27-11-2017, 00:51
O rany Mikesz... psica wielkości małego kucyka!
Chyba jedno z rodziców miało coś wspólnego z dogiem niemieckim, jak sądzę?...
To jest takie smutne, kiedy musimy żegnać naszych mniejszych braci i siostry... towarzyszyć im w ich odejściu na niebieskie łąki... Ja już pożegnałam tak wielu i wiele z nich... roześmiane mordy biegają sobie gdzieś teraz szczęśliwe, nic je już nie boli, niczego im nie brakuje... i chociaż w moim Kościele większość ludzi uważa że zwierzęta nie mają duszy, to ja jednak wierzę że jeszcze kiedyś się spotkamy
bo to by było zbyt okrutne, gdyby tak się miało nie stać...
Chyba jedno z rodziców miało coś wspólnego z dogiem niemieckim, jak sądzę?...
To jest takie smutne, kiedy musimy żegnać naszych mniejszych braci i siostry... towarzyszyć im w ich odejściu na niebieskie łąki... Ja już pożegnałam tak wielu i wiele z nich... roześmiane mordy biegają sobie gdzieś teraz szczęśliwe, nic je już nie boli, niczego im nie brakuje... i chociaż w moim Kościele większość ludzi uważa że zwierzęta nie mają duszy, to ja jednak wierzę że jeszcze kiedyś się spotkamy
bo to by było zbyt okrutne, gdyby tak się miało nie stać...
