, tak jak się go odczuwa.
Dotyczy to wszystkich spraw - układania, tasowania, przekładania bądź nie przekładania, wyboru kart do rozkładu - wszystkiego po prostu.
Tarofidesie ale po ułożeniu kart nawet raz na tydzień, znowu przez 2-3 dni nie będą zdolne do pracy, bo ciężko je będzie roztasować.
Re: Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? -
Rudalila - 02-03-2012
To nie ukladaj . Po co ? jak potem i tak trzeba pomieszac.
Re: Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? -
Tarofides - 02-03-2012
morfeusz napisał(a):Dziękuję za odpowiedzi.
Tarofidesie ale po ułożeniu kart nawet raz na tydzień, znowu przez 2-3 dni nie będą zdolne do pracy, bo ciężko je będzie roztasować.
Jak ciągniesz z wachlarza to nie ma znaczenia, praktycznie wystarczy przełozyć
Re: Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? -
Helge - 02-03-2012
ja też nie układam kart, bo po przełożeniu ciągnę je z góry po kolei (więc mogłoby się zdarzyć to co u Ciebie, że szły by pod rząd z "ułożenia").
mam dwóch strażników, ale lubię kiedy ze dwie, trzy pozytywne karty leżą pod tym pierwszym, np. as denarów lub 10 pucharów.
Re: Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? -
katarynka - 02-03-2012
Ja tez nie układam i nie mam strażnika. Ani w ogóle nie stosuję żadnych rytuałów "karcianych". Nie pomaga mi to w niczym, wręcz przeszkadza bo ja karty nosze ze sobą wszędzie, używam często, czasem w "polowych warunkach" i zwariowałabym, gdybym miała to sobie dodatkowo komplikować. Karty traktuje tylko i wyłącznie jako przedmiot, rzecz, narzędzie. Nośnikiem treści jestem ja sama i dlatego stawiam raczej na swoją własną "higienę psychiczną". I jeśli istnieje "synchroniczność" (będąca przecież fundamentem "skuteczności" wszelkiej dywinacji) to ona zadziała tak czy siak.
Ale znam osoby, które potrzebują rytuałów właśnie dla psychicznej higieny. Twierdzą, że to im daje bliższy kontakt z kartami i w ogóle lubią "magiczność" wszelkiego typu. I wtedy układanie, przekładanie i dopieszczanie kart jest pożyteczne i uzasadnione.
Myślę, że musisz sam rozpoznać swoje potrzeby i po prostu sprawdzić, na ile potrzebna ci jest "rytualizacja" tarota w twoim życiu.
Re: Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? -
morfeusz - 02-03-2012
Ja uważam właśnie, że to wszystko zależy jak się Tarota odczuwa, ta współpraca i umawianie się z nim to tylko praca intuicyjna.
Re: Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? -
MijaCzas - 02-03-2012
Ja w tej chwili również nie układam kart. Mam strażnika,czasem zmieniam gdy czuje,że już jest zmęczony.
Karty tasuję,przekładam w lewą stronę na trzy kupki ,składam iznowu tasuję-powtarzam trzy razy. Karty wybieram z wachlarza lub w kolejnosci od góry. Czasem sprawdzam jaka karta jest na samym spodzie.
Re: Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? -
Dagaa - 02-03-2012
Kiedyś układałam karty według kolejności, jednak zrezygnowałam z tej metody ponieważ było ona jak dla mnie niewygodna, po co sobie na początku komplikować pracę z kartami? Obecnie nie posiadam strażnika, ani nie układam kart i na nic nie narzekam.
Re: Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? -
Małgosia - 03-03-2012
Oddzielam Arkana Małe od Arkan Wielkich - czyli mam dwa stosiki. W AW mam strażniczkę Kapłankę pod którą zawsze kładę Słońce a na samym dole kartę Świat. Zawsze staram się aby negatywne karty nie leżały na sobie. Natomiast w AM na górze kładę kartę o przesłaniu pozytywnym i pod spodem również kładę kartę o takim przesłaniu. Zabiera mi to niestety trochę czasu
Re: Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? - MałaMi - 04-03-2012
Małgosiu, bez obrazy proszę. Ale to jest nerwica natręctw, Tak jak Miauczyński, który musiał przeżegnać kapcia...
Re: Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? -
Natka - 04-03-2012
Ja również nie układam kart, ani nie mam strażnika. Karty tasuję dosyć długo, potem przekładam lewą ręką do siebie na trzy kupki, składam je i wyciągam karty po kolei z wierzchu. Gdy kilkakrotnie chciałam zmienić ten rytuał i losować z wachlarza, wtedy karty nie przemawiały do mnie, zbuntowały się.
Więc pozostałam już przy sprawdzonym dla siebie sposobie...
Karty przechowuję w drewnianej szkatułce po czekoladkach Wawel, którą kiedyś dostałam od synowej. Czekoladki dawno zjedzone, a szkatułka przydała się...
Re: Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? - MałaMi - 04-03-2012
Tasuję i wyciągam z wachlarza. Nie chcę tworzyć żadnych rytuałów, bo też mam skłonność do natręctw. A to przeszkadza w życiu. Kiedyś jak były chodniki z płytkami nie mogłam nadepnąć na łączenie, więc dziwnie chodziłam.. Jadąc liczę słupki po drodze i wykonuję inne dziwne czynności. Dlatego wystrzegam sie ich przy kartach
Re: Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? -
Małgosia - 04-03-2012
MałaMi napisał(a):Małgosiu, bez obrazy proszę. Ale to jest nerwica natręctw, Tak jak Miauczyński, który musiał przeżegnać kapcia...
Tak to wygląda
Inni układają karty dworowo -- to jest dopiero natręctwo
Re: Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? - MałaMi - 04-03-2012
Ale nie gniewasz się ?
Re: Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? -
Małgosia - 04-03-2012
Eeeeee no coś Ty
Re: Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? - alathea - 04-03-2012
katarynka napisał(a):Ja tez nie układam i nie mam strażnika. Ani w ogóle nie stosuję żadnych rytuałów "karcianych". Nie pomaga mi to w niczym, wręcz przeszkadza bo ja karty nosze ze sobą wszędzie, używam często, czasem w "polowych warunkach" i zwariowałabym, gdybym miała to sobie dodatkowo komplikować. Karty traktuje tylko i wyłącznie jako przedmiot, rzecz, narzędzie. Nośnikiem treści jestem ja sama i dlatego stawiam raczej na swoją własną "higienę psychiczną". I jeśli istnieje "synchroniczność" (będąca przecież fundamentem "skuteczności" wszelkiej dywinacji) to ona zadziała tak czy siak.
Ale znam osoby, które potrzebują rytuałów właśnie dla psychicznej higieny. Twierdzą, że to im daje bliższy kontakt z kartami i w ogóle lubią "magiczność" wszelkiego typu. I wtedy układanie, przekładanie i dopieszczanie kart jest pożyteczne i uzasadnione.
Myślę, że musisz sam rozpoznać swoje potrzeby i po prostu sprawdzić, na ile potrzebna ci jest "rytualizacja" tarota w twoim życiu.
podpisuje sie pod tym "recami i nogami"
Re: Jak to jest z tym tasowaniem i układaniem? -
Helge - 04-03-2012
natka napisał(a):Ja również nie układam kart, ani nie mam strażnika. Karty tasuję dosyć długo, potem przekładam lewą ręką do siebie na trzy kupki, składam je i wyciągam karty po kolei z wierzchu. Gdy kilkakrotnie chciałam zmienić ten rytuał i losować z wachlarza, wtedy karty nie przemawiały do mnie, zbuntowały się. Więc pozostałam już przy sprawdzonym dla siebie sposobie...
Karty przechowuję w drewnianej szkatułce po czekoladkach Wawel, którą kiedyś dostałam od synowej. Czekoladki dawno zjedzone, a szkatułka przydała się...
mam podobnie do Ciebie, Natko - tylko czytam co tam jest w przełożeniu. a jak próbuję z wachlarza - kicha. nic nie pasuje, nic nie mogę rozczytać (wyjątkiem jest tylko talia Crowleya, przy której wszystkie reguły są dla mnie inne
).