31-05-2015, 17:30
Napisałam tego posta jakiś czas temu w Kafejce, ale może tutaj byłoby właściwsze miejsce na taką uwagę:
że oglądając telewizyjną ezoteryczną szopkę, ludzi poważnie traktujących smsy w stylu "Wisi nad Tobą klątwa! aby się dowiedzieć pisz na numer....", nabzdyczonych prostaczków wyskakujących z lodówki, a uważających się za "największych", "najmądrzejszych" (??) (tak, chodzi mi głównie o tego, któremu poświęcono ten temat) - też czasem żałujecie, że tzw. wiedza tajemna stała się ogólnie dostępna?
Bardzo, bardzo brakuje mi inteligentnych, normalnych ludzi opowiadających o kartach, ludzi potrafiących otworzyć umysł na poszukiwanie odpowiedzi dotyczących własnego życia również w sferach, których nauka nie uznaje... To, co najszerzej dostępne w moich oczach po prostu ubliża tradycjom ezoterycznym, i gdzieś pośrednio, w moim odczuciu, ubliża i mi... Na co dzień stosuję strategię unikania, ale ostatnio chyba za dużo z różnych stron mnie "poszturchuje" ten temat
Czuję ogromny żal, że jest tak wiele ciekawych osób, które miałyby dużo mądrych rzeczy do powiedzenia w ich praktyce z kartami, ale ich głos nigdy się nie przebije, natomiast sfera ezoteryki coraz bardziej zostaje utożsamiana z usługami 0-700...., szybką radą, szybkim wywróżeniem, i tylko - czy się sprawdza, czy się sprawdza... I ludzie zajmujący się ezoteryką, lub zainteresowani ezoteryką - w potocznym rozumieniu coraz bardziej utożsamiani są z tym poziomem, jaki można oglądać w telewizji....
Są momenty, że marzy mi się traktowanie tej wiedzy nadal jako wiedzy tajemnej, dostępnej tylko wybranym - bo w tej chwili ta wiedza staje się parodią samej siebie...
Człowiek o imieniu Maciej występujący w telewizji w tzw. programach ezoterycznych jest dla mnie uosobieniem ignorancji, braku kultury, braku samokrytycyzmu, uosobieniem uwielbienia siebie do stopnia przekraczającego jakikolwiek poziom tolerancji, przynajmniej z mojej strony (można obejrzeć jego "występ" u p. Jagielskiego...). Ja ze swojej strony jego "fenomenu" nie potrafię zrozumieć, mi przypomina cyrkowego kuglarza przystrojonego w pstrokaciznę czy człowieka stojącego przed wozem i nawołującego do zakupu jego cudownych maści i miłosnych eliksirów. Ale Le Caro zgadzamy się z jednym, także widzę w nim papugę
Jego sprawdzalność określam na podobnym poziomie co większości osób zajmujących się kartami, ale samo czytanie, interpretowanie kart może odbywać się na różny sposób, jego -z całkowitym brakiem kultury, zapatrzeniem w siebie, manifestem prostactwa - jest nie do przyjęcia... Czytanie kart po to, aby puentą stało się podkreślenie, jakim się jest dobrym...!
Tak jak napisałam wyżej, pozostałe "wróble" też budzą moje zniechęcenie, odczytywanie "gdzie się wcielałeś" z numerologii, machanie wahadłami wielkości głowy, oczyszcznie/wybaczanie/przyzywanie aniołów i inne ezoteryczne pitu pitu w 5 minut - to wszystko we mnie budzi, jak napisałam wyżej, ogromne rozczarowanie, że sfera, którą sama traktuje poważnie, wystawia sobie tak żenujące publiczne świadectwo.
A skoro sama traktuję ezoterykę poważnie, nie potrafię oglądać takich programów jako kanał "rozrywkowy"...
że oglądając telewizyjną ezoteryczną szopkę, ludzi poważnie traktujących smsy w stylu "Wisi nad Tobą klątwa! aby się dowiedzieć pisz na numer....", nabzdyczonych prostaczków wyskakujących z lodówki, a uważających się za "największych", "najmądrzejszych" (??) (tak, chodzi mi głównie o tego, któremu poświęcono ten temat) - też czasem żałujecie, że tzw. wiedza tajemna stała się ogólnie dostępna?
Bardzo, bardzo brakuje mi inteligentnych, normalnych ludzi opowiadających o kartach, ludzi potrafiących otworzyć umysł na poszukiwanie odpowiedzi dotyczących własnego życia również w sferach, których nauka nie uznaje... To, co najszerzej dostępne w moich oczach po prostu ubliża tradycjom ezoterycznym, i gdzieś pośrednio, w moim odczuciu, ubliża i mi... Na co dzień stosuję strategię unikania, ale ostatnio chyba za dużo z różnych stron mnie "poszturchuje" ten temat

Czuję ogromny żal, że jest tak wiele ciekawych osób, które miałyby dużo mądrych rzeczy do powiedzenia w ich praktyce z kartami, ale ich głos nigdy się nie przebije, natomiast sfera ezoteryki coraz bardziej zostaje utożsamiana z usługami 0-700...., szybką radą, szybkim wywróżeniem, i tylko - czy się sprawdza, czy się sprawdza... I ludzie zajmujący się ezoteryką, lub zainteresowani ezoteryką - w potocznym rozumieniu coraz bardziej utożsamiani są z tym poziomem, jaki można oglądać w telewizji....
Są momenty, że marzy mi się traktowanie tej wiedzy nadal jako wiedzy tajemnej, dostępnej tylko wybranym - bo w tej chwili ta wiedza staje się parodią samej siebie...
Człowiek o imieniu Maciej występujący w telewizji w tzw. programach ezoterycznych jest dla mnie uosobieniem ignorancji, braku kultury, braku samokrytycyzmu, uosobieniem uwielbienia siebie do stopnia przekraczającego jakikolwiek poziom tolerancji, przynajmniej z mojej strony (można obejrzeć jego "występ" u p. Jagielskiego...). Ja ze swojej strony jego "fenomenu" nie potrafię zrozumieć, mi przypomina cyrkowego kuglarza przystrojonego w pstrokaciznę czy człowieka stojącego przed wozem i nawołującego do zakupu jego cudownych maści i miłosnych eliksirów. Ale Le Caro zgadzamy się z jednym, także widzę w nim papugę

Jego sprawdzalność określam na podobnym poziomie co większości osób zajmujących się kartami, ale samo czytanie, interpretowanie kart może odbywać się na różny sposób, jego -z całkowitym brakiem kultury, zapatrzeniem w siebie, manifestem prostactwa - jest nie do przyjęcia... Czytanie kart po to, aby puentą stało się podkreślenie, jakim się jest dobrym...!
Tak jak napisałam wyżej, pozostałe "wróble" też budzą moje zniechęcenie, odczytywanie "gdzie się wcielałeś" z numerologii, machanie wahadłami wielkości głowy, oczyszcznie/wybaczanie/przyzywanie aniołów i inne ezoteryczne pitu pitu w 5 minut - to wszystko we mnie budzi, jak napisałam wyżej, ogromne rozczarowanie, że sfera, którą sama traktuje poważnie, wystawia sobie tak żenujące publiczne świadectwo.
A skoro sama traktuję ezoterykę poważnie, nie potrafię oglądać takich programów jako kanał "rozrywkowy"...
