16-01-2014, 10:26
grypa mnie dopada. Leżę więc w łóżku i kaszlę jak gruźlik. Boli mnie w klatce piersiowej, mam obrzydliwie zawalone oskrzela, aż odrywa się tam coś jak kaszlę. Więc Basia ładuje mi się na klatę. Już teraz mam pewność, że koty wyczuwają chore miejsce i tam właśnie, jak kompres, kładą się na właścicielu.
Wczoraj zasmarkana, z piekącą klatką piersiową wtuliłam się pod koc a kicia przyszła do mnie i zamiast na brzuch (zazwyczaj) położyła się przytulając do okolic klatki, oczywiście nagadała się przy tym. Pewnie prawiła, że chodzę bez kapci a później choruję
Wczoraj zasmarkana, z piekącą klatką piersiową wtuliłam się pod koc a kicia przyszła do mnie i zamiast na brzuch (zazwyczaj) położyła się przytulając do okolic klatki, oczywiście nagadała się przy tym. Pewnie prawiła, że chodzę bez kapci a później choruję
