22-02-2022, 17:41
5 nie są dla mnie łatwe, a miałam okres gdy tak mnie wręcz osaczały i co raz widziałam 5 jako kartę dnia. Nie ukrywam, że nie lubię 5. Ogólnie jako numeru, jako wibracji tego ruchu, którego nie rozumiem do końca, ponieważ znajduje się gdzieś w połowie drogi między 1 a 9. I o ile 4 jest spokojna, 6 nie zaskakuje mnie na ogół to 5 jest często nieprzewidywalna i przede wszystkim niestabilna. Tak odczytuję tarotowe karty nr 5. Tej energii widac wiele zwłaszcza w buławach.
Kamo fajnie opisałaś jako pokonać wyzwania piątek. Zgadzam się z tym.
Myślę, że w przypadku liczby 5 w Tarocie, ale tez i w numerologii istotne znaczenie ma fakt, że to najbardziej żywiołowa wibracja i w sumie nie wiadomo nigdy w którą stronę pójdzie ten żywioł. A ja nie lubię czegoś, czego nie jestem w stanie opanować, nie lubię zmienności, nad którą nie ma panowania, a która czasem kojarzy mi się z chaosem i bałaganem - tego też nie lubię
Moja córka jest 5 numeorologiczna i uważam za własny sukces to, że nie jest bałaganiarą, a miała ku temu skłonności
Z pewnością jest nam trudno, bo ja jestem 1 i moja energia i Jej to dwa odmienne światy. Często nie potrafię jej zrozumieć w żywiole ziemi, który trzyma mnie mocno, każe twardo stąpac po ziemi. Nie ogarniam Jej pomysłów, jakbym nie umiała Jej czasem przeniknąć, ale ma dobre serduszko i ta miłość rekompensuje nam niezrozumienie.
Myślę, że w tarotowych piątkach chodzi właśnie o zrozumienie tej kontroli, potrzeby kontroli nad energią, by nasza własna znalazła punkt odbicia, by była dobrą odpowiedzią na energię 5 jako np. karty dnia, lub gdy ona nam pokazuje ważne wydarzenia. 5 nie rozumiałąm nigdy do końca i dlatego nie lubię takich kart w dniach, sytuacjach, osobach - nie ogarniam zwyczajnie. Dla mnie 5 powinna uczyć się kontroli nad własnym temperamentem i jest czasami zbyt szybka w działaniu: na zasadzie, że robię a potem myślę. Oczywiście nie uogólniam tutaj, bo każda sytuacja, osoba są inne, ale pewne cechy wspólne można znaleźć.
No cóż, dla mnie 5 trzeba odeprzeć - zgadzam się. A przede wszystkim nie pozwolić by udzieliły się negatywne cechy tej wibracji: nerwowość, emocjonalność, agresja, lekkomyślność itd. Zamiast tego warto wziąć trochę z radości, pogody ducha, ogromnej witalności piątki. I da się radę wytrwać
Czytałam kiedyś, że numerologiczne 5 mają mieszankę cech męskich i żeńskich
Kamo fajnie opisałaś jako pokonać wyzwania piątek. Zgadzam się z tym.
Myślę, że w przypadku liczby 5 w Tarocie, ale tez i w numerologii istotne znaczenie ma fakt, że to najbardziej żywiołowa wibracja i w sumie nie wiadomo nigdy w którą stronę pójdzie ten żywioł. A ja nie lubię czegoś, czego nie jestem w stanie opanować, nie lubię zmienności, nad którą nie ma panowania, a która czasem kojarzy mi się z chaosem i bałaganem - tego też nie lubię

Moja córka jest 5 numeorologiczna i uważam za własny sukces to, że nie jest bałaganiarą, a miała ku temu skłonności

Myślę, że w tarotowych piątkach chodzi właśnie o zrozumienie tej kontroli, potrzeby kontroli nad energią, by nasza własna znalazła punkt odbicia, by była dobrą odpowiedzią na energię 5 jako np. karty dnia, lub gdy ona nam pokazuje ważne wydarzenia. 5 nie rozumiałąm nigdy do końca i dlatego nie lubię takich kart w dniach, sytuacjach, osobach - nie ogarniam zwyczajnie. Dla mnie 5 powinna uczyć się kontroli nad własnym temperamentem i jest czasami zbyt szybka w działaniu: na zasadzie, że robię a potem myślę. Oczywiście nie uogólniam tutaj, bo każda sytuacja, osoba są inne, ale pewne cechy wspólne można znaleźć.
No cóż, dla mnie 5 trzeba odeprzeć - zgadzam się. A przede wszystkim nie pozwolić by udzieliły się negatywne cechy tej wibracji: nerwowość, emocjonalność, agresja, lekkomyślność itd. Zamiast tego warto wziąć trochę z radości, pogody ducha, ogromnej witalności piątki. I da się radę wytrwać

Czytałam kiedyś, że numerologiczne 5 mają mieszankę cech męskich i żeńskich
