25-06-2015, 23:00
Ten mój to też dachowiec, którego przygarniam. Kiedyś miałam syjamkę - była o mnie bardzo zazdrosna. Znajomi się jej bali bo zawsze siedziała przy mnie i wpatrywała się im w oczy, a jak ktoś chciał się ze mną przywitać lub pożegnać to fukała. Myślałam kiedyś o zakupie main coona- to też koto-psy, ogromne piękne kociska. Ale zawsze pojawia się gadzina w trudnej sytuacji do przygarnięcia (właściciele syjamki chcieli się jej pozbyć bo miała zdeformowany ogon, dlatego nazwałam ją Zorro), to najwierniejsze zwierzaki...
