11-02-2012, 01:21
Chyba macie rację 
Mam za sobą kilka ciężkich miesięcy. Wstyd się przyznać, ale ja - która zazwyczaj kładę karty raz na parę tygodni i dostaję jasne odpowiedzi i jestem spokojna - zaczęłam bawić się w układy generalnie na to samo, stawiając je prawie codziennie... Wszystkie wychodziły jak najgorzej. O dziwo, osoba, która kładła mi karty "równolegle" ze mną, twierdziła, że sytuacja absolutnie nie jest stracona. Mnie karty pokazywały same dramaty i teraz często to do mnie wraca, myślę o przyszłości z obawą. Ale z tego wniosek, że chyba nie powinnam się tym aż tak przejmować. W końcu byłam naprawdę w niezłym dole...

Mam za sobą kilka ciężkich miesięcy. Wstyd się przyznać, ale ja - która zazwyczaj kładę karty raz na parę tygodni i dostaję jasne odpowiedzi i jestem spokojna - zaczęłam bawić się w układy generalnie na to samo, stawiając je prawie codziennie... Wszystkie wychodziły jak najgorzej. O dziwo, osoba, która kładła mi karty "równolegle" ze mną, twierdziła, że sytuacja absolutnie nie jest stracona. Mnie karty pokazywały same dramaty i teraz często to do mnie wraca, myślę o przyszłości z obawą. Ale z tego wniosek, że chyba nie powinnam się tym aż tak przejmować. W końcu byłam naprawdę w niezłym dole...