27-02-2016, 20:25
To Joana działasz bardzo stanowczo, paląc karty
Chyba nie umiałabym uznać żadnej swojej talii za „zbyt zniszczoną”... To pewnie też wynika z mojej natury celebrującej pamiątki przeszłości, podniszczone karty tracą na urodzie nowości, ale zyskują w moich oczach za spędzony nad nimi czas... I tylko mozolnie co jakiś czas ścieram czarne kropki brudu, jakie sie na nich pojawiają, a których nie cierpię
![[Obrazek: k06011.gif]](http://yoursmiles.org/ksmile/color/k06011.gif)
No właśnie, a co do różnorodnych talii... Większość posiadanych przeze mnie bazuje na symbolice RW lub marsylskiej, a wiele talii bardzo indywidualnych po prostu do mnie nie trafia... Więc ostatecznie sama poruszam się jednak w pewnym utrwalonym kręgu przedstawień. A nawet kiedy spotykam się z kartą, pomysłem czy całą talią odbiegającą od przyjętych ilustracji (jak Mary-El Tarot) traktuję ją jako przynależącą do systemu Tarota i myślę znaczeniami ogólnie przynależącymi do tego systemu, a nie znaczeniami, które sobie mógł wydumać autor obrazka
. Innymi słowy, zawsze szukam w karcie – także w ilustracji - swojego rozumienia znaczenia, a nie rozumienia autora
Jest to może brak szacunku dla wkładu twórcy talii, ale korzystając z kart mało mnie interesuje, jak sobie wyobraził znaczenie grafik czy artysta, ile symboli postanowił sobie nawciskać i do jakich odniesień się odwołać... Ale ciekawy temat poruszyłaś dla mnie, ponieważ ostatnio bardzo intensywnie chodzi mi po głowie, intensywniej niż Mucha Tarot, talia bardzo dziwna, a mianowicie Fairy Lights Tarot. I rzeczywiście, kiedy myślę o niej, jakoś trudno mi wyobrazić sobie korzystanie z niej jako talii „wróżebnej”, odpowiadającej na pytania „co przyniesie mi...” A jednak wydaje mi się atrakcyjna pod kątem pokazywania emocji, stanów wewnętrznych, psychiki... Biję się z tym zakupem, ale talia jest dla mnie na tyle atrakcyjna artystycznie i niepokojąca w stopniu, jaki jestem w stanie zaakceptować, że wydaje mi się , że praca z nią może być ciekawym doświadczeniem... Co ciekawe, dotychczas nigdy nie stosowałam podziału na tzw. talie do medytacji czy pracy tylko dla siebie i talie „dla innych”. Każda talia dobra była na to i na to... Natomiast ta wydaje mi się pokazywać świat psychiczno-emocjonalno-wyobrażeniowy, wewnętrzny, na który to rzadko kładzie się karty osobom postronnym


![[Obrazek: k06011.gif]](http://yoursmiles.org/ksmile/color/k06011.gif)
No właśnie, a co do różnorodnych talii... Większość posiadanych przeze mnie bazuje na symbolice RW lub marsylskiej, a wiele talii bardzo indywidualnych po prostu do mnie nie trafia... Więc ostatecznie sama poruszam się jednak w pewnym utrwalonym kręgu przedstawień. A nawet kiedy spotykam się z kartą, pomysłem czy całą talią odbiegającą od przyjętych ilustracji (jak Mary-El Tarot) traktuję ją jako przynależącą do systemu Tarota i myślę znaczeniami ogólnie przynależącymi do tego systemu, a nie znaczeniami, które sobie mógł wydumać autor obrazka


