10-01-2013, 21:04
ma_ewa01 napisał(a):Enzo, fajowe psiaki. Doceniam ich urok, chociaż od kilku lat "przestawiłam" sie na koty
![]()
Miruś, nie prawda... Jeśli nic już nie można zrobić, zawsze można pozwolić im godnie odejść...i nie pozwolić cierpieć
M
witaj,u mnie koty sasiadów na wsi maja ostatnio cieżkie życie, ale dają rade
nooo moj ten mały czarny kudlaty pies jest tolerancyjny i nic im nie rob, i koty sie o niego nawet ocierają a ten nic
co do tego mlodego to on jest nastawiony bojowo na nie od samego poczatku czyli od 2 miesiaca zycia jak do mnie trafil... i raczej tego nie das sie zmienić, juz próbowałem i nic, wiec staram sie unikac takich sytuacji stresowych...
a ten ktorego juz nie mam tez ganial koty od szczeniaka
To że można im pozwolic odejść to jedyne co można czasami zrobić, u mnie weterynarz powiedzial ze nie warto było usypiac bo i tak nie czuje bólu ale jet swiadomy co się dzieje... i wiecie co, to prawda, łzy leciały psiakowi, lizał jak ktos przyszedł, poglaskał, cos powiedział do niego, a nad ranem bylo juz po wszystkim...
