Zajazd pod Różą

Przecież jestem
przyfrunęłaś w moje życie
i zmieniłaś świat mój cały
gdy zbudziłem się o świcie
twoje oczy spoglądały…
przyfrunęłaś lotem ptaka
rozjaśniona gwiezdnym pyłem
tak spokojna
ufna taka
przecież jestem...
przecież byłem...

gwiezdny pył wciąż jeszcze świeci
światłem srebrnym i wesołym
wokół rozbawione dzieci
wokół ptaki
wokół pszczoły
i ten spokój w sercu
w duszy
wyrażany każdym gestem
nic ufności twej nie skruszy
przecież jestem...
przecież jestem...

nie obawiaj się jesieni
że coś zniszczy
że coś zmieni
nie obawiaj się agonii
zaciśniętych mocno dłoni
wspólne modły odczynimy
przed starością i obłędem
nie obawiaj się złej zimy
przecież jestem...
przecież będę...


Coobus
Odpowiedz

Spoza nas (wiersz z banałem w środku)
nie bój się chodzenia po morzu
nieudanego życia
wszystkiego najlepszego
dokładnej sumy niedokładnych danych
miłości nie dla ciebie
czekania na nikogo

przytul w ten czas nieludzki
swe ucho do poduszki
bo to co nas spotyka
przychodzi spoza nas

Jan Twardowski


Jan Twardowski
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=-Hn3E6v4Exk&hd=1">http://www.youtube.com/watch?v=-Hn3E6v4Exk&hd=1</a><!-- m -->
Odpowiedz

Bogdan Loebl

Miejsce na ziemi.

Często próbuję zajrzeć
przez ramię losu
ale nie po to by policzyć linijki
w kartotece mojego przeznaczenia -
nie chcę wiedzieć
ile jeszcze wersetów dzieli mnie
od kropki
która niech spadnie
niczym kropla deszczu
po zbyt długo trwającym upale.

Patrząc przez ramię losu pragnę tylko
znaleźć właściwy kierunek
to miejsce na ziemi
w którym ukryty spoczywa skarb
mojego ukojenia
miejsce z którego czerpie soki
drzewo spokoju...
Odpowiedz

Ave
Kiedy cię spotkam co ci powiem
że byłaś światłem moim Bogiem
że szmat już drogi przemierzyłem
i byłaś wszędzie tam gdzie byłem
odległą gwiazdą w sztolni nocy
zachodem słońca snem proroczym
przestrzenią serca której strzegłem
jak oka w głowie dla tej jednej
mądrej i pięknej ludzkim prawem
ave

Kiedy cię spotkam czy ukryję
wszystkie kobiety których byłem
pacjentem uczniem profesorem
żal nie na miejscu i nie w porę
jak mogło być a jak nie było
że wszystko na nic tylko miłość
na wieki wieków i że żaden
człowiek nie był mi tak potrzebny
ave

Kiedy cię spotkam jak mam spojrzeć
żebyś nie mogła w oczach dojrzeć
starego głodu którym hojnie
obdarowałem tyle spojrzeń
blasku księżyca który każe
od ścian odbijać się od marzeń
do zjawy twej wyciągać ręce
w śniegu pościeli pisać wiersze
szkłem ryte skrycie tatuaże
ave
Mirosław Czyżykiewicz 1996/97


[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=cjsbQtrDvvQ[/youtube]
Odpowiedz

Perłowa łódź
Kiedy przypłynie perłowa łódź
Jak o tym śpiewa serce
Ja Cię zawołam na cały głos
Nie, nie opuszczaj mnie już więcej

Aaa, cały świat
Osłaniany w naszych dłoniach płomyk
Aaa, cały świat
Osłaniany w naszych dłoniach płomyk

Kiedy przypłynie perłowa łódź
Jak o tym śpiewa serce
Ty mnie zawołasz na cały głos
Nie, nie opuszczaj mnie już więcej

Aaa, cały świat
Osłaniany w naszych dłoniach płomyk
Aaa, cały świat
Osłaniany w naszych dłoniach płomyk

Jesteś przy mnie - czuję spokój
Czuję radość i wytchnienie
Przeszłe dni - jedna łza
Przez nią widzę uśmiechniętą twarz
Tylko twoją uśmiechniętą twarz

Aaa, wiem to, wiem
Że tą łodzią my płyniemy razem
Aaa, mówisz mi
Że tą łodzią my płyniemy zawsze
Aaa, mówię Ci
Że tą łodzią my płyniemy zawsze

Aaa, cały świat
Osłaniany w naszych dłoniach płomyk

Antonina Krzysztoń


<!-- m --><a class="postlink" href="http://dza.dza.wrzuta.pl/audio/2SIkazV9sSB/antonina_krzyszton_-_01._perlowa_lodz">http://dza.dza.wrzuta.pl/audio/2SIkazV9 ... rlowa_lodz</a><!-- m -->
Odpowiedz

*** (SZKODA, ŻE CIĘ TU NIE MA ) -
Josif Brodski
Szkoda, że cię tu nie ma,
szkoda, kochanie.
Siedziałabyś na sofie,
ja - na dywanie,
chustka byłaby twoja,
moja - kapiąca łza,
albo może na odwrót:
płacz ty - pociecha - ja.
Szkoda, że cię tu nie ma,
szkoda, kochanie.
Prowadząc wóz, dłoń kładłbym
na twym kolanie,
udając, że je mylę
z dźwignią, gdy zmieniam bieg.
Wabiłby nas nieznany
lub właśnie znany brzeg.

Szkoda, że cię tu nie ma,
szkoda, kochanie.
Srebrny księżyc na czarnym
nieba ekranie
na przekór astronomom
oddawałbym co noc
na żeton na automat,
by usłyszeć twój głos.

Szkoda, że cię tu nie ma,
na tej półkuli -
myślę, siedząc na ganku w letniej koszuli
i z puszką "Heinekena".
Zmierzch. Krzyk mew. Liści szmer.
Co za zysk z zapomnienia,
jeśli tuż po nim - śmierć?
Odpowiedz

Brzegi łagodne
Na wyspie tej, najdalszej wśród wysp
Są złote plaże ścian i latarnie świec
Płyną tu wędrujące okręty snów
Z tak dalekich mórz - tu znajdę ciszę
Niebo bez chmur i brzegi łagodne.

Na wyspie tej, najdalszej wśród wysp
Na skrzypcach cicho gra zakochany świerszcz.
Tylko tu jest najłatwiej odnaleźć się
I w dotyku rąk przychodzi miłość,
Najczulszy gest i słowa najtkliwsze.

Do wyspy tej, najdalszej wśród wysp
Dopłynąć możesz dziś i otworzyć drzwi.
Płyną tu wędrujące okręty snów
Z tak dalekich mórz - tu znajdą ciszę
Niebo bez chmur i brzegi łagodne


Halina Frąckowiak
<!-- m --><a class="postlink" href="http://dobrymis.wrzuta.pl/audio/0Gtd5UNpKKy/halina_frackowiak_sbb_-_brzegi_lagodne">http://dobrymis.wrzuta.pl/audio/0Gtd5UN ... gi_lagodne</a><!-- m -->
Odpowiedz

Kiedy się dziwić przestanę
Kiedy się dziwić przestanę
Gdy w mym sercu wygaśnie czerwień
Swe ostatnie, niemądre pytanie
Nie zadane, w połowie przerwę

Będę znała na wszystko odpowiedź
Ubożuchna rozsądkiem maleńkim
Czasem tylko popłaczę sobie
Łzami tkliwej i głupiej piosenki

By za chwilę wszystko zapomnieć
Kiedy się dziwić przestanę
Kiedy się dziwić przestanę
Będzie po mnie

Kiedy się dziwić przestanę
Zgubię śpiewy podziemnych strumieni
Umrze we mnie co nienazwane
Co mi oczy jak róże płomieni

Dni jednakim rytmem pobiegną
Znieczulone, rozsądne, żałosne
Tylko życia straszliwe piękno
Mnie ominie nieśmiałą wiosną

Za daleko jej będzie do mnie
Kiedy się dziwić przestanę
Kiedy się dziwić przestanę
Będzie po mnie

Kiedy się dziwić przestanę
Lżej mi będzie i łatwiej bez tego
Ścichną szczęścia i bóle wyśmiane
Bo nie spytam już nigdy - dlaczego?

Błogi spokój wyrówna mi tętno
Gdy się życia nauczę na pamięć
Wiosny czułej bolesne piękno
Pożyczoną poezją zakłamię

I nic we mnie i nic koło mnie
Kiedy się dziwić przestanę
Kiedy się dziwić przestanę
Będzie po mnie.
Jonasz Kofta
Odpowiedz

srebrnobiała...
rozbudzone
rozsrebrzone niebo
długi warkocz pyłu srebrzystego
białe światło z nieba spada
na twej szyi się układa
srebrna rosa
srebrny len we włosach

srebrne światło kusi i zachwyca
tajemnica jakaś
tajemnica
nie śmiem dotknąć twego ciała
plecy białe
szyja biała
nawet dłonie
co wędrują po niej

słychać ptasie podniesione głosy
ptasia kąpiel w kroplach srebrnej rosy
półmrok srebrem ubarwiony
srebrzy wróble i gawrony
srebrzy sowy
srebrzy ptasie głowy

oślepiony bielą mrużę oczy
lgnę do ciebie jak ćma pośród nocy
księżyc w szybie się odbija
białe biodra
biała szyja
i ramiona…

jak ćma w ogniu konam


Coobus
Odpowiedz

*** (jeszcze nie wspominałam o miłości...)
jeszcze nie wspominałam o miłości
miłość
tak - ona jedna
nie podlega upływowi czasu
trwa
jeśli jest - jest wieczna
a jeśli jej nie ma
klepsydry oceanów toczą ziarna piasku
księżyc nieustannie odmienia złotą twarz
pociemniałym światem ciągnie ogromny wiatr
nie ma zmiłowania
nie ma odkupienia
nie ma nas
nie ma
nie ma

Halina Poświatowska

Odpowiedz

* * *
A jeśli będziesz kwiatem —
zakwitniesz mi w dłoni

Pragnieniem jeśli —
poszukam strumienia

jeżeli ptakiem —
ubłagam wszystkie czarne koty

A jeśli ciszą będziesz
i słów się wyrzeknę

Wanda Magdalena Lament
Odpowiedz

Fiołkami Ci drogę uścielę

Fiołkami ci drogę uścielę,
Kwiaty rzucę pod stopy pachnące,
Wonne lasów i pól naszych ziele
I storczyki, co rosną na łące...

Fiołkami ci drogę uścielę,
Że nie dotknie się stopa twa ziemi,
I powiodę cię, biały aniele,
I powiodę szlakami jasnemi...

W marzeń cichym klękniemy kościele
Gdzieś od ludzi daleko i światła,
Mój ty biały, serdeczny aniele,
Moja duszo ty jasna, skrzydlata!...


Zdzisław Dębicki
Odpowiedz

Powroty miłości na piaskach
Tego ranka, kochanie, mamy dwadzieścia lat.
Lekko idą, powolne, splatając się,
nasze bose cienie drogą wśród ogrodów,
które błękitom morskim przeciwstawiają swe zielenie.
Ty ciągle jesteś jak objawienie,
nadchodzące w ciemny wieczór światło,
kiedy chłopak klucząc za miastem odwleka
rozmyślnie, zamyślony, swój powrót do domu.
Ty ciągle jesteś ta, która przy mnie
idzie szukając sekretnej pochyłości na wydmach,
ukrytego zbocza piasku, tajemnego
trzcinowego gąszczu, który stawia
zasłony przed oczami żeglarskimi wiatru.

Tam jesteś, tam jestem naprzeciwko ciebie, sprawdzając
wysoką temperaturę fal szczęśliwych,
serce morza, które wzeszło w oślepieniu,
umierające w okruchach słodkiej soli i pianach.
Wszystko na nas patrzy później radosne na brzegach.
Zamki w ruiny rozpadłe swe blanki dźwigają,
wodorosty w darze dają nam wieńce, a żagle,
nabrawszy lotności, chcą śpiewać ponad wieżami.
Tego ranka, kochanie, mamy dwadzieścia lat.
/Rafael Alberti/
Odpowiedz

Erotyk
Krzysztof Kamil Baczyński

W potoku włosów twoich, w rzece ust,
kniei jak wieczór - ciemnej
wołanie nadaremne,
daremny plusk.

Jeszcze w mroku owinę, tak jeszcze różą nocy
i minie świat gałązką, strzępem albo gestem,
potem niemo się stoczy,
smugą przejdzie przez oczy
i powiem: nie będąc -jestem.

Jeszcze tak w ciebie płynąc, niosąc cię tak odbitą
w źrenicach lub u powiek zawisłą jak łzę,
usłyszę w tobie morze delfinem srebrnie ryte,
w muszli twojego ciała szumiące snem;

Albo w gaju, gdzie jesteś
brzozą, białym powietrzem
i mlekiem dnia,
barbarzyńcą ogromnym,
tysiąc wieków dźwigając
trysnę szumem bugaju
w gałęziach twoich - ptak.
Odpowiedz

Jedna taka noc
To nasza czarodziejska noc -
Gwiaździsta, jasna, dobra, cicha,
W powietrzu jakaś wielka moc,
Że pełną piersią się oddycha.

W taki czas słychać serca drzew
Bijące pod zdrewniałą korą
I jakiś pięknych istot śpiew
Zebranych wieczorową porą.

Inaczej lśni księżyca twarz,
Raczej nie srebrzy się, a złoci,
A ty marzenie jedno masz,
By znaleźć wreszcie kwiat paproci.

Nad głową trajektorie gwiazd,
Bengalskie ognie na niebiosach.
Ziemię okrywa dziwny blask,
Na gęstej trawie skrzy się rosa.

Oddamy sobie bliskość ciał
I radość dusz oddamy śmiało.
Kto nam tej nocy miłość dał
By ją się lepiej pamiętało?


Anna Zajączkowska
Odpowiedz

Ukochana, siądź koło mnie
Siergiej Jesienin
Ukochana, siądź koło mnie,

Popatrzymy sobie w oczy.

Twój cichy wzrok mi przypomni,

Jak się zmysłów zamieć toczy.



Całe to złoto jesieni,

Te jasne pasma na skroniach —

Wszystko przyszło jak zbawienie

Niespokojnego nicponia.



Porzuciłem kraj swój dawno,

Gdzie kwitnący gąszcz i łąka,

Aby z miejską gorzką sławą

Całkiem w życiu się zabłąkać.



Aby serce coraz słabiej

Pamiętało ogród łata,

Kiedy przy muzyce żabiej

Poetą rosłem dla świata.



I tam teraz taka jesień...

Klon pod oknem, lipa smętna

Gałęzie jak łapy wzniesie,

Szuka tych, których pamięta.



Dawno nie ma ich wśród żywych.

A tam, gdzie spoczęły kości,

Miesiąc znaczy w krzyżach krzywych,

Że i my przyjdziemy w gości,



Że i nas po latach trwogi

U tych krzewów przyjdą składać.

Wszystkie falujące drogi

Na żywych zlewają radość.



Droga moja, siądź koło mnie,

Popatrzymy sobie w oczy.

Twój cichy wzrok mi przypomni,

Jak się zmysłów zamieć toczy.

Przełożył
Adam Pomorski
Odpowiedz

Sen
Nie śniłeś mi się nocą ciemną,
Upalną letnią nocą,
Ani w księżyca blask szedł ze mną
Twój duch mych pragnień mocą.

Alem wyśniła cię w dzień biały,
W wiosennym słońca złocie,
Szum fal, co ranne grał hejnały,

Dał imię mej tęsknocie.

Nie wiem, gdzie to było i czy było, nie wiem,
Jakby w szyb odbiciu wyrazy bezdenne.
Jakieś mi się marzą pagórki promienne,
Dworek ocieniony łaskawym modrzewiem,
Stawu oko senne pod zieloną rzęsą
Trzciny, co kitami nad nim z cicha trzęsą,
Łąki miodnej łono perłami łez rośne,

I miedzy zieloność między łany kłośne.
A na krajobrazów tych odbicia senne
Ze wspomnień dwa cienie wychodzą promienne.
Dwa cienie skroś łanów idą wąską miedzą,
Dwa cienie na łódce, dwa w altanie siedzą,
Dwa cienie pod starym chylą się modrzewiem.
Dwa cienie splecione, dwa cienie promienne
Przechodzą przez wspomnień moich pola senne,
Niby w szyb odbiciu blade mary. Nie wiem.

O chwil dawno minionych nie blaknąca tęczo!
Niepowrotne dni!
Nie wiem, czyli przez wspomnień patrzę sieć pajęczą,
Czy mi się śni:
Brzegiem rzeki wpół wyschłej, która srebrem świeci,
Idziemy w tym śnie
Na los drogi nieznanej, dłoń w dłoni, jak dzieci,
Dokąd, któż to wie?

Błękity ciemne nieba i bezchmurnie płowy
Południowy dzień,
Pył wapienny pod stopą, nad naszymi głowy
Platanów cień.
Czasem wiecha nad dachami przydrożnej gospody
Zatrzyma nasz krok,
I upoi nas, nie wiem, słońce czy jagody
Winnej złoty sok.

Z sercem lekkim idziemy, słońcu, życiu radzi,
Bez celu, jak w śnie.
Cóż nam kres? Każda droga w świat cudów prowadzi
Ciebie i mnie.
O drogo! rzeko! słońce! o, w złotej tęczy
Niepowrotne dni!
Oto dusza przed wami w słodkiej męce klęczy,
Wspomina? Czy śni?

Czy ty wiesz, że nad tym samym znów obrazem
Słońce takie samo dziś się złoci płowe?
Że wśród palm migdałów kwiecie drży różowe,
Pomarańcze kwiat i owoc niosą razem,
Woń słodka płynie wszerz,
Zali ty o tym wiesz?

Czy ty wiesz, że znów biel wapienną drogi
Wysmukłe cyprysy czarną brzeżą ramą?

Srebrem skrzy się rzeka. Tak samo, tak samo
Szum dźwięcznej kaskady o skał bije progi
Tchnie wiosną każdy kierz.
Drogi, czy o tym wiesz?

Czy wiesz, że jak ongi, znów zachody krwawe
Królewskim róż wieńcem koralą fal łono,
Że czarą z jaspisu po wręby spienioną
Mym ustom podaje morze przełaskawe?

Że z niej nie pijesz ty,
Sączą się w czarę łzy.
Piszę do ciebie, chociaż zgoła nie wiem,
Zali twe oko na mym piśmie spocznie.
Na próżno róży badałam wyrocznie,
Różę spaliło południowe zarzewie,
Na wyschłym listku złotą strzałą słońca
Wypiszę sen mój od końca do końca.

Piszę do ciebie. Śnie mój, śnie mój złoty!
Słońce na zachód wlecze szatę krwawą.
O śnie mój, nie wiem, czyś był kiedy jawą,
Czyli cię moje stworzyły tęsknoty,
Jak boskie "stań się" to słońce na niebie.
Czyś jest, czy nie ma i nie było ciebie?

Franciszka Arnsztajnowa
Odpowiedz

W noc letnią

I

Słyszysz, luba, ten szept cichy
Nocną dobą,
Te szemrzące wokół głosy?
Wonnych kwiatów to kielichy,
Otulone w krople rosy,
Gwarzą sennie między sobą.

Chcesz podsłuchać razem ze mną
Kwiatów plotki?
Miłość nasza je zachwyca,
O niej gwarzą nocą ciemną.
— Nie widziałam — bladolica
Mówi lilja — takiej słodkiej.

— Nie pamiętam tak prawdziwej —
Fiołek mały
Szepnął z cicha śród pacierzy.
— Ani — westchnął goździk tkliwy —
Takiej rzewnej, czystej, świeżej,
Nieśmiertelnik:
— Ni tak stałej.

Obudzona tym szelestem
Z dumy sennej,
Rzekła róża, płonąc cała:
— Choć miłości kwiatem jestem,
Nigdym jeszcze nie widziała
Tak gorącej i płomiennej.

II

Ciepło i ciemność otuliły ziemię.
Żaden blask nie drgnie, gwiazda nie zamruga,
W gałęzi splotach każdy listek drzemie...
Czemu jak wieczność noc ta nie jest długa?

Ciepło i ciemność otuli ziemię.
Najdroższa, tylko dłoń twą czuję w dłoni.
Ciepło to miłość, ciemność— zapomnienie.
Więc zapomnijmy o czasu pogoni,
O tem, że kędyś słońca jest jaśnienie,
Wiew jakichś wichrów, jakichś myśli brzemię!

Ciepło i ciemność otuliły ziemię;
Ciepło to miłość, ciemność— zapomnienie.
Najdroższa, tylko dłoń twą czuję w dłoni...

Najdroższa! dusze utopmy w tej toni,
Lecz jej nawet nie zmąci fal drgnienie...
Ciepło i ciemność otuliły ziemię,
Ciepło to miłość, ciemność— zapomnienie.

O! jak rozkosznie zrzucić myśli brzemię
I trwać tak razem długo nieskończenie,
W cieple i mroku, dłoń trzymając w dłoni...


Ignacy Baliński
Odpowiedz

z tobą by konie kraść
różaniec odmawiać
tańczyć białe tango
do białego rana

do rany cię przyłożyć
do zdjęcia iść z tobą
niech sobie fotograf
nie myśli byle co

o tobie pisać wiersze
nawet te bez rymu
o tobie rozmawiać
w kolejce po gruszki

dla ciebie jabłka zrywać
studnie kopać w skale
wiadro wody wylać
może się obudzisz

Autor: A. Ziemianin
Odpowiedz

Dzień jaki będzie?

I pójdziemy w te nasze aleje
Nocą ciepłą, przez zapach, przez rosę,
I pójdziemy tak... Kiedy rozdnieje,
Ja cię w ręku do łodzi zaniosę;

Naszą łódkę na blade zwierciadła
Popędzimy w kraj nowy, daleki,
Aż, gdzie Venus, od świtu wybladła,
Do srebrzystej nachyla się rzeki.

Fala, coraz już różowiejąca,
Nieść nas będzie w ogromny blask wschodu;
A gdy pożar zapali się słońca,
Uciekniemy do lasu i chłodu.

Ja ci łoże z paproci uścielę,
Dzikie kwiaty poznoszę, maliny,
Każdy kwiat i jagoda i ziele
Śmiać się będą do mojej Jedynej.

Ty mi rzucisz oczyma wdzięcznemi
Pocałunek błękitny, ja klęknę
U twych stóp na puszystym mchu ziemi
I opowiem ci sny moje piękne.

I przysięgnę, że z głębin wskrzeszona
Wielka moc, któram sądził już w grobie,
Otworzyła pragnące ramiona
I wyrywa się, Luba, ku tobie.

Ty odpowiedz — A wtedy powstanie
Wonny wiatr i odezwą się sosny
Namowami na szał i kochanie —
Taki będzie ten dzień nasz miłosny.

Józef Weyssenhoff
Odpowiedz

Zamieszkamy pod wspólnym dachem
przed obcymi zamkniemy drzwi
posadzimy przed domem kwiaty
których nocą nie zerwie nikt
przyniesiemy suchego drzewa,
żeby zimą nie było źle
parę jabłek i trochę chleba
co nam starczą na cały wiek
Przeczekamy każdy losu kaprys zły
Żeby potem żyć normalnie żyć
Zamieszkajcie pod wspólnym dachem
przed obcymi zamknijcie drzwi
i posadźcie przed domem kwiaty
których nocą nie zerwie nikt
Przygotujcie suchego drzewa
żeby zimą nie było źle
parę jabłek i trochę chleba
co wam starczą na cały wiek
Pod buda


<!-- m --><a class="postlink" href="http://w75.wrzuta.pl/audio/7qlBnDgDUJB/zamieszkamy_pod_wspolnym_dachem">http://w75.wrzuta.pl/audio/7qlBnDgDUJB/ ... nym_dachem</a><!-- m -->
Odpowiedz

...mów do mnie
spotkałam ciebie u schyłku dnia,
idąc bez celu przed siebie,
a dusza we mnie, jakby mdła,
zwietrzała, odziana zgrzebnie.

mówiono mi, że o tej porze,
zaspokoić można bliskości głód,
ruszyłam zatem bezdrożem
na spacer i zdarzył się cud!

na skraju wzroku, majaczył w oddali
twój cień, lub zarys postaci może,
by widok ten i marzenia ocalić,
przyspieszyłam kroku, przez zboże.

połączyła nas pieśń przedwieczorna,
rozbrzmiewająca wokół - cykadą
i tęsknota szara, niepozorna,
spływająca na duszę – kaskadą.

ten krótki czas, który jest nam dany,
dzielmy na przemian między siebie,
podam tobie pejzaż z gwiazdami,
a ty - księżyc na nocnym niebie,

a przed nami wieczór rozmarzony,
zachód słońca w purpurę majętny,
i nieboskłon nocny rozgwieżdżony,
ze złotym denarem, aż do jutrzenki.

mów do mnie, że tej miłości ci brak,
tych gwiazd, spadających luźno,
wspólnej chwili, co czereśni ma smak,
i że dla nas - nie jest za późno!

Zofia Szydzik
Z tomiku "Akwarele jesienne"
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości