20-04-2012, 00:09
KatiJo!
jak wiele lat temu w Holandii miałam sunię Haski to ta jak poczuła wiatr w ogonie to zapomnij ...
tylko obcy facet mógł mi ją złapać bo mnie w ogole na ulicy w obecności obcych mężczyzn nie słuchała ... czyli ignorowała
zazwyczaj prosiłam owych panów ( krzyczałam z daleka ) żeby otworzył swój samochód - to ona tam wskoczy na siedzenie pasażera ... a ja już ją stamtąd wyciagnę ...
no i obcy faceci chciał nie chciał ale otwierali te samochody i mi pomagali ...
no i osiedle było położone przy takim spokojnym akwenie wodnym ... z rybami
i wielu wędkarzy tam wędkowało całymi dniami ... i kaczki przesiadywały tam setkami
a mieszkańcy i wędkarze je dokarmiali
więc moja sunia miała frajdę idąc na spacer, widząc tyle kaczek - zawsze usiłowała wszystkie zagryźć czy zastraszyć, bo to sunia rządzi na tym terenie ... ujadając przy tym po swojemu haskowemu
a wszyscy wędkarze nerwicy dostawali co za opętany pies ...
więc musiałam coś zrobić ... i wymyśliłam
trzeba sunię z kaczkami zaprzyjaźnić
jakiś czas mi to zajęło ale chodziłam tam zawsze z torbą chleba
( wszyscy sąsiedzi podrzucali mi chleb wiedząc, że to na szczytny cel okiełznania niebieskookiej )
i pierwsza garść chleba była dla suni - siedziała przodem do mnie czarując wzrokiem moją rękę
a druga garść chleba dla 30stu kaczek ...
garść chleba dla suni ... garść dla 30stu kaczek ...
i tak przez kilka tygodni ...
potem jak już sunia zajarzyła, że zawsze dostaje chleb - i zawsze pierwsza - bo jak nie to wojna ... to odpuściła i siedziała już bokiem patrząc na wodę i kaczki ...
garść chleba dla suni - garść dla 30 kaczek ... sunia - 30sci kaczek ...
a po kolejnych kilku tygodniach sunia siedziała między kaczkami czekając na swoją garść chleba ... niekoniecznie jako pierwsza ...
normalnie dumna z niej byłam ... wędkarze aż uwierzyć nie mogli ...
a kaczki jak widziały suńkę na trawniku to zaczynały się zlatywać z okolić sądząc, że z torbą chleba i suni pani dojdzie ...
piękne to było ... ale kij ma dwa końce
zaprzyjaźniając się z kaczkami ... zaczęłą ścigać miejscowe koty ... no za kimś musiała ganiać
tak miło sobie powspominać
kochane psiaki i zwierzaki
pozdrawiam Kasia
jak wiele lat temu w Holandii miałam sunię Haski to ta jak poczuła wiatr w ogonie to zapomnij ...
tylko obcy facet mógł mi ją złapać bo mnie w ogole na ulicy w obecności obcych mężczyzn nie słuchała ... czyli ignorowała
zazwyczaj prosiłam owych panów ( krzyczałam z daleka ) żeby otworzył swój samochód - to ona tam wskoczy na siedzenie pasażera ... a ja już ją stamtąd wyciagnę ...
no i obcy faceci chciał nie chciał ale otwierali te samochody i mi pomagali ...
no i osiedle było położone przy takim spokojnym akwenie wodnym ... z rybami
i wielu wędkarzy tam wędkowało całymi dniami ... i kaczki przesiadywały tam setkami
a mieszkańcy i wędkarze je dokarmiali
więc moja sunia miała frajdę idąc na spacer, widząc tyle kaczek - zawsze usiłowała wszystkie zagryźć czy zastraszyć, bo to sunia rządzi na tym terenie ... ujadając przy tym po swojemu haskowemu
a wszyscy wędkarze nerwicy dostawali co za opętany pies ...
więc musiałam coś zrobić ... i wymyśliłam
trzeba sunię z kaczkami zaprzyjaźnić
jakiś czas mi to zajęło ale chodziłam tam zawsze z torbą chleba
( wszyscy sąsiedzi podrzucali mi chleb wiedząc, że to na szczytny cel okiełznania niebieskookiej )
i pierwsza garść chleba była dla suni - siedziała przodem do mnie czarując wzrokiem moją rękę
a druga garść chleba dla 30stu kaczek ...
garść chleba dla suni ... garść dla 30stu kaczek ...
i tak przez kilka tygodni ...
potem jak już sunia zajarzyła, że zawsze dostaje chleb - i zawsze pierwsza - bo jak nie to wojna ... to odpuściła i siedziała już bokiem patrząc na wodę i kaczki ...
garść chleba dla suni - garść dla 30 kaczek ... sunia - 30sci kaczek ...
a po kolejnych kilku tygodniach sunia siedziała między kaczkami czekając na swoją garść chleba ... niekoniecznie jako pierwsza ...
normalnie dumna z niej byłam ... wędkarze aż uwierzyć nie mogli ...
a kaczki jak widziały suńkę na trawniku to zaczynały się zlatywać z okolić sądząc, że z torbą chleba i suni pani dojdzie ...
piękne to było ... ale kij ma dwa końce
zaprzyjaźniając się z kaczkami ... zaczęłą ścigać miejscowe koty ... no za kimś musiała ganiać
tak miło sobie powspominać
kochane psiaki i zwierzaki
pozdrawiam Kasia
