24-11-2015, 16:07
Moi drodzy to co ja przeszłam przez ostatnie 4 dni trudno wyrazić słowami. Mój psiak zachorował...w czwartek dałam tabletkę na odrobaczenie,a w piątek na obiad wątróbkę.....w nocy z piątku na sobotę psiak dostał takich zawirowań żołądkowych,że mój chłopak nie nadążał sprzątać i tak do niedzieli...Wróciłam do domu w niedzielę wieczorem- od razu zwróciłam uwagę na tp jak pies cierpi ,zrobił sie siwy,schudł spokojnie ze 3 kg ,język blado-fioletowy....a w nocy to już wypróżniał sie z krwią wymiotował żółcią .Dzięki Bogu mam tak świetnego weterynarza,że podał 3 zastrzyki dostałam też antybiotyk do domu...i już po kilku godzinach była poprawa a dziś już jest normalnie.
Oczywiście psa nie ukarałam,bo co pies winny ,że dostał wirusa ,a wątróbka dodatkowo ma właściwości rozluźniające o czym pojęcia nie miałam,ale ważniejsze jest to,że zdałam sobie sprawę jak ważnym m członkiem rodziny jest mój psiak. Mam na jego punkcie fisia o czym każdy mi mówi,ale teraz to naprawę bałam sie o jego zdrowie niczym oi zdrowie dziecka
Oczywiście psa nie ukarałam,bo co pies winny ,że dostał wirusa ,a wątróbka dodatkowo ma właściwości rozluźniające o czym pojęcia nie miałam,ale ważniejsze jest to,że zdałam sobie sprawę jak ważnym m członkiem rodziny jest mój psiak. Mam na jego punkcie fisia o czym każdy mi mówi,ale teraz to naprawę bałam sie o jego zdrowie niczym oi zdrowie dziecka
