26-08-2012, 21:14
Na moją bokserkę miałem sposób, żeby zaciągnąć ją do łazienki, a to już połowa sukcesu do kąpania.
Wszystko trzeba było w łazience przygotować i pójść przyprowadzić "ofiarę", która zawsze jest najbiedniejsza i nienapasiona, je swoje podwójne porcje i zawsze coś wyżebrze przy stole robiąc minę, że ona nawet nie wie, co to jest jedzenie.
Otóż brałem kawałek czekolady, szedłem po nią i dawałem jej taki przysmak do powąchania, ta zrywała się ze snu na równe nogi i najgrzeczniejsza pod słońcem leciała za mną gdziekolwiek - w tym przypadku do łazienki.
Jak już wlazła, zamykało się drzwi, a czekoladę zjadałem sam.
Strasznej furii wtedy dostawała, szczekała i warczała, ale nie było innego sposobu.
Po wszystkim dostawała swoje smakołyki psie do chrupania, jadła je, ale nie patrząc na mnie w ogóle, foch na 3 dni.
Wszystko trzeba było w łazience przygotować i pójść przyprowadzić "ofiarę", która zawsze jest najbiedniejsza i nienapasiona, je swoje podwójne porcje i zawsze coś wyżebrze przy stole robiąc minę, że ona nawet nie wie, co to jest jedzenie.
Otóż brałem kawałek czekolady, szedłem po nią i dawałem jej taki przysmak do powąchania, ta zrywała się ze snu na równe nogi i najgrzeczniejsza pod słońcem leciała za mną gdziekolwiek - w tym przypadku do łazienki.
Jak już wlazła, zamykało się drzwi, a czekoladę zjadałem sam.
Strasznej furii wtedy dostawała, szczekała i warczała, ale nie było innego sposobu.
Po wszystkim dostawała swoje smakołyki psie do chrupania, jadła je, ale nie patrząc na mnie w ogóle, foch na 3 dni.
