20-12-2011, 20:57
Rozumiem Cię, miałam dwa szczurki nawet nie w klatce bo była otwarta. Tam sobie mieszkały, aż do starości, załatwiały się tylko w klatce, nidgy w mieszkaniu, były bardzo czyste. Jedna była oswojona, druga nie chciała kontaktów. Tamta pierwsza jak wracałam z pracy biegła do mnie, właziła na ramię i tak chodziła ze mną po mieszkaniu. Bardzo ją kochałam.. P o czterech latach serce jej wysiadło, jezdziłam z nią po weterynarzach, nawet na prześwietlenie, studenci ją leczyli za darmo i nic nie pomogło, do dziś tęsknię za nią..
