Profesor Maria Dorota Majewska o szczepieniach
#1

Pani profesor Maria Majewska jest neurobiologiem i zajmuje się badaniem wpływu szczepień na Centralny Układ Nerwowy. Pracowala ona przez ponad 20 lat w Stanach , m.in na Uniwersytecie Harvarda
[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=d3BUgYXtJ10&feature=related[/youtube]
Odpowiedz
#2

obejrzyjcie zanim zaszczepicie dziecko...dodam tylko ze wsrod moich znajomych lekarzy nikt swoich dzieci nie szczepi...
Odpowiedz
#3

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=sB8QbiCmCwI&feature=related[/youtube]
[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=Q6NOkk_R9IU&feature=related[/youtube]
Odpowiedz
#4

Fajnie się słucha, ale jeśli chodzi o odmowę szczepień straszą się MOPSEM, że dziecko narażasz, że zaniedbujesz swoje obowiązki etc itp A potem chodzi kwestia szkoły, dlaczego dziecko nie jest szczepione...i znów się tłumaczyć trzeba.
Odpowiedz
#5

''
Pandemia autyzmu poszczepiennego. Autyzm jako zaburzenie jatrogenne a nie wrodzone! Autyzm a szczepionki


Z maila:
Amerykańska agencja kontroli chorób (CDC) właśnie ogłosiła, że w r. 2008 w USA już 1 na 88 dzieci (8-latków) chorowało na autyzm. U chłopców – ok. 1 na 50. W niektórych stanach (New Jersey i Utah) sytuacja była jeszcze gorsza i tam chorowało 1 dziecko na 49/48, a spośród chłopców 1 na 24. Liczby te nie włączają młodszych dzieci, z którymi na pewno chorych będzie znacznie więcej. Uważa się, że liczby chorych na r. 2012 będą dużo bardziej przerażające, bo chorych na autyzm dzieci lawinowo przybywa. Natomiast chronicznie chorych na różne choroby jest już ponad 64% (czyli 2 z 3) amerykańskich dzieci. To już prawdziwa pandemia trwałego kalectwa o niewątpliwie jatrogennej etiologii!

Ogromna wiekszość amerykańskich rodziców uważa, że ich dzieci zostały okaleczone neurologicznie przez szczepionki i większość cofnęła się w rozwoju po jakichś szczepieniach. Tych rodziców nic nie przekona, że szczepienia są bezpieczne. Żaden skorumpowany „autorytet”, żaden polityk, żaden lekarz. Oni wiedzą swoje. Niezależne badania naukowe (m. in. nasze) potwierdzają ich zeznania. Ponieważ agencje rządowe, takie jak CDC i FDA do tej pory notorycznie ignorowały zeznania i apele rodziców, oraz ignorowały i marginalizowały badania wskazujące na toksyczność wielu obecnych szczepionek i ich kombinacji (których bezpieczeństwa w podawanych koktajlach NIKT NIGDY nie badał), rodzice wypowiedzieli politykom oraz tym agencjom otwartą wojnę. Oskarżają rząd i skorumpowanych rządowych biurokratów z CDC i FDA o kryminalne zachowanie i świadome okaleczanie oraz zabijanie dzieci toksycznymi szczepionkami. Domagają się ustąpienia i ukarania ludzi na wysokich stanowiskach odpowiedzialnych za te zbrodnie przeciw Narodowi Amerykańskiemu. Rodzice obiecują, że nie ustąpią i nie spoczną, zanim nie pociągną do odpowiedzialności karnej osób, które kierowały programem masowego okaleczania dzieci toksycznymi szczepieniami, i zanim nie zmienią obecnego szaleńczego programu szczepień, wykreowanego wyłącznie dla zysków. I tych rodziców są już miliony.


<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.ustream.tv/user/CanaryParty">http://www.ustream.tv/user/CanaryParty</a><!-- m -->

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.cdc.gov/mmwr/pdf/ss/ss6103.pdf">http://www.cdc.gov/mmwr/pdf/ss/ss6103.pdf</a><!-- m -->

Pozdrawiam, prof. Dorota Majewska.''
Odpowiedz
#6

obiecywałam sobie, że nie dam się wkręcic w tematy o zdrowiu Rotfl
no ale jednak nie wytrzymałam.... Wnerw

sorry Adela ale cytowanie milionów amerykańskich rodziców...
dane pozostawiajace wieeeele do zyczenia;

ten tekst z maila-baaaardzo nieprofesjonalny/koktaile nigdy nieprzebadane itp/

gdyby tak było-już bysmy dziś słyszeli o głosnych procesach, horrendalnych odszkodowaniach firm farmaceutycznych produkujacych szczepionki;
cieszmy się, ze nie gnebi nas ospa prawdziwa, nie uśmierca i nie okalecza choroba Heinego-Medina, że tężec znamy tylko z opisów w książkach/ no zakaźnicy widza pewnie kilka przypadkóww rocznie/, że wsciekliznę też mozna trzymac w szachu
Na Boga -myślę, że wszystko ma złoty srodek...nie znoszę skrajnosci Stres Zły

no i pamietaj- nie graj w szachy z gołębiem
Odpowiedz
#7

Mysle,ze z tymi procesami to nie dziala tak szybko...Niedawno , zdaje sie,ze w ubieglym roku, albo 2 lata temu byla jakas afera szczepionkowa. Mowil mi o tym Zib...moze sie tu wypowie o co dokladnie chodzilo.
Adela zwraca nam uwage , ze jest taki problem. Nie sadze zeby wolala o nieslusznosc szczepionek, bo wiadomo,ze wiele z nich sa niezbedne.
Nie ma co sie burzyc Noi.
Odpowiedz
#8

noialbinoi napisał(a):że tężec znamy tylko z opisów w książkach

Tężec(a byłam szczepiona) znam z własnej ręki... źle oczyszczona rana przy szyciu. To tak tylko dopowiem Oczko


Jest wiele sytuacji, w których szczepionki zawiodą, albo co gorsza zaszkodzą. Ale tak po prawdzie pomagają, i to bardzo. Zwyczajowo utarło się, że szczepienia mają być, to i każdy się do tego przykłada...aczkolwiek znam wiele dzieci, które nie były szczepione i na chwilę obecną to osoby już niemal dorosłe. Farciarze albo taka karma, nawet zwyczajowej fali ospy wietrznej w wieku szkolnym nie zaliczyli.

Odnosząc się do Twojej wypowiedzi Rudalilu, też bardziej skłaniam się do tego, że Adela chce pokazać, że z niektórymi szczepionkami trzeba uważać, a nie całkowicie odstąpić od szczepień.
Odpowiedz
#9

Materialy umieszczone w tym watku przedstawiaja stanowisko w sprawie szczepien Profesor Majewskiej - stad taki, a nie inny tytul watku.
uznalam je za godne uwagi ze wzgl. na wiedze i autorytet pani profesor, i umiescilam tu, bo pomyslalam, ze moze to rowniez innych forumowiczow zainteresowac.
Odpowiedz
#10

Adelo-wiem, że to nie są Twoje dane, aczkolwiek wczesniej napisałas coś takiego ,,z moich znajomych lekarzy nikt swoich dzieci nie szczepi,,-i własnie taki wydźwiek całości niestety się zrobił....antyszczepionkowy;
Takie przedstawienie sugerowałoby wstrzymanie szczepień i Nobla pani Majewskiej...Ta pani jest z pewnością jednym ,, z miliona,, badaczy.
Afera szczepionkowa była związana akurat ze szczepionka przeciw grypie. I też mamy w Polsce wielką uczoną od grypy, która krzyczy szczepic wszystko co się rusza, ale oczywiscie tylko w tej grypie siedzi-w niczym więcej. A pani Majewska tylko w mózgu-którego jeszcze nikt w całosci nie rozkminił / i autyzmu też/.
Co do tężca
-dorosła osoba niech se robi co chce, powiedzmy, ze tak prawie do 30-stki mamy odpornosc poszczepienną/bo ostatnie obowiazkowe szczepienie jest w 19 rż/-ale przy ranach o wysokim ryzyku-chocby nie wiem jak dobrze oczyszczonych podaje się jedna dawkę szczepionki, naturalnie dorosły ma prawo odmówic; rodzi się pytanie czy dorosły rodzic ma prawo narażac dziecko na zachorowanie na tężec-nie wyrazajac zgody na szczepienie dziecka/ja bym do piaskownicy takiego dziecka nie wypusciła/, w końcu tak naprawdę dziecko nie jest własnoscią rodzica, rodzic jest opiekunem prawnym dziecka...

no i pamietaj- nie graj w szachy z gołębiem
Odpowiedz
#11

Dzięki Adela, że zwróciłaś na to uwagę. To bardzo ważne. W rok po mnie urodził się mój braciszek (1956) , zmarl w wieku 3 miesięcy, mama zawsze mówiła,że zmarł po szczepionec. Niedawno gdzieś wyczytałam ,że w tamtym czasie wprowadzono jakąś szczepionkę, w wyniku której zmarło wiele malutkich dzieci w tamtym czasie..mój braciszek był też jej ofiarą.

Noialbinoi...chyba trochę się zagalopowałaś z tą własnością. Przecież żaden rodzic nie chce narażać swego dziecka...i to są bardzo ważne dylematy...
Odpowiedz
#12

rudalilu wcale nie uwazam, ze się zagalopowałam;
zwyczajnie nie lubię skrajnych poglądów;
rozumiem i Twoja niechęc do szczepień, to smutne-ale to samo zycie/ja straciłam brata gdy miał 14 lat -przejechał się z kolegą na motorze, stąd może moja niechęc do motorów/; niestety jeden na milion po szczepieniu moze umrzec, na kogo wypadnie-nie zgadniemy; moja kolezankę lekarkę odratowano -po szczepieniu p/w grypie dostała wstrząsu/reakcja natychmiast po podaniu szczepionki/-szczepiła się-bo pracodawca kazał pracownikom się zaszczepic, okazało się, ze w trakcie specjalizacji, którą robiła w tym czasie musiała uczulic się na formaldehyd, nigdy wczesniej nic jej po szczepieniach nie było...
Zwyczajnie trzeba wiedziec, że tak może byc.
Ja zwróciłam uwagę, ze forma podanych informacji kompletnie mnie nie przekonuje i ze nie zgadzam się ze skrajnościami
Każdy na szczęście ma prawo miec swoje zdanie

no i pamietaj- nie graj w szachy z gołębiem
Odpowiedz
#13

Wśród moich znajomych i rodziny jest wielu lekarzy i ani jeden nie zrezygnował ze szczepienia swoich dzieci. Lila, ja znam przypadek całkowicie odwrotny, siostrzyczka mojego męża zmarła w wieku 3 latek na koklusz w okropnych męczarniach, ponieważ jej matka nie zaszczepiła jej wczesniej. Żal jej było męczyć dziecko. A swoją drogą nie można jej było odmówić inteligencji, więc czemu tak zdecydowała? Po prostu tragedia i brak wyobraźni. I całe życie miała wyrzuty sumienia.
Po co się szczepić? A po co się leczyć w ogóle? Każdy lek jest obwarowany litanią działań ubocznych a ponadto może wchodzić w interakcje z innymi lekami, nawet w połączeniu z syropem na kaszel niektóre leki są podobno śmiertelnie niebezpieczne. A mimo to ludzie garściami wprost żrą lekarstwa, bezkrytycznie faszerują nimi swoje dzieci. A lekarz, który nie wypisze antybiotyku i poleca naturalne środki na przeziębienie, jest uważany za konowała. Nic dodać nic ująć.
Odpowiedz
#14

wlasnie Lila, rodzic nie chce narazac swojego dziecka.
dziecko wlasnoscia rodzicow nie jest, ale nie jest tez tak samo wlasnoscia panstwa, zeby to ono mialo wieksze niz matka prawo decydowac o tym, czy dziecko szczepic czy nie, pod grozba przymusu i kary ...Zostawmy wiec prawo decyzji rodzicom. Bo kto kocha dziecko bardziej , jego rodzice czy panstwo polskie i urzednicy ? Nie jedna matka odda zycie za swoje dziecko, czego raczej nie oczekuje sie po jakims urzedniku wydajacym czy egzekwujacym przepis o przymusowym szczepieniu.

Mimo iz w Polsce nie mieszkam i ta nowa ustawa w Polsce <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.stopnop.pl/aktualnosci1/144-przymus-szczepien-prezydent-podpisal-ustawe">http://www.stopnop.pl/aktualnosci1/144- ... sal-ustawe</a><!-- m --> mnie nie dotyczy, bo tu nas takiej ustawy nie ma, wiec moglabym miec gdzies co sie dzieje w Polsce, ale i tak jestem przeciwna temu odgornemu przymusowi. Ustawa zreszta dotyczy kazdego ,rowniez was doroslych.

zeby moc podjac decyzje, trzeba miec informacje z obu stron ,a ze proszczepiennych informacji jest ''morze glebokie i szerokie'' , wiec dla przyslowiowej rownowagi w przyrodzie, bede tu wklejac, od czasu do czasu, informacje o drugiej stronie medalu szczepien. jak i o mozliwoscach pomocy prawnej.
Odpowiedz
#15

to że matka kocha dziecko niestety nie oznacza, ze dokona słusznego wyboru szczepieniowego -bo miłosc i rozum to całkiem różne sprawy
mam ważenie że niechęc wzmaga jakoby przymus; hm matka ma prawo podpisac w dokumentacji ze się nie zgadza i naprawdę nikt nie zaszczepi na siłę jej dziecka; owszem rodzic moze byc ukarany w sadzie grodzkim grzywną i tyle;
ponieważ wiem, jakie powikłania mózgowe może niesc za sobą przechorowanie np.odry nie pochwalam zachowania pewnej matki, która już od progu bez cienia watpliwości nie zgadziła się na szczepienie/szczepionka z rodzaju trzy w jednym-odra, swinka i różyczka/swego 10 letniego syna...podpisała papiery-,,jej,, dziecko-jej miłośc -jej decyzja...
Na intelekcie wszystkich matek można polegac??? Jednak dzieci są traktowane jak własnosc/i z Waszych poniższych wpisów tę własnosc czuje się że hej/
Zapominacie ze miłosci matki/ojców/ bywają też ślepe i głupie i że żałosne tego bywają efekty...

no i pamietaj- nie graj w szachy z gołębiem
Odpowiedz
#16

A moze ta matka czytala ten artykul :

''Włochy: wygrane odszkodowanie za autyzm poszczepienny


[i]Większość lekarzy twierdzi, że nie ma związku pomiędzy szczepieniami a autyzmem, ale sprawa sądowa z Włoch ponownie rozpaliła dyskusję na ten temat. Punktem zwrotnym stało się orzeczenie włoskiego sądu mówiące, że autyzm 9-letniego chłopca Valentina Bocca został spowodowany przez szczepionkę MMR, którą dostał w wieku 15 miesięcy.

Valentino nigdy już nie był tym samym dzieckiem po szczepionce, którą otrzymał w ramię. Stał się autystyczny. W orzeczeniu sąd orzekł, że jego chorobę wywołało szczepienie przeciwko odrze, śwince i różyczce.
Rodzicom Valentina, Antonelli (44 lata) oraz Maurizio (43 lata), zasądzono 140 000 funtów odszkodowania, które ma zapłacić Włoskie Ministerstwo Zdrowia, zamierzają oni wytoczyć jeszcze sprawę cywilną przeciwko rządowi włoskiemu o dodatkowe 800 000 funtów.

Luca Ventaloro, prawnik rodziny Bocca, który specjalizuje się w pomocy rodzinom dzieci poszkodowanych przez szczepionki, oświadczył, że orzeczenie sądu w Rimini jest „pierwszym publicznym przyznaniem”, że szczepionka MMR może w niektórych przypadkach doprowadzić do rozwoju autyzmu u zdrowego dziecka.

Antonio Barboni, lekarz sądowy zatrudniony przez sąd, jako niezależny doradca, napisał raport mówiący, że „z powodu nieobecności żadnych innych istniejących uprzednio okoliczności” występuje „uzasadnione naukowe prawdopodobieństwo”, że autyzm Valentina może „wywodzić się z podania szczepionki MMR [...] przez pracowników służby zdrowia”.

Wnioski dr. Barboniego zostały poparte przez dwóch innych znakomitych lekarzy, którzy badali Valentina, studiowali jego historię medyczną oraz złożyli zeznania przed sądem.

Sędzia, który orzekł odszkodowanie dla rodziny, powiedział, że „stanowczo dowiedziono”, iż Valentino ucierpiał na skutek „choroby autystycznej powiązanej ze średnim opóźnieniem poznawczym” oraz że jego choroba, jak zeznał dr Barboni, jest powiązana z otrzymaniem szczepionki.

Co ważne we Włoszech szczepionka MMR nie jest obowiązkowa, jest szczepionką zalecaną przez państwo, a orzeczenie mówi, że skoro włoskie rządowe instytucje medyczne zdecydowanie zalecają dzieciom szczepienie przeciwko odrze, śwince i różyczce, państwo powinno wziąć odpowiedzialność za uszkodzenie zdrowia chłopca.

Pogląd sądu został w międzyczasie poparty przez Włoski Sąd Najwyższy, który orzekł, że rząd włoski musi zapłacić odszkodowanie dla dzieci uszkodzonych przez jakiekolwiek szczepionki podawane pod auspicjami ministra zdrowia – nawet jeżeli nie są one obowiązkowe.

„Służby medyczne bardzo nas nakłaniały, żeby podać Valentinowi szczepionki” opowiada Antonella.

„Wysyłano do nas nieustannie listy z terminami wizyt w przychodni. Zaczęli przysyłać je, jak syn miał 3 miesiące. Był duży nacisk. Listy powodowały, że my i inni rodzice czuliśmy się zobowiązani, żeby wziąć szczepionkę MMR, aby ochronić nasze ukochane dziecko przed strasznymi chorobami.”

Orzeczenie włoskiego sądu może stanowić precedens dla wielu podobnych procesów cywilnych.''



<!-- m --><a class="postlink" href="http://stopnop.pl/aktualnosci1/131-wlochy-wygrane-odszkodowanie-za-autyzm-poszczepienny">http://stopnop.pl/aktualnosci1/131-wloc ... zczepienny</a><!-- m -->
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.dailymail.co.uk/news/article-2160054/MMR-A-mothers-victory-The-vast-majority-doctors-say-link-triple-jab-autism-Italian-court-case-reignite-controversial-debate.html?ito=feeds-newsxml&fb_source=message%20%20">http://www.dailymail.co.uk/news/article ... sage%20%20</a><!-- m -->
Odpowiedz
#17

Noialbinoi, mam 24lata, więc ergo mam nadal aktywne przeciwciała. A sytuacja o której pisałam wydarzyła się jak miałam lat 17, więc tym bardziej nie powinno być problemu.

Ja przez pierwsze 4lata życia syna mieszkałam w UK, inny program szczepień... Po śmierci męża wróciłam do PL i masakra Boi się brakuje mi połowę szczepien obowiązkowych w naszym kraju, dziecka do przedszkola przyjąć nie chcą, mnie sądami straszą, że dziecko zaniedbane. Nie dało się doszczepić...musiałam cały cykl szczepień dziecku powtórzyć, a jak nie wrócić do Londynu i tam nadal mieszkać, bo w Polsce przedszkola, jak i szkoły by mi dziecka na lekcje nie wpuściły. Myśli

Nie można powiedzieć, że nie istnieje problem zgonów, wystąpienia chorób neurologicznych(zapalenia rdzenia mózgowego, zapalenie opon mózgowych), zaburzeń oddechowych ale tak po prawdzie nagonka na przymus szczepień to "wojna psychologiczna lekarzy i przemysłu farmaceutycznego przeciw rodzicom."

Wrzucę link do pewnego artykułu, który podesłała mi ciotka(zakonnica i pielęgniarka od 32 lat) -> http://www.melhorn.de/Impfen/indexpolnisch.htm
Odpowiedz
#18

Adelo-bardzo prawdopodobne, że czytali

Jednak w większości krajów zachodnich MMR jest szczepionką obowiązkową.
Wystarczy wziąc do ręki jakąkolwiek ulotkę jakiejkolwiek szczepionki, no chocby najzwyklejszej p/w wirusowemu zapaleniu wątroby typu B/..żółtaczce B,,/-i przeczytac możliwe działania niepożądane...szczerze mówiąc ,,zgon,, , ,,wstrząs,, są bardziej wymowne niz autyzm. Każdy organizm jest inny i nie sposób przewidziec jak zareaguje wobec szczepionki i wobec choroby...-to życie-ruletka.
Ludzie-a jaki ja mam niby interes zwiekszac dochód firm produkujacych szczepionki???chyba nie myślicie, że tak mi zależy na długopisie tej firmy...Mniej szczepień-dla mnie mniej roboty i ryzyka, że coś się może zdarzyc przy szczepieniu, czy szczepienie wykonane czy nie-tyle samo nfz mi zapłaci, więc litości...
Nie znam włoskiego kalendarza szczepień, ale widziałam kiedyś książeczkę szczepień niemiecką- i szczepienia są niemalże identyczne-no ich stac na bezpłatne obowiązkowe szczepionki p/w pneumokokom/ u nas jeśli rodziców stac-to dokupują- szczepionka droga.
Można tu gadac i gadac. Amerykanie nie szczepią p/w gruźlicy, co nie oznacza, ze nie mają z tą chorobą problemu.
Smoczyco-nie widzę tu zadnego błędu, rany ,,brudne,, upowazniają do podania pojedynczej dawki p/w tężcowi; w 99,9 % zraniony nie ma przy sobie dokumentu stwierdzającego, że wtedy i wtedy był szczepiony p/w tężcowi-teoria/jak byc powinno/ a realia to całkiem różne rzeczy/niektórzy mają pominięte niektóre obowiązkowe szczepienia/.Odpornosc-źródła podają 5-8-10 lat/,,rozrzut,,-z pewnością 5 -to większe szanse/ Jedno jest pewne 20 latka z ksiązeczką szczepień, w której jak drut wpisano że w ciągu niespełna ostatniego roku szczepiony p/tężcowi był-nikt szczepic po zranieniu nie będzie, ale jak ma 25 lat, ma ranę/pies go pogryzł, nadepnął na gwóźdź, ma ranę zanieczyszczoną ziemią-to tylko przykłady/ i żadnego dokumentu przy sobie-szczepionkę dostanie-no chyba że odmówi i podpisze, że odmawia świadomy tego następstw -to nie dostanie.
Jeszcze o rodzicach.
W moim rejonie wysyp ciąż-ciąża 15-latki, ciąza 16-latki, ciąża dorosłej alkoholiczki z padaczką poalkoholową/reszta jej dzieci w domu dziecka/-oczywiście chlającej wódę mimo ciąży. Pomyślcie nad tym, - to są lada moment matki z dylematami???Prawdopodobnie będzie problem ze zgłaszalnoscią się w ogóle na szczepienie. Dziecko niezaszczepione przebywające wsród innych np niezaszczepionych jeszcze z racji wieku/młodsze/ma superszanse samo zachorowac i sprawic ze inni zachorują. Chyba niezbyt fajna perspektywa...

no i pamietaj- nie graj w szachy z gołębiem
Odpowiedz
#19

Adelo, bardzo dziękuję za zamieszczenie tutaj tych filmików Uśmiech Każdy ma naturalnie prawo mieć własne zdanie, sam wykład pani Majewskiej przynosi bardzo wiele ciekawych informacji, które w codziennym życiu nie mają szans dotrzeć do przeciętnego człowieka.

Spotkałam się już z informacją na temat ryzyka autyzmu poszczepiennego - chociaż wypowiadano się głównie w kontekście szczepionek łączonych, podawanych w jednej dawce. Zresztą p. Majewska również w swoim wykładzie zaznacza, że na ich temat nie ma żadnych badań publikowanych przez firmy puszczające w obieg te szczepionki. Widziałam film dokumentalny przedstawiający kilka brytyjskich rodzin, walczących wspólnie o udowodnienie wystąpienia autyzmu u ich dzieci właśnie przez jedną określoną szczepionkę łączoną.

Ale w materiale były inne bardzo ciekawe informacje: nie miałam pojęcia, że w skład szczepionki wchodzą tłuszcze i białka - a rzeczywiście uczuleń pokarmowych jest obecnie patologicznie dużo! Postawienie hipotezy, że uczulenia mogą być spowodowane łączoną reakcją poszczepienną - daje do myślenia.

Zgadzam się ze stwierdzeniem - bardzo wyważonym zresztą - że lekarz zwykle sam dokładnie nie wie, co znajduje się w danym leku - zapoznaje się z informacjami na dany temat zwykle poprzez przedstawiciela medycznego, którego pracą jest podwyższać sprzedaż w rejonie, którego też przeszkolono pod kątem zalet leku... Niemal na każdym szczeblu dominuje reklama produktu, tak jak powiedziała to pani Majewska. Informacji na temat leków nowej generacji udziela po prostu firma, robiąc prezentacje, wykłady, szkolenia... Firma, która chce sprzedać swój produkt. Nie zarzucam niekompetencji lekarzom - chodzi mi o powielanie wiedzy z jednego źródła, trudności z rzetelnym zweryfikowaniem określonego leku przez niezależne instytucje, brak informacji z takich placówek.

Medycyna ma swoje skostniałe mity, które niekiedy mogą, ale nie muszą, pokrywać się z rzeczywistością.
Długo twierdzono, a niekiedy nadal się tak twierdzi, że wysoki cholesterol powoduje jedzenie masła, jajek itp. Przedstawia się tę informację jako fakt, ale tak naprawdę jest to domniemanie.

Ostatnio oglądałam film, który pokazywał jednoznaczne, nie pozostawiające wątpliwości doświadczenie, że organizm o dokładnie takim samym DNA (klon), rozwijający się w różnym środowisku zewnętrznym wykształci inny wygląd, inną budowę anatomiczną (jak to?! przecież DNA to ja! powinnam być identyczna?!).

Dlatego jestem ogromnie wdzięczna za poszerzenie mojej wiedzy o informacje pochodzące z innego źródła niż wiedza pochodząca od przedstawicieli medycznych koncernów farmaceutycznych Uśmiech

Oczywiście Noialbinoi tekst nie jest polemiką co do postaw, jakie mają prawo przyjmować rodzice, nie jest krytyką lekarzy... Po prostu żyjemy w dziwnym świecie, w oparciu o różne wyobrażenia, które mogą, ale nie muszą być prawdą... I temat szczepień wydaje się być jednym z nich, w moim odczuciu.
Odpowiedz
#20

Moi znajomi mają syna 7 latka z autyzmem; przeczytali wszystko co możliwe na ten temat, próbują wszelakich metod terapeutycznych na całym świecie/nie są zamożni i nie są związani z medycyną/; Nigdy nie usłyszałam z ich strony ,,czepiania się,, szczepionek jako ,,przyczyny,, problemu.
Przytoczone wczesniej cytaty -także prawnika-maja dziwny posmak ,,Faktu,, i trendu wydębienia kasy jako odszkodowania. Choroby kiedys się ujawniają-nie wszystkie od razu widac jak na tacy, czasem ,,coś,, je ujawnia, czy przyspiesza, czasem to tylko czas; często etiologia chorób jest złożona-genetyka plus czynniki zewnętrzne/RÓŻNE!/. Rodząc się nie dostajemy gwarancji na nic!!!; Ręce opadają na współczesną roszczeniowosc ludzi/ im nie ma prawa przydarzyc się nic przykrego-ani ból, ani dyskomfort, broń Boże żadne powikłanie!!!/.
Moim zdaniem -jatrogennych powikłań poszczepiennych prosto się uchronic-omijac lekarzy i apteki szerokim łukiem, i zapłacic karę w sądzie grodzkim -ale to nie uchroni przed tym wszystkim, co może się stac jesli zachorujemy z powodu niezaszczepienia.
Nie jest prawdą, że przedstawiciele firm farmaceutycznych są dla lekarzy rzetelnym źródłem wiedzy medycznej na temat preparatów!!!! -przedstawiciele najczęsciej nie mają odpowiedniego wykształcenia ku temu-mogą mi powiedziec ze cena, opakowanie się zmieniło, ja nie mogę opierac sie na tym co oni mówią!!!!-litości...
Wielkie koncerny mają zbyt wiele do stracenia, by ryzykowac, z resztą nad tym czuwają odpowiednie organy i zapewniam Was, że gdyby te cytowane,,miliony,, były ,,oczywiste,, -preparatów już dawno nie byłoby na rynku, bo o ,,autyzmie poszczepiennym,,to już od co najmniej dziesięciu lat się słyszy.
Leki po których były powikłania poważne-muszą zostac wycofane z rynku/np tabl Vioxx/

Na szczęscie mam rozsądnych znajomych lekarzy-szczepią swoje dzieci, najlepiej oczyszczonymi szczepionkami skojarzonymi.
O szczepionkach-co zawierają uczymy się na studiach, nie od przedstawicieli firm! Normalne jest ze dzieki postępowi techniki-możliwa jest coraz lepsza technologia produkcji-coraz lepsze produkty.

Każdy ma wybór. Nie ma przymusu.

no i pamietaj- nie graj w szachy z gołębiem
Odpowiedz
#21

Ja nie wychodzę z myślenia roszczeniowego, że "mi się należy" Uśmiech Dla mnie wiele, bardzo wiele współczesnych metod leczenia jest bardzo kontrowersyjnych (a to nie temat na takie rozmowy).

To prawda, autyzm może mieć różnorakie, złożone podłoże, które też do tej pory nie jest w pełni zbadane. Wiele zachowań autystycznych można zaobserwować od niemowlęctwa, i ciężko ocenić, czy był jakiś zewnętrzny czynnik, który wywołał chorobę.
Natomiast w dokumencie, który ja oglądałam, pozycja rodzin była na tyle mocna, że u ich dzieci zaobserwowano zachowania autystyczne (o bardzo skrajnym spektrum, nie zawsze jako tylko wycofanie i unikanie kontaktu) w wieku około 4 lat - bezpośrednio po zastosowaniu jakiejś jednej określonej łączonej szczepionki. Mają bogatą dokumentację wcześniejszego rozwoju swoich dzieci (filmy, zdjęcia), które potwierdzają zeznania rodziców, że wcześniej dzieci rozwijały się prawidłowo - to tyle co do przypisywania autyzmu czynnikom zewnętrznym.

Dodam, że film prezentowała pani będąca pedagogiem specjalnym, pracownikiem akademickim, pracownikiem hospicjum, współautorką wielu opracowań i publikacji na temat zaburzeń rozwoju dzieci, kobieta mądra i wyważona - nie kierująca w stronę: to jest słuszne, albo: to jest błędne, natomiast prezentująca różne kierunki myślenia. Kobieta, która bardzo dużo widziała jeśli chodzi o różnorakie zaburzenia rozwoju dzieci. Dodam, że prezentowany przez nią film i zaznaczenie problemu nie były propagandą w celu nieszczepienia.

To prawda, że pozycja roszczeniowa to kolejna choroba współczesności i tutaj zgadzam się z Tobą, że zachowania ludzkie sięgają absurdów. To irytuje.

Hmm... co do roli przedstawicieli medycznych... Nie będę się z Tobą wykłócała, po prostu jestem rodzinnie "obłożona" środowiskiem okołomedycznym, moja siostra jest przedstawicielem medycznym... Ona w swojej pracy zajmuje się jedną specjalnością, kardiologią - natomiast wszystko, co wiadomo o leku, musi wykuć i wiedzieć. Jeżeli lek jest nowy, wprowadzany na rynek, prezentowany lekarzom - nie mówi o opakowaniach i cenach...Musi wiedzieć, jakie obowiązują inne leki (zamienniki), musi wiedzieć czym się różnią, musi znać charakter działania leków wcześniejszych i jej zadaniem jest przedstawić lekarzowi, na czym polega zmiana leczenia w nowym leku. To ona jest bezpośrednim źródłem wiedzy dla lekarza o leku i jego badaniach laboratoryjnych - lekarz naturalnie również dostaje ulotki i inne informacje, może poczytać o leku w aktualnym wykazie leków, ale najwięcej informacji może dowiedzieć się od przedstawiciela. Może różne firmy mają różnych przedstawicieli, tego nie wiem, ale jej praca na pewno nie polega na roznoszeniu ulotek... Ale mówię - ja nie pracuję w szpitalu, lekarzem nie jestem, więc nie wiem, jak wygląda sprzedaż z innych firm.

Co do nauki o składzie szczepionek na studiach - oczywiście, lekarz musi nauczyć się wiele z budowy leku, składu chemicznego, musi to wszystko wiedzieć. Ale prawdą i faktem jest także, że medycyna w przeciągu zaledwie 20 lat zmieniła się diametralnie. To jest ten fakt, jaki wymienia p. Majewska w swoim wykładzie: kiedyś szczepionka to było to, to, to... Dzisiaj skład szczepionki jest o wiele bardziej złożony, mechanim działania jest zupełnie inny niż kiedyś. Być może lekarz, który dopiero skończył studia, jest na bieżąco z tak precyzyjnymi danymi, ale lekarz, który pracuje w zawodzie przez 10, 15 lat nie zdobywa najnowszej wiedzy z uczelni. Zdobywa ją poprzez szkolenia, wydawnictwa medyczne i profesjonalne artykuły. I tu wracamy do punktu wyjścia - jeżeli artykuł jest pisany pod patronatem firmy - nie chodzi o to, że ma być kłamstwem, oszustwem i manipulacją. Ale zdecydowanie chodzi o to, że pewne aspekty może akcentować bardziej - zwłaszcza, jeżeli lekarz chce się zapoznać z działaniem określonego leku dostępnego na rynku.
Czy niezależne instytucje robią masowo badania nad nowo powstającymi lekami? Które potem opisują w medycznych publikacjach? może profesorowie na wyższych uczelniach? to ostatnie na pewno nie, to co wcześniej - być może, chociaż ja wątpię... Zwłaszcza, że "przepis na lek" ściśle chroniony jest prawem patentowym.
To korporacja - producent, mający własne laboratoria, ma obowiązek zbadać nowopowstały lek, przeprowadzić odpowiednią ilość badań, z wszystkiego się musi rozliczać przed komisją, która zatwierdzi lek do użytku.
Czy Polska prowadzi niezależne badania nad działaniem określonego leku, zanim wprowadzi go na rynek? Oczywiście nie, opiera się wszystko na międzynarodowych umowach.

Wycofuje się leki, których szkodliwość została udowodniona.
Kontrowersyjność szczepionek polega m. in. na tym, że są podawane od tak wczesnego dzieciństwa, że przede wszystkim występuje bardzo duża trudność udowodnienia, jakie zmiany powstały pod wpływem przyjęcia szczepionki.
I tu do głosu dochodzi sama statystyka, cytowana na wykładzie p. Majewskiej: obserwując środowiska dzieci szczepionych i nieszczepionych, zwraca się uwagę na większe ogólne zmniejszenie odporności, częstsze zapadanie na różne choroby i infekcje, oraz inne powikłania u dzieci szczepionych niż nieszczepionych.
To tylko statystyka, żadna pewna informacja, i tak zostaje to podane.

Mnie zainteresowało również to, że statystycznie środowisko dzieci nieszczepionych chorowało w mniejszym stopniu na określoną chorobę, niż dzieci po szczepieniu.

W moim odczuciu to jest realna obserwacja, a nie powielanie kolejnych poglądów, co jest skuteczne i właściwe.

Kolejna rzecz - szczepionka szczepionce nierówna, ilość szczepień w jednym okresie: ma znaczenie, wiek osoby szczepionej - na to wszystko zwraca uwagę p. Majewska, i dla mnie to jest INFORMACJĄ, faktem.

Tak jak napisałam wyżej, mój post nie jest peanem na nieszczepienia. Mam też świadomość, że każdy patrzy ze swojej perspektywy - komuś, komu zmarło dziecko z powodu jakiegoś zaniedbania - np. niezaszczepienia (mogłam/mogłem zrobić to i to!, można było go uchronić, gdybym tylko...) - będzie miał taki sam głęboki żal i poczucie klęski, jak rodzic, który widział, że jego dziecko jest radosne, kontaktowe, po prostu zdrowe, po czym nagle staje się dzieckiem upośledzonym, które przez całe dalsze życie będzie obciążone nabytym kalectwem. To są indywidualne tragedie, ja nie mam odwagi szukać słuszności w którejś ze stron.

Ale z mojego punktu widzenia najważniejsza, bezcenna jest informacja - w oparciu o nią można podejmować decyzję.

A niestety, jednego się nie zmieni - dzieci zawsze będą nosiły na sobie piętno błędów dorosłych - tak było, jest i będzie, bo zawsze to jakiś dorosły będzie za nie odpowiadał, czy to będzie rodzic, czy opiekun prawny, czy funkcjonariusz egzekwujący powinności...
Odpowiedz
#22

Le Stelle-zaprawdę powiadam Ci-znasz przemysł farmaceutyczny od strony siostry-przedstawiciela farmacetycznego, niestety. Siostra z pewnością ma spora dozę przebojowosci, skoro naprawdę wierzy w to, że jest źródłem wiedzy medycznej dla lekarza. W przeszłości najfajniej mi się rozmawiało z pewnym weterynarzem, który przedstawicielem medycznym był-rozmawialismy głównie o leczeniu w weterynarii Uśmiech). Wykuta na pamiec wiedza-osoby która nie ma ogólnomedycznego wykształcenia-ojjjj to bardzo kruchy lód/pomijam że strata czasu i nuda/;-to tak jakbym ja się nauczyła jakiegos fragmentu powiedzmy informatyki i poszła oświecac informatyka.
Uspokajam: speckę zrobiłam w stolycy- lat temu siedem zdałam egzamin specj., od studiów też az tak straszna woda nie upłynęła-i nieskromnie uważam, że podstawy posiadam rzetelne-na ich podstawie nie jest dla mnie problemem chłonąc wszelakie nowe dane uzupełniające, nie musze ich wkuwac, ja rozumiem jak i po co to działa, mam jeszcze coś baaardzo cennego dla mnie-swoje własne obserwacje-i to jest moje doswiadczenie zawodowe -moja wiedza praktyczna.
Mam jeszcze to szczęście, ze mam bliską koleżankę po biotechnologii z doświadczeniem pracy w znanych w Polsce zakładach farmaceutycznych. Dzięki niej znam od kuchni proces produkcji leków i bardzo dużo wiem na temat jakosci tych produktów. Z nią mogę sobie pogadac o tym co jest w tabletce oprócz substancji chemicznej, która to ma właśnie leczyc. I w szczepionce obok np. cząstki DNA wirusa, czy osłabionej /atenuowanej/ bakterii, są jeszcze adiuwanty, konserwanty, rozpuszczalniki. Nie ma takiej opcji-by ,,nie wiadomo co było w szczepionce,, czy że ,,nikt nie wie co jest w szczepionce,,-masakra jakaś-jak można takie informacje szerzyc?!!! Badania sa drogie i po wygasnięciu okresu patentowego-inne firmy produkują generyki-nie tworzą od nowa-tylko odtwarzają. Ale gdy się coś dzieje po leku/szczepionce-wstrzymywany jest jego obrót; w szczepionkach zdarzało się, że wstrzymywano serie takie a takie-bo ktoś cos zgłosił/ale nie był to autyzm/-i dana seria /partia/produkcyjna szczepionek wtedy jest sprawdzana. To naprawdę nie jest Dziki Zachód.
Szkoda, że nie możecie usłyszec na własne uszy co sądzą o pani uczonej Majewskiej najlepsi lekarze pracujący w stołecznym szpitalu chorób zakaźnych...
Zostawmy ten amerykański autyzm Amerykanom/tzn.,,te miliony,,/. Oni z pewnością maja swoich producentów szczepionek i swoich pazernych prawników.
No i -chyba kilkanascie lat w zawodzie-cos by się zauwazyło, no chyba jakaś epidemia autyzmu nie dałaby się zatuszowac...

no i pamietaj- nie graj w szachy z gołębiem
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości