16-05-2015, 21:48


Niestety ja jak madrugada, gdy razem ze szkołą skończył się wf, skończyło się moje uprawianie sportu... Lubiłam bardzo jeździć na rowerze, ale kiedy kilka lat temu został ukradziony, doszłam do wniosku, że nie mam warunków go trzymać, więc nie jeżdżę... Uwielbiam pływać, ale nie cierpię basenów... Trochę jeździłam konno, ale to też stare dzieje... Jedyne co przetrwało to wspinanie się po schodach, 4 piętro bez windy - co trochę wymusza kondycję, bo wszyscy znajomi nieprzyzwyczajeni dostają zadyszki

Ale tak a propo sylwetki, z tych dwóch technik - uprawnianie sportu lub ograniczanie jedzenia, zdecydowanie opowiadam się za drugą opcją. Zadyszka, zakwasy, pocenie się, wysiłek....


