21-11-2017, 09:57
Witaj Storm
To się bardzie często zdarza, te niby wędrujące przedmioty
a związane jest to z tym, że do przejścia jeżeli ono nie jest już tam któreś z kolei potrzebujemy jakiegoś stabilizatora.
To jest jak z dzieci i ich maskotkami czy kocykami, patykami itp.
oczywiście nie generalizuje, w mojej rodzinie była taka dwójka co bez "ulubieńca" zasnąć nie mogła 
Na terenach gdzie mieszkam, jest nawet taki zwyczaj że zmarłemu pakuje się do trumny rzeczy osobiste żeby szybciej przeszedł.
Dotyczy to w szczególności młodych dusz bo wtedy związki z doczesnością są jeszcze bardzo silne.
Starej duszy zacierają się już granice bo korzysta z doświadczenia i wie jak szybciej się przekształcić.
Po to mamy te trzy dni do pochówku
bo wtedy energia jest najbardziej aktywna, zawieszona pomiędzy ciałem a "wymiarem" i wtedy też jest najefektywniejsza i czytelna dla otoczenia.
Zegarek pewnie był dla niego bardzo ważny, i pewnie lubił palić
Babcia mojej znajomej przez dwa dni szukała medalika zawieszonego na nitce
bo rodzina do trumny wystroiła ją w złoto żeby rodzina nie gadała że nieboszczkę okradli z kosztowność..... założyli medalik to się uspokoiło.
Najważniejsze to żeby im pomóc wykonać ten skok
nie ma się czego bać
To się bardzie często zdarza, te niby wędrujące przedmioty

To jest jak z dzieci i ich maskotkami czy kocykami, patykami itp.


Na terenach gdzie mieszkam, jest nawet taki zwyczaj że zmarłemu pakuje się do trumny rzeczy osobiste żeby szybciej przeszedł.
Dotyczy to w szczególności młodych dusz bo wtedy związki z doczesnością są jeszcze bardzo silne.
Starej duszy zacierają się już granice bo korzysta z doświadczenia i wie jak szybciej się przekształcić.
Po to mamy te trzy dni do pochówku

Zegarek pewnie był dla niego bardzo ważny, i pewnie lubił palić

Babcia mojej znajomej przez dwa dni szukała medalika zawieszonego na nitce

Najważniejsze to żeby im pomóc wykonać ten skok

