14-01-2014, 22:52
A z tym czuciem kotow tez sie zgodzeJakis czas temu wrecz wcisnela mi sie na uparciucha kotka ktora miala sie kocic.Nie mialam serca jej wygonic mimo ze moj maz sie sprzeciwial,bo wiadomo ze potem jest problem z tyloma kociakami a przy naszym trybie zycia oboje pracujemy caly dzien i nigdy nas nie ma w domu byloby to jednak klopotliwe.Wyobrazcie sobie tego samego wieczora sie okocila i ja bylam przy tym,pomoglam jej i zaopikowalam sie nia..Nawet nie zamialczala kiedy wzielam do reki kociaka co raczej mby mnie nie zdziwilo gdyby mnie drapnela w obronie mlodych,w koncu od 3godzin mialam ja w domu.Znalazlam jej potem nowego wlasciciela,ktory zaopiekowal sie cala rodzinka bo moj kot wrecz wariowal.....Fajne uczucie pomagac zwierzakom
Wiesz nie wiem jedyne co mi przychodzi do glowy to to ze koty w ten sposob zaznaczaja swoj teren...nie jest to wynikiem zlosliwosci...szczerze mowiac moj kot od pierwszego dnia wiedzial ze trzeba zalatwiac sie w kuwecie niczego nie musialam go uczyc wiec nie potrafie ci teraz powiedziec jak ja oduczyc od tego nawyku...
Wiesz nie wiem jedyne co mi przychodzi do glowy to to ze koty w ten sposob zaznaczaja swoj teren...nie jest to wynikiem zlosliwosci...szczerze mowiac moj kot od pierwszego dnia wiedzial ze trzeba zalatwiac sie w kuwecie niczego nie musialam go uczyc wiec nie potrafie ci teraz powiedziec jak ja oduczyc od tego nawyku...
