04-10-2013, 21:00
Kiedy dorastałam, miałam kota, znam też dobrze dwa, z którymi już nie mieszkam, ale są w domu moich rodziców i nie zauważyłam u żadnego takiej szczególnej skłonności... Nie odrzucam całkowicie takiego myślenia, że zwierzę (np. kot) wyczuwa chorobę (lub jakiekolwiek inne zaburzenia energii, pozytywne/negatywne), ale jestem zdania, że to jak z ludźmi, jedni są bardziej wrażliwsi na określone sygnały, inni mniej. Do tego dla mnie bardzo istotny jest rodzaj więzi między zwierzęciem a jego właścicielem, im bardziej jest bliska, zażyła, tym bardziej zwierzę może przejmować obciążenia (np. chorobę) od swojego pana/pani - przynajmniej ja z czymś takim mogę się zgodzić. Tym samym też może wyczuwać słabsze miejsca u bliskiej sobie osoby.
Inna rzecz, że obserwowano również przypadki, kiedy mruczący kot, wygrzewający chore miejsce, zaleczył lub całkowicie wyleczył jakieś niedomagania - ale ja się z czymś takim nie spotkałam. Z tego co kojarzę, mruczący kot bywa pomocny w leczeniu bólów reumatycznych. Można przyzwyczaić swojego pupila, żeby siadał i wygrzewał określone miejsce.
Koty, które ja poznałam, po prostu pchają się na kolana, do ludzi, których znają i lubią
Inna rzecz, że obserwowano również przypadki, kiedy mruczący kot, wygrzewający chore miejsce, zaleczył lub całkowicie wyleczył jakieś niedomagania - ale ja się z czymś takim nie spotkałam. Z tego co kojarzę, mruczący kot bywa pomocny w leczeniu bólów reumatycznych. Można przyzwyczaić swojego pupila, żeby siadał i wygrzewał określone miejsce.
Koty, które ja poznałam, po prostu pchają się na kolana, do ludzi, których znają i lubią
