Historie z duchami

Pawson87 napisał(a):kurde strasznie mnie zaciekawiłeś tym co odkryłeś Uśmiech może jednak chcesz się dziś podzielić ? ;> nikt tu nikogo za oszołoma nie uważa Uśmiech po to jest ten temat żeby się właśnie podzielić takimi historiami Uśmiech

Ok. Pawełku już otwieram moje archiwum odnośnie historii mojej wsi i regionu nawiazujac do historii tajemnieczej postaci z przed 70 laty. Rotfl O to co mnie sięu dało ustalić, otóż zacznijmy od początku. W 1945 roku dochodziło do mordów na ludności cywilnej na wsiach, w tym u mnie, a dokładnie na pewnej rodzinie która z jakiegoś powodu nie poddała się ostatecznej ewakuacji (najprawdopodobniej kogoś ukrywali) przeprowadzanej przez pododdziały SS z pobliskiego miasta ( co było tylko przykrywką, prawda jest taka ze oni celowo dobijali resztki ludności cywilnej)... Kto dokładnie strzelał i dlaczego trudno powiedzieć, w mojej okolicy w czasie wojny mniejszości etnicznych nie było za wiele, teren typowo zgermanizowany tzn, rodowici Niemcy, zwłaszcza tu gdzie obecnie mieszkam.

Dokopałem się do informacji że pododziały SS mordowały osoby, rodziny które stawiały opór lub odmawiały ewakuacji i to wtedy byli uznawani za zdrajców na podstawie jakiegoś rozporządzenia sądu doraźnego?! (który podobno dotyczył tylko żolnierzy a nie cywili!) Tu gdzie ja mieszkam doszło da jakieś walki i samobójstwa, podobno jedna rodzina stawiała opór - ale to było raczej działanie spontaniczne nie przemyślane, wskazują na to miejsca kaźni. Dwa z nich było przy moim domu, jedno na tyle, a konkretnie pod oknem mojego pokoju zastrzelono podobno jakieś dzieci i kobiete, i na drugim koncu przy wejsciu do domu został zabity jakiś SS-man. W drugim domu, 50 m na wprost od mojego czyli obecnie u sąsiada został zabity jakiś facet ale w mieszkaniu. Moim zdaniem uciekł tam podczas niedoszłej egzekucji albo przed nią , zastrzelił po drodze tego jednego SS-mana który go próbował zatrzymać lub trzymał i się tam zabarykadował gdzie go ostatecznie dopadli. W trzecim domu ktoś obcy się powiesił na strychu- i ja to uważam za powód stawiania oporu przez ów nieszczęsników. Wykluczam mord przeprowadzony przez jakieś bojówki z pobliskiego lasu, to by się nie miało sensu poza tym one były dobrze wytępione bo 80% ludności było w okolicy Niemcami. Czasy współczesne, moja rodzina mieszka w tej miejscowosci jakieś 50 lat, byli to tak zwani przesiedleńcy, wtedy ( lata60-70) żyli jeszcze osoby na wiosce mojej i inych które słyszały tą opowieść i inne od osób które uczestniczyły w tych i podobnych akcjach czyli od Niemców którzy trafili najprawdopodobniej w niewole Armii Czerwonej a byli tymczasowo przetrzymywani w miescie tzn. byłym niemieckim obozie pracy z którego ostatecznie ich wywieziono w gląb ZSRR lub zgładzono na miejscu. Ja znam tą opowieść i inne podobne właśnie od moich rodziców, sąsiadów i innych starszych osób którzy znają ja z pierwszego źródła.

Ja dodatkowo dokopałem się do dokumentów które potwierdzają egzekucje Niemców na Niemcach i one się pokrywają z tymi ludobójstwami . I co to ma do rzeczy? W latach 70 i 80 notorycznie straszyło w tych domach i były przeprowadzane egzorcyzmy, co potwierdzaja osoby które jeszcze żyją i ja sam osobiście znam. U mnie przy domu widywano czasami zjawe, czarna postać mężczyzny -najprawdopodobniej SS-mana który tam zginoł , którego ja najprawdopodobniej w 2005roku osobiście widziałem pierwszy raz i ostatni... podobno on się tylko pojawiał nie robil żadnych szkód. Co do osób zastrzelonych pod oknem mojego pokoju, nic się nie dzieje( tylko czsami pies w nocy zawyje jak wilk ale to rzadkość, najgorzej jest w wigilie wszystkich świętych, nikt już na to nie zwraca uwagi)W drugim domu gdzie został zabity uciekinier z niedoszłej egzekucji , było gorzej tam straszylo w nocy gdy się zgasilo światło. Drzwi od pokoju na korytarz cały czas się otwierały i zamykały przeraźliwie skrzypiąc i nic nie pomagalo, zamnkniecie na klucz czy sciaganie ich- bo się nie dawało bo po co? skoro były potrzebne - miało to miejsce kilka razy w miesiacu, każdy się bal tego ruszyć nawet w dzień. W trzecim domu gdzie się powiesił tajemniczy nieznajomy, na strychu cały czas szurało, typało, przestawalo jak ktos tam wszedł... Dopiero interwencja księdza uspokoiła calą sprawę i jest do dzisiaj spokój czyli niecałe 28at... hehehe.. wybaczcie mój fanatyzm w takich opowieściach ale ja zawsze w takich historiach jestem zapatrzony w Bogusia Wołoszańskiego ,to taki mój mentor i autorytet w tej dziedzinie Uśmiech zawsze kopac do końca ( w papierach lub ziemi), i składac wszystko w logiczną calości na podstawie tego co uzyskałem i przedstawić innym wynik swojego działania w miare rzetelny sposób... A tak na poważnie to wiem że nudzę... A o tym ufo to napisze w tygodniu... bo czasu brakuje tyle mam na głowie Smutny
Odpowiedz

marta1806 napisał(a):No to nie wydawalo mi sie Rotfl Jesli Ty jestes rocznik 88, a ja 89 to widzielismy ta samą komete Rotfl
Szkoda że teraz ich nie ma ale slyszalam że w tym roku jakas kometa ma przelatywac blisko nas ale nie wiem czy bedzie widoczna golym okiem.
jedna
15 lutego o godzinie 20.26 przeleci wyjątkowo blisko Ziemi asteroida 2012 DA14 o długości 58 metrów
Odpowiedz

Dzięki Alex ale nie wiesz czy będzie ja widac u nas?
Odpowiedz

hehehe.... czy ktoś dorzuci dzisiaj jakąs straszanie straszna historię od siebie? Stres Zawstydzony dzisiaj ja robie pocorn i stawiam zimne piwko, niech sławek odpocznie Rotfl Hura
Odpowiedz

Hmm dziś w nocy śnił mi się mój zmarły przyjaciel, strasznie dziwny to był sen..
Odpowiedz

6 zmysł leci na AXN Krzyk hehehehe

coś mówil, myślisz że to był jego duch?
Odpowiedz

myślę, że tak.. zmarł w wieku 14 lat jak to bywa w życiu wpadł w takie dziwne towarzycho.. ćpali i poszło mu serducho. Wczoraj w nocy, czy to nad ranem było? hmm w każdym bądź razie śniło mi się z tego co pamiętam a to już jak przez mgłę, że zjechałem z nim samochodem i nie wrobiłem na zakręcie i przez co wydawało mi się że była jakaś stłuczka, ale na aucie nie było śladu i kiedy wszedłem do domu moi rodzice wiedzieli że była stłuczka i poszliśmy obejrzeć auto i on też się tam pojawił. Wyszło na to że to nie moja wina była to było jakby jego zasługą że się pojawił i obyło się bez konsekwencji... cóż to może znaczyć ?
Odpowiedz

a dlaczego uważam, że to jego duch? bo gdy często o kimś myślisz to Ci się śni, bo podświadomość Ci podpowiada czasami Uśmiech a w tym przypadku nie myślałem o nim od baaaardzo dawna dlatego coś mi nie pasowało, ciekawe czy próbuje mnie przed czymś ostrzec.. muszę pójść na grób i zapalić znicz to na pewno
Odpowiedz

Z tego co wiem, to sny o samochodzi mówią o kierowaniu naszym życiem, jeśli dochodzi do kraksy to mówią że źle kierujemy tym zyciem... może ostrzegał cię wiec przed jakims błędem
Odpowiedz

no tak :p szkoda tylko że nie zawęził tematu :p
Odpowiedz

mam kolejne dwie krótkie historie Uśmiech od dwóch koleżanek Uśmiech mianowicie jedna opowiadała jak to jej babcia czuwała przy zwłokach całą noc i w pewnym momencie slychać było kroki jaki ktoś chodził na dworze po liściach, to była jesień więc taki charakterystyczny dźwięk. Za każdym razem jak wychodziła sprawdzić to nikogo nie było i po chwili znów chodzenie Uśmiech a od drugiej koleżanki to sytuacja taka msza za dziadka mieli no i po mszy do domu na kawe, ciasto, rodzinka sobie siedzi gadka, a tu nagle pies sie zerwał i do drzwi leci i zachowywał sie tak jakby witał tego dziadka patrzy sie w jego strone merda ogonem, chce sie bawić :p i cisza zapanowała ;p
Odpowiedz

Ja się dziś na pewno nowych dowiem, bo mam zajęcia z seniorkami hehhee Rotfl na pewno coś opowiedzą
Odpowiedz

Miałam ciężkie dni i ani krzty ochoty na pisanie, ale teraz mi lepiej. Także więc...
Sprzed paru dni.
Mam nauczanie indywidualne. Przyszła do mnie psorka ucząca polskiego, przerabiamy akurat II Wojnę Światową. Po jakimś czasie pani zeszła z tematu wojny na moje mieszkanie. Mieszkam w przedwojennym budynku, niedaleko Westerplatte. No i zażartowała, że pewnie mam lokatora w domu, po czym chciała wrócić do wojny. Jak w tym momencie zeszyt walnął w barek. Shock A leżał na biurku tak, że niemożliwe było by spadł. Shock Byłyśmy zszokowane, ale w końcu stwierdziłam, że może wrócimy do lekcji.
Parę minut później, gdy psorka wychodziła, nagle drewno spadło z pieca. Biedna, uciekła z pokoju. Język Ale najbardziej poszkodowany był świnek morski. Oczko Cały sparaliżowany był po akcji z zeszytem.
Odpowiedz

to ja może zaprezentuje coś z innej beczki Rotfl znalezione przypadkowo w necie... ale za to pasujące do tego tematu Rotfl Hura
http://www.youtube.com/watch?feature=pla...Bz1ff1rE#! <- Najciekawsze nagrania duchów i zjaw
http://www.youtube.com/watch?feature=pla...w2QojGoJk4 < - Nazistowskie Ewangelie
Odpowiedz

No Sławek nie obijaj sie Rotfl co z tą historią? Rotfl
Odpowiedz

hej smakosze piwa Uśmiech trochę mnie nie było Pawson mnie przywołał do porządku Uśmiech I mu bardzo za to dziękuje.

Więc wypadało by opowiedziec jakąś historyjkę. Więc miałam bardzo dobrą koleżankę z domu dziecka, fantsatyczna dziewczyna, do póki mieszkała z dziadkiem było jej dobrze. Jej rodzice się nią nie interesowali, mama piła ojciec też, więc z nim mieszkała by nie trafić do domu opiekunczego .... ale to nastało. Z tego co wiem bardzo kochała dziadka jak i on ją. Zawsze jej powtarzał, że jej nigdy nie zostawi. Ale życie jest inne. Umarł Smutny a ona zapłakana siedziała na jego lózku wtulona w jego sweter. Nagle usłyszała, że ktoś chodzi po pokoju i siada na łóżku zobaczyła jak lóżko ugina się pod ciężarem ciała. Poczuła chłód i głaskanie po plecach. Mówiła mi, że się nie bała, bo wiedziała, że to on.

Kolejną historyjkę opowiem niebawem również o wizycie zmarłego. Ehhh to była tragedia w mojej miejscowości. Niebawem sie dowiecie Uśmiech niech was ciekawość zżera Uśmiech hehe Buziaki
Odpowiedz

Paweł ty policjantem zostań Rotfl najpierw Agave teraz mnie do porządku przywołujesz hehehhee
juz wywyiązuje się zobietnicy:

No wiec dziś zasłyszałem opowieść od takiej pani. W naszej okolicy mieszkała przed laty niemiecka rodzina szlachecka, konkretnie Puttkamerowie, no jedna z nich np. była żona tego słynnego i nielubianego Bismarca. Brali nawet ślub u nas w kościele... no ale mniejsza z tym... sporo jest u nas w okolicy ich pałaców, w jednym gdzie mieszka teraz Czesław Lang, ten co tour de france wygrał kiedyś, działa się historia o której teraz chcę wpomnieć. Biegnie w jego pobliżu ścieżka łącząca dwie miejscowości. Właśnie tamtędy szła tego wieczoru przed laty ta pani do znajomych, kiedy ku jej przerażeniu ujrzała ubranego w starym stylu (cylinder, płaszcz, oficerki) mężczyznę palącego fajkę. Opierał się w ciemności o drzewo i kopcił tym dymem. Nie gonił jej i nawet się na nią nie patrzył... niemniej jednak dał jej takiego stracha że biegła tak szybko do domu że ażkapcie spaliła hehehe... To był jedyny raz kiedy widziała ducha ale nie zapomni tego nigdy - bynajmniej tak twierdzi. Prawdopodobnie był to były mieszkaniec tego pałacu... zresztą ludzie wspominają ze w nim trochę straszy. Nie jakoś przerażająco ale czasami coś daje znaki...
Odpowiedz

no ktoś tu musi czuwać Rotfl
Odpowiedz

..a bylo to tak..siedem lat temu umarl nagle moj ukochany Witus, mezczyzna ukochany, dla ktorego zostawilam wszystko i po jego odejsciu moj swiat zmienil sie w wielkie rumowisko..3 miesiace po Jego smierci obuidzilam sie w srodku nocu i zobaczylam Go siedziacego na stoliku nocnym z drugiej stronu lozka..widzialam Jego twarz z progfilu, lecz gdy zwrocil glowe w moim kierunku druga polowa twarzy byla jakby spalona ogniem..czarna i pomarszczona..drugi raz uratowal mnie od smierci, gdy jechalam autem od Niego z cmentatza przez stare, zarosniete torowisko..byl upal, lato..szyby auta opuszczone wiec dzwieki z zewnatrz dochodzily..nagle uslyszalam charakterystyczny pulsyjacy dzwiek, jaki slyszymy przy spuszczanych szlabanach..zatrzymalam sie odruchowo, choc nic tam nie dzialalo sie od wiekow ani zadnej sygnalizacji nie bylo..przed maska samochodu, 2 cm ode mnie smignal pociag wprawiajac mnie w oslupienie i przerazenie samym juz podmuchem powietrza wynikajacym z pedu maszyny..trzecia komunikacja..przyszlam do pracy. 8 rano..wysprzatalam biurko, zalaczylam maszyny-reklama, wiecplotery, drukarki, kserografi itp..na czystym biuwarze ani pylka przede mna..wchodzi kolega, opiera sie o moje biurko i pyta..-skad to- pokazujac na zalaminowana w folie czterolistna koniczyne, lezaca przede mna..wlosy deba, oddychac nie idzie..pol roku wstecz, gdy Witus zyl zalozylismy sie o pierdole..ja mialam za przegrana postawic flaszke, on za pezegrana mial znalezc czterolistna koniczyne..przegral..szukal pol dnia w ogrodzie i nie znalazl..potem umarl..ostatnia konfrontacja..splam glebokim snem, zmeczona zyciem i placzem po Jego smierci..poczulam w nocy obecnosc..zobaczylam sciane mroku z wyrazna swiadomoscia czyjejs obecnosci za jej granica..wyciagnelam dlonie wkladajac je w ten mrok..wiecie, jak w filmach..wkladasz rece w taka ciemnosci rak nie widac..wiec wlozylam rece w ten mrok i za pomoca pamieci zachowanej w palcach i dloniach zaczelam odtwarzac rysy Witka po omacku, za ta sciana mroku..wszytko, co udalo mi sie nakreslic i odtworzyc wychodzilo z mroku..zobaczylam Jego twarz i wlosy, Jego brwi, usta i oczy..bylam taka szczeliwa..gsy wyciagnelam Go calego z tej smoly mroku zaczal mnie calowac i piescic i zaczelismy sie kochac..w pewnym momencie zobaczylam nad Jego ramieniem twarz obcego mezczyzny..powiedzialm-Witus, tu ktos jest..-odpowiedzial-nie przejmuj sie, to kolega..rano, po przebudzeniu uznalam, ze to sen..do momentu gdy nie poczulam bolesnosci w intymnym miewjscu..takim samym rozkosznym, jak zawsze, gdy we mnie wchodzil swoim ogromnym i wspanialym..cudem bozym.. Hura ..tyle z moich wspomnien bolesnych i radosnych zarazem..ale tak juz mam, ze nie jest latwo..co na ten temat spesjalista Slawek..???
Odpowiedz

.aha..po istatnim snie o wyciaganiu z mroku dowiedzialam sie, ze zmarl Jego kolega za szkoly, nagla smiercia w kwiecie wieku..
Odpowiedz

ze mnie taki specjalista że wiesz hehhee Rotfl

Jaka historia... przeczytaj sobie ksiązkę tej W.Prątnickiej ona opisuje takie BLISKIE spotkania z duchami, znalazłabyś tam historie podobne do twojej. Nie wiem czy to bezpieczne, bo wg niej to twój ukochany nie odszedł skoro pojawia się u ciebie w takiej formmie...
Odpowiedz

..po tej historii z wyciaganiem z mroku nigdy wiecej go nie widzialam we snie. mysle, ze zrobilam jakis rytual oczyszczenia, ze bylam potrzebna by wyciagnac go z jakiegos mroku w ktorym przebywal ku jasnosci, i sie uspokoil..to wszystko sie wydarzylo prawia 7 lat temu i juz potrafie o tym spokojnie pisac, ale gdy ci ukochana osoba, za ktora chcesz zycie oddac umiera na rekach, a ty piec razy reanimujesz i szalejesz z rozpaczy by jeszcze chociaz jeden oddech podarowac..to wierz mi, nie bylo lekko..dlugo mialam schize na punkcie kontaktow ze zmarlymi ale jedna dobra dusza z krakowa, wrozka, powiedziala mi, zebym sie nie dala naciagnac na medium albo kogos, kto niby rozmawia ze zmarlymi, bo to tylko triki dla klientow a widzacych czy slyszacych naprawde jest moze z dwoch ludzi w polsce..i dalam spokoj..
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości