Zajazd pod Różą

Pieszczota
Ten pąk róży, co dobył zaledwo pół skroni,
W uścisk liści od spodu tak czujnie ujęty!
Ten uśmiech, co się uczy i barwy i woni -
Ten czar, co tym czaruje, że nierozwinięty!
Na palcach doń się zbliżam, by kroków odgłosy
Nie spłoszyły tej ciszy, w której trwa i rośnie,
I oczy przymykając, całuję zazdrośnie
Jedwab ciepły od słońca i mokry od rosy.
A po chwili, gdy dłonią muskając twe sploty,
Opodal tego pąka w cieniu drzew cię pieszczę,
Ustom moim dorzucam ślad twojej pieszczoty
Do smugi pocałunku, nie startego jeszcze.


Bolesław Leśmian
Odpowiedz

Jesienna miłość

Nad ranem przyszła,
Do mnie cicho,
Jesienna miłość,
Szarozłota...
I szelest liści,
Razem z chłodem,
Zamiast bukietu,
Mi przyniosła..
Z gorącym sercem,
Jak ognisko,
Co świeci nocą,
Żarem grzeje,
Rozpycha się,
Ogarnia wszystko,
Rozwiewa chłód
I promienieje...
Z rozmową co jest
Szeptem... tylko,
I tylko ja ją ledwo słyszę,
Z mgiełką co spada
Na nas nagle...
I tłumi wszystko,
Nawet ciszę...
Z twarzą księżyca,
Trochę bladą,
Zagląda w okno,
Tuż nad ranem..
I mówię do niej....idź już sobie!
A ona na to......tu zostanę...


Autor: JM....maluna21......5 listopada2009r.
Odpowiedz

Ładny wiersz Natko Rotfl
Odpowiedz

Jesienne marzenie

A jeśli kiedyś imię me wypowiesz
Porą jesienną tylko sobie znaną,
Złociste brzozy przyjdą razem ze mną,
Czerwone klony tuż za nami staną.

Deszcz kolorowych liści nas okryje,
Babiego lata nić oplącze dłonie.
Tak zatoniemy w jesieni po szyję
Zauroczeni sobą nieprzytomnie.

Nikt nas nie znajdzie, bo szukać nie będzie
Na wrzosowiska rozległej połaci.
Jesień się złota rozpanoszy wszędzie
I nam pozwoli się w sobie zatracić.


Kiedy samotność zajrzy ci do okien
Znajdziesz mnie w liści żółciach i czerwieniach
Spłynę na ciebie jesiennym obłokiem-
Nie zapominaj mojego imienia.

Anna Zajączkowska
Odpowiedz

[znane, trochę przydługie, ale piękna, warto Uśmiech

STROFY O PÓŹNYM LECIE

1
Zobacz, ile jesieni!
Pełno jak w cebrze wina,
A to dopiero początek,
Dopiero się zaczyna.

2
Nazłociło sie liści,
Że koszami wynosić,
A trawa jaka bujna,
Aż się prosi, by kosić.

3
Lato, w butelki rozlane,
Na półkach słodem się burzy.
Zaraz korki wysadzi,
Już nie wytrzyma dłużej.
4
A tu uwiądem narasta
Winna jabłeczna pora.
Czerwienna, trawiasta, liściasta,
W szkle pękatego gąsiora.

5
Na gorącym kamieniu
Jaszczurka jeszcze siedzi.
Ziele, ziele wężowe
Wije się z gibkiej miedzi.

6
Siano suche i miodne
Wiatrem nad łąką stoi.
Westchnie, wonią powieje
I znowu się uspokoi.

7
Obłoki leża w stawie,
Jak płatki w szklance wody.
Laską pluskam ostrożnie,
Aby nie zmącić pogody.

8
Słońce głęboko weszło
W wodę, we mnie i w ziemię,
Wiatr nam oczy przymyka.
Ciepłem przejęty drzemie.

9
Z kuchni aromat leśny:
Kipi we wrzątku igliwie.
Ten wywar sam wymyślilem:
Bór wre w złocistej oliwie.

10
I wiersze sam wymyślilem.
Nie wiem, czy co pomogą,
Powoli je pisze, powoli,
Z miłoscią, żalem, trwogą.

11
I ty, mój czytelniku,
Powoli, powoli czytaj
Wielkie lato umiera
I wielką jesień wita

12
Wypiję kwartę jesieni,
Do parku pustego wrócę,
Nad zimną, ciemną ziemię
Pod jasny księżyc się rzucę.


Julian Tuwim, Rzecz czarnoleska
Odpowiedz

[Obrazek: K9WG8clm.jpg]

Mimozami
Mimozami jesień się zaczyna,
złotawa, krucha i miła,
To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
która do mnie na ulicę wychodziła.

Od twoich listów pachniało w sieni,
gdym wracał zdyszany ze szkoły,
a po ulicach w lekkiej jesieni
fruwały za mną jasne anioły.

Mimozami zwiędłość przypomina
nieśmiertelnik żółty - październik.
To ty, to ty, moja jedyna,
przychodziłaś wieczorem do cukierni.

Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
w parku płakałem szeptanymi słowy.
Księżyc z chmurek prześwitywał jesienny,
od mimozy złotej majowy.

Ach czułymi, przemiłymi snami
zasypiałem z nim gasnącym o poranku,
w snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
jak tą złotą, jak tą wonną wiązanką.

Czesław Niemen
Odpowiedz

Odpowiedz

Zauroczeni

Ty zawsze byłaś dziką różą
Rozkapryszoną pierwszą burzą
Rwącym potokiem granią górską
Echem co głaszcze oczu lustro

Tyś miła moja wytęskniona
Ty słońce słońc w moich ramionach
Dziś cię zanurzam w swoją zieleń
W moją codzienność i niedziele

Wracałaś uciekałaś dalej
Pod rękę z wiatrem i zuchwale
Przed przeznaczeniem o pół kroku
Raz w roli głównej raz u boku

Niech niespełnienie nic nie znaczy
Nie musisz miła żyć inaczej
To nic że wiatr ci uciekł z dłoni
Przecież już jutro go dogonisz

Niech niespełnienie nic nie znaczy
Nie musisz miła żyć inaczej
To nic że wiatr ci uciekł z dłoni
Przecież go warto warto gonić


/Jan Kondrak/
Odpowiedz

I mówię: odejdź! i wracam się cicha
I mówię: odejdź! - i wracam się cicha,
By spojrzeć jeszcze na stóp twoich ślady,
I słucham wiatru ,co w dali gdzieś wzdycha,
I na kwiat patrzę więdnący i blady,
Na jeden z kwiatów tych,co mają duszę-
I nie wiem ,co mi jest -i płakać muszę.

I mówię: zostań!- i sama odchodzę,
I drżąca idę w ciemności przed siebie,
I czuję ciernie kolące w tej drodze,
I słyszę dzwony na serca pogrzebie,
I widzę czarne snów ludzkich mogiły-
I nie wiem,co mi - i iść nie mam siły.

Dwie różne drogi - a jedna tęsknota,
Dwie różne drogi - a jedno cierpienie.
Na jednej zorza wygasa mi złota,
Na drugą schodzi noc i smutków cienie..
I późna chwila jest-i rosa pada,
I nie wiem,gdzie mi iść-i stoję blada..

Maria Konopnicka
Odpowiedz

USTA I PEŁNIA

Oto jest noc tańczących snów i
wschodzi nów na niebo znów
jak sekret, który do połowy

mówiłem tobie w inny czas,
gdy nów podobny drżał i gasł
tuż ponad cieniem twojej głowy.

I dziś, jak wtedy, palcem weń
wskazując, rzekłaś: "Drogi, zmień
ten księżyc, niech się w pełnię spełnia"

I nagle - burza srebra, i
zbratane usta aż do krwi
przecięła zwierciadlana pełnia.
K.I.Gałczyński
Odpowiedz

Jesienne zamyślenie

zamyśliłam się w błękicie nieba
zanurzając dłonie w jedwabiste łąki
puchem  malowane malarzem natury

zatraciłam w wierzbowych gałązkach
pochylonych łzawym gestem
nad strudzoną ziemią

zasłuchałam w śpiewie wiatru
w dębowej koronie
wśród czapeczek żołędziowej dziatwy

zatęskniłam za polem lawendy
za twoim uśmiechem
i dotykiem dłoni pośród tej przyrody


/Jolanta Sztadhaus/
Odpowiedz

Ja jestem bogaty

Spójrz
Ja jestem naprawdę bogaty
Bogaty
Mam przecież gwiazdy na niebie
I ciebie, i kwiaty
Spójrz
To dla mnie samego zbyt wiele
Podzielę
Skarby te na równe części dwie
Przypadnie tobie pół, pół mnie

Spójrz
Obojgu nam się to opłaci
Zobaczysz
Nic nie stracisz, lecz dalej się będziesz bogacić
Spójrz
Gdy zgodzisz się ze mną to będzie
Nas prędzej
Stać na to by na wiele długich lat
Móc ofiarować dziś
Ja tobie świat i ty mi świat
Będą ci kwiaty się tulić do rąk
Będziesz w nich brodzić po pas
Dłonią po niebie zatoczysz wnet krąg
Wpleciesz we włosy gwiazd garść
Z tobą podzielę się wszystkim co mam
Każdy mój dzień będzie twój
Wiem, że nie może nie udać się nam
Jeśli nie wierzysz, to spójrz:

Spójrz
Ja jestem naprawdę bogaty
Bogaty
Mam przecież gwiazdy na niebie
I ciebie, i kwiaty
Spójrz
Gdy zgodzisz się ze mną to będzie
Nas prędzej
Stać na to by na wiele długich lat
Móc ofiarować dziś
Ja tobie świat i ty mi świat


muz. P. Rubik, sł. A. Ozga
http://calineczka19794.wrzuta.pl/audio/1...tem_bogaty
Odpowiedz

Eremit napisał(a):Można ewentualnie wydzielić/przenieść te wiersze, ale ... to nie mój zajazd, niech gospodarz gada Uśmiech

O nie, miejsce tych wierszy jest w tym wątku... Foch
Odpowiedz

Nie bardzo rozumiem jaką to może komu robić różnicę gdzie znajduje się ten wątek - ważne jest czy ktoś go czyta i czy inni w nim postują, bo wtedy spełnia swoje zadanie. Dla mnie nie ma znaczenia gdzie, do jakiego działu ten wątek będzie przeniesiony. Niech będzie kultura i sztuka.
krystyna napisał(a):... jeszcze bardziej go wyeksponujemy... Oczko
Wydaje mi się, że podobnie jak jest z innymi wątkami eksponowanie i tak zasadza się na fakcie czy wątek znajduje się na liście aktywnych i tych z nowymi postami. Jeśli są tacy co stale tu zaglądają to i tak zrobią to niezależnie do jakiego działu zostanie przypisany.
Odpowiedz

Czym jest szczęście

Szczęście – może być oczekiwaniem na miłość
która sięgać będzie nieba
jawić się świtem srebrzystym
malować pejzażem księżycowym
pogodnym obłokiem u schyłku lata

Więc, czym jest szczęście?

Ogrodem rozkoszy
marzeniem o raju niezdobytym
a może dyskusją w wierszu
drogą w tunelu
krainą wiecznego szczęścia
afirmacją być życia
krajem ludzi szlachetnych

Może szczęście jest…

Obrazem harmonii i ładu
wyobraźnią poety
łapczywym spojrzeniem
radości niezwykłej
kluczem być może do splątanej drogi.

/Jan Kończyński/
Odpowiedz

Czym jesteś
Lecieć bym chciała daleko... daleko...
Gdzie z brzóz płaczących srebrne rosy cieką,
Kędy szum lasów pierś przejmuje drżeniem...
- Czym jesteś, szczęście? - Wspomnieniem?

Lecieć bym chciała tam, gdzie olchy rosną,
Gdzie głogi dzikie zakwitają wiosną,
Gdzie się powoje, jak baśń dziwna, plotą...
- Czym jesteś, szczęście? - Tęsknotą?

Lecieć bym chciała - za jasnym gdzieś zdrojem
Myśl puścić wolno, jak wody bieżące...
I widzieć tylko łan zboża i słońce...
- Czym jesteś, szczęście? - Spokojem?

Lecieć bym chciała, lecz nie wiem, do czego
Wyciągnąć ręce i przywrzeć płomieniem...
Idę - a za mną cień smutku dawnego...
Czym jesteś, szczęście? - Złudzeniem?

Lecieć bym chciała do chwilek tych jasnych,
Gdy życie, pragnień nieświadome własnych,
Jest jako blaski, co na wschodzie dnieją...
- Czym jesteś, szczęście? - Nadzieją?

Lecieć bym chciała... sen cichy, sen zloty
Prześnić samotna i konać z tęsknoty.
I "kocham" mówić dalekim spojrzeniem...
- Czym jesteś, szczęście? - Pragnienien

Lecieć bym chciała i nie wrócić więcej...
Raz tylko serce uderza goręcej,
A potem cisza... wszystko się prześniło...
- Czym jesteś, szczęście? - Mogiłą?

Maria Konopnicka
Odpowiedz

Miriam, przepiekny wiersz; wiecej takich umieszczaj. Uśmiech
Odpowiedz

Dzięki Mariselko . Ostatnio odświeżam Konopnicką  Buziak


A dziś ulubiony Kofta  

Wino samotnych
słowa : Jonasz Kofta

Jeszcze krok i znów mrok, mała wieczność
ta minuta trwać możne sto lat
obok już twoich póz niedorzeczność
jest samotność jak lustro i walc
to twój cień objął cię chłodem szarym
szepce ci jakieś nikt nie ma cię
nie ma prawd nie ma kłamstw
jedno wiesz, jesteś sam...
i tak będzie, zostanie jak jest

Wypij do dna
gorzkie wino samotnych
wypij
i ty i ja
potrafimy z tym żyć
śmierć oczy ma
z wypłowiałych afiszy
w ciszy
gorzkie wino samotnych
wypij do dna

Jeszcze masz jakąś twarz, jakieś ciało
celę, w której uwięził cię byt
jeszcze się dotąd nic nie udało
jedno wiesz, było głupio i wstyd
w pustych dni gęsta sieć zaplątany
w węzłach żył słyszysz szum ciemnej krwi
nie ma prawd, nie ma kłamstw
jedno wiesz jesteś sam
pogodzony już z klęską ktoś...nikt..

Wypij do dna
gorzkie wino samotnych
wypij
niech czarny blask
zamigoce we szkle
w świecie za ścian
tylko siebie usłyszysz
w ciszy
gorzkie wino samotnych
wypij do dna
Odpowiedz

Intymny wiersz

Warto, warto żyć,
Wtedy pachniałaś bzami,
Dziś znowu kupiłem flakonik,
Roztarłem kroplę na dłoni
I przeszłość wieje nad nami bzami.
Warto, warto żyć.
Mgławo jest za oknami,
Zaraz listonosz zadzwoni,
Ustami przypadam do dłoni,
Całuje cień twojej woni...
Przyjdziesz - będziemy sami,
Jedyni i zakochani,
Chłonąc z czułością perfumy
W miłym uśmiechu intymnej zadumy:
"To my? Ja - i ty?" Wiesz?
Wzdycham... I przez łzy
Powtarzam: warto, warto żyć...

J Tuwim


Odpowiedz

LISTOPAD I LISTONOSZ

Jest listopad czarny, trochę złoty,
mokre lustro trzyma w ręku ziemia.
W oknie domu płacze żal tęsknoty:
Nie ma listów! Listonosza nie ma!

Już nie przyjdzie ni we dnie, ni w nocy,
złote płatki zawiały mu oczy,
wiatr mu torbę otworzył przemocą,
list za listem po drodze się toczy!

Listonosza zasypały liście,
serc i trąbek złocista ulewa!
ach, i przepadł w zamęcie i świście
list, liść biały z kochanego drzewa!...
Odpowiedz

Jesienne serce
= = = = = = = = =

Zbiorę liści bukiet złocisty
Taki z barwami , wymarzony
Pachnący letnich wspomnieniem dni
I czuję Ciebie w sercu co drży

Uzbieram bukiet w którym są
Wspomnienia zapisane
Tych westchnień wspólnych
Które śpią w parku pod platanem

Taki mieniący się wschodem słońca
Z brązem nabrzmiałych żył szkieletu
Opadły cicho na podłoże
Z tematu dla poetów

Przekażę w Twoje śliczne dłonie
Ten zasuszony dowód bliskości
Otwórz przed mną jesienne serce
Niech miłość w nim zagości

/zbignie roth/
Odpowiedz

[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcT0hIBf-K9prraY7a1LS4W...T9Cr98swOA]



Uczę się



Uczę się

twojej nieobecności

przy stole

na ulicy

gdy sięgam po książkę

Uczę się

twojej nieobecności

na poduszce

przywołującej złudzenie

zapachu twojej skóry

gdy dzień pochmurnieje

a wiatr tłucze pięściami

w okiennice wieczoru

Nie potrafię jeszcze

nauczyć się

twojej nieobecności we śnie

Łucja Danielewska
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości