Wróżbita Maciej - Co o nim myślicie

Ja wolę skorzystać z pomocy osób tworzących to forum, mam dla nich wielki podziw i szacunek dla ich wiedzy, umiejętności oraz pasji. Uśmiech
Odpowiedz

"No może Ty chcesz się mnie spytać: Panie Maćku jak się potoczą moje interesy? Panie Maćku czy my będziemy razem? Panie Maćku czy powinnam wyjechać za granicę?" Rotfl
A ja tam muszę się przyznać ze wstydem Zawstydzony , że lubię oglądać "Pana Maćka" Rotfl
Napisałam do niego kiedyś raz SMS za 3 zł, odpisał raz czy dwa i odtąd wcale mnie nie nęka... To znaczy - ja oczywiście wiem, że to nie on "odpisuje" tylko jakiś sztab ludzi (czy wróżek to tego nie wiem), ale w każdym razie nie dostaję od nich uporczywych SmS-ów.

Dlaczego lubię go oglądać? Bo facet śmieszy, tumani, przestrasza Uśmiech - w każdym razie z całą pewnością nie jest "nijaki". Oglądam go więc tak w ramach rozrywki. Na innych stacjach siedzą jakieś skapcaniałe "wróżki" z jajkami w szklankach (oczyszczanie - bo mam podpiętych energetycznie 8 osób!), wróżowie straszący, że wyślą mi zaraz "Wielką energię budującej miłości!" albo machają w te i wewte kartami przez kilka godzin nad świeczką, celują w telewidza palcem, a nikt do nich nie dzwoni. "Pan Maciek" na ich tle jest jak papuga na tle wróbelków i nie pokazuje mi żadnych jajek Rotfl - dlaczego więc mam go nie oglądać? Rotfl I przy okazji - korzysta z numerologii bardzo sprawnie, a jego wróżby często są zaskakująco trafne.

Tą gadkę-szmatkę na temat "100-procentowej sprawdzalności" i "najlepszego wróżbity w kraju określanego tak przez wszystkie największe media" zawsze sobie odpuszczam, ale reszta jest O.K. Denerwują mnie u niego tylko 2 rzeczy: kiedy ktoś powie na wizji, że wróżba jest niezgodna z prawdą, to facet się ewidentnie obraża i tak długo nagina tą wróżbę, aż wreszcie na koniec może powiedzieć "A więc jednak prawda - proszę!!! To dlaczego Pani wcześniej mówiła, że się nie zgadza???". I druga rzecz - po prostu czasami brak kultury. Dzwoni na przykład do niego starsza kobieta i mówi, że słabo go słyszy, to on jej potrafi powiedzieć "No to do lekarza jak Pani nie słyszy!".

Książkę z kartami nabyłam... Książki jeszcze nie czytałam, natomiast z kartami (mimo, ze to tylko same WA) pracuje mi się zaskakująco miło, a odczyty są bardzo trafne. Wydanie - naprawdę ładne.
Odpowiedz

Napisałam tego posta jakiś czas temu w Kafejce, ale może tutaj byłoby właściwsze miejsce na taką uwagę:

że oglądając telewizyjną ezoteryczną szopkę, ludzi poważnie traktujących smsy w stylu "Wisi nad Tobą klątwa! aby się dowiedzieć pisz na numer....", nabzdyczonych prostaczków wyskakujących z lodówki, a uważających się za "największych", "najmądrzejszych" (??) (tak, chodzi mi głównie o tego, któremu poświęcono ten temat) - też czasem żałujecie, że tzw. wiedza tajemna stała się ogólnie dostępna?

Bardzo, bardzo brakuje mi inteligentnych, normalnych ludzi opowiadających o kartach, ludzi potrafiących otworzyć umysł na poszukiwanie odpowiedzi dotyczących własnego życia również w sferach, których nauka nie uznaje... To, co najszerzej dostępne w moich oczach po prostu ubliża tradycjom ezoterycznym, i gdzieś pośrednio, w moim odczuciu, ubliża i mi... Na co dzień stosuję strategię unikania, ale ostatnio chyba za dużo z różnych stron mnie "poszturchuje" ten temat Oczko
Czuję ogromny żal, że jest tak wiele ciekawych osób, które miałyby dużo mądrych rzeczy do powiedzenia w ich praktyce z kartami, ale ich głos nigdy się nie przebije, natomiast sfera ezoteryki coraz bardziej zostaje utożsamiana z usługami 0-700...., szybką radą, szybkim wywróżeniem, i tylko - czy się sprawdza, czy się sprawdza... I ludzie zajmujący się ezoteryką, lub zainteresowani ezoteryką - w potocznym rozumieniu coraz bardziej utożsamiani są z tym poziomem, jaki można oglądać w telewizji....

Są momenty, że marzy mi się traktowanie tej wiedzy nadal jako wiedzy tajemnej, dostępnej tylko wybranym - bo w tej chwili ta wiedza staje się parodią samej siebie...

Człowiek o imieniu Maciej występujący w telewizji w tzw. programach ezoterycznych jest dla mnie uosobieniem ignorancji, braku kultury, braku samokrytycyzmu, uosobieniem uwielbienia siebie do stopnia przekraczającego jakikolwiek poziom tolerancji, przynajmniej z mojej strony (można obejrzeć jego "występ" u p. Jagielskiego...). Ja ze swojej strony jego "fenomenu" nie potrafię zrozumieć, mi przypomina cyrkowego kuglarza przystrojonego w pstrokaciznę czy człowieka stojącego przed wozem i nawołującego do zakupu jego cudownych maści i miłosnych eliksirów. Ale Le Caro zgadzamy się z jednym, także widzę w nim papugę Oczko

Jego sprawdzalność określam na podobnym poziomie co większości osób zajmujących się kartami, ale samo czytanie, interpretowanie kart może odbywać się na różny sposób, jego -z całkowitym brakiem kultury, zapatrzeniem w siebie, manifestem prostactwa - jest nie do przyjęcia... Czytanie kart po to, aby puentą stało się podkreślenie, jakim się jest dobrym...!

Tak jak napisałam wyżej, pozostałe "wróble" też budzą moje zniechęcenie, odczytywanie "gdzie się wcielałeś" z numerologii, machanie wahadłami wielkości głowy, oczyszcznie/wybaczanie/przyzywanie aniołów i inne ezoteryczne pitu pitu w 5 minut - to wszystko we mnie budzi, jak napisałam wyżej, ogromne rozczarowanie, że sfera, którą sama traktuje poważnie, wystawia sobie tak żenujące publiczne świadectwo.

A skoro sama traktuję ezoterykę poważnie, nie potrafię oglądać takich programów jako kanał "rozrywkowy"...
Odpowiedz

W pełni się z Tobą zgadzam Le Stelle, ja także nie mogę oglądać tego Pana Oczko

A co do jakości ezoterycznych kananałów to ja pamiętam jeden już nieistniejący kanał niestety - Rodin Tv, na którym eksperci tacy jak np. Jan Suliga (tarot) czy Piotr Gibaszewski (astrologia) prowadzili swoje specjalne audycje - wykłady w progamie Widzialne Niewidzialne. Udało mi się znaleźć te audycje tutaj:

<!-- m --><a class="postlink" href="https://www.youtube.com/watch?v=FqhdDA-bMWA">https://www.youtube.com/watch?v=FqhdDA-bMWA</a><!-- m -->

Gorąco polecam! Uśmiech

p.s Le Stelle może dzięki nim uda mi się przywrócić Ci choć trochę wiary w programy ezoteryczne Oczko
Odpowiedz

Chwilę oglądałam Rodin Tv - zanim projekt zakończył się klapą Smutny

Najwidoczniej trzymanie poziomu na wizji i zarabianie na siebie nie idą w parze...

Chodzi też o pewne "nowe standardy" stawiane obecnie osobom występującym w programach ezo - teraz trzeba "czymś przyciągnąć", więc nie można "przynudzać", bo tego nikt nie będzie oglądał, prawda? No i trzeba jeszcze 55 razy w ciągu 20 min. powtórzyć "dzwoń", bo tylko w ten sposób program zarabia.

Kiedyś miałam przyjemność prywatnego "spotkania przy kartach" z jedną z pań pracujących później w tv - i mam bardzo pozytywne wspomnienia. Potem, kiedy widziałam ową panią na wizji - ... sposób, w jaki musiała "przearanżować" swoje "sesje" na potrzeby stacji tv wyglądał tak, że wprowadziła jakieś dziwne techniki oczyszczania, i tylko w kółko powtarzała, jaka jest dobra (irytująca maniera marketingowa, która wydaje się na dobre zadomowiła w tego typu programach)... Żałosny występ osoby, która w sumie wcale głupia nie jest...

Więc Beatko, fajnie że przypomniałaś nagrania z tamtej tv - i chociaż nigdy nie było mi blisko do poglądów Suligi dotyczących kart, to przynajmniej moja niezgoda leży stricte w polu "koncepcji na", a nie głębokiej niechęci do człowieka, który po prostu nie reprezentuje sobą niczego.
Odpowiedz

Beato, dzięki za linka ... nigdy nie miałam okazji oglądać tej stacji. Oczywiście to zupełnie inny poziom niż dzisiejsze wróżki w telewizji... chętnie sobie posłucham Uśmiech
Le Stelle, no cóż mogę powiedzieć... ja już tak niestety mam - normalnie słucham Bacha i Vivaldiego.... ale raz na jakiś czas puszczę sobie Modern Talking Zawstydzony Może mi to kiedyś przejdzie... Bezradny

Ja z kolei głęboko ubolewam nad tym, że nie ma programów mówiących o astrologii. Kiedyś był jeden jedyny, puszczany w telewizji publicznej o takiej porze, że większość ludzi spało (coś ok. 1-wszej w nocy w dzień powszedni), prowadzony przez profesjonalnych astrologów z zacięciem, bardzo ciekawy... no ale cóż... długo miejsca nie zagrzał oczywiście Smutny
Odpowiedz

Jako nastolatka oglądałam horoskopy Davida Harkleya - i zadziwiająco sprawdzały się te wykresy Oczko
Odpowiedz

A tak... niezapomniany(a) David Harklay czyli profesor Violetta Koseska Uśmiech Mam dla niej dużo sympatii...
Odpowiedz

Już, któryś raz z kolei muszę szczerze przytaknąć Le Stelle w związku z powyższą wypowiedzią " autor: Le Stelle » niedziela 31 maja 2015, 17:30"
Mam nie tylko te same odczucia, ale identyczne, lepiej nie mogłabym się wyrazić, aby komuś nie nawtykać ... i to mnie boli ta sprzedajność, co niektórzy myślą sobie, że na kartach tarota zbiją nie wiem jaki majątek, być może na miarę Marka Zuckerberga ... Osobiście nie oglądam żadnej ezo - tv , lata świetne wstecz zobaczyłam parę takich seansów i nigdy więcej .... jak można w ogóle próbować uczyć się interpretacji kart w ten sposób ?? Obycia się, twz. ogłady, jak rozmawiać z potencjalnym klientem, sposób językowej wypowiedzi, ok ale nic ponad to ... To jest zwykła komercjalizacja tego, co powinno być dostępne dla niektórych, nielicznych ... po obu stronach, tarocista/pytający ... Ja sama nie ukrywam tego, że chciałabym rozkładać karty z myślą o zarobku, jako działalność gospodarcza, ale moja duma, inteligencja i co najważniejsze sumienie nie pozwalają mi na to aby uciekać się do takich praktyk ... tu już nie chodzi tylko o samego p. Macieja ... jakoś przez tą jego "sławę", nie mam ochoty w ogóle czytać tej biografii, bo tak odbieram jego ostatnio wydaną książkę ...
Odpowiedz

Dla mnie samo oczyszczanie kart, to co z nimi robię i jak się zachowuję w trakcie tasowania i zadawania pytań to taki rodzaj kontaktu, iż nie wyobrażam sobie tego w świetle reflektorów i totalnego chaosu, gwaru i krzyku. U mnie to cały proces, nieraz biorę karty do ręki i potrzebuję czasu, aby odciąć się od własnych emocji, dla mnie to pewien rodzaj medytacji. Staram się mentalnie połączyć z drugą osobą. Nie zawsze też jestem w stanie ot tak na kolanie rozłożyć karty, i dla każdego też, bo nieraz mam uczucie, że dla danej osoby nie powinnam tego robić. Reasumując, nie zostanę gwiazdą TV, a wróżenie jest dla mnie przyjemnością duchową i intelektualną i nie sprzedam tego nikomu za żadne pieniądze. To też wyraz szacunku dla osoby, która oddaje mi przez chwilę fragment swojego życia, czyni mnie jego częścią, ufa, to odpowiedzialność i dla mnie bardzo osobiste przeżycie oraz doświadczenie w kontakcie z drugim człowiekiem.
Odpowiedz

No więc jestem tak gdzieś w 3/4 jego książki i mówię Wam - drugiego takiego bufona to ze świecą szukać... a i tak się pewnie nie znajdzie. Lol

Dwie rzeczy wychodzą na plan pierwszy:
1 - ten człowiek ewidentnie nie widzi różnicy pomiędzy byciem pewnym swoich umiejętności a pozjadaniem wszystkich rozumów. Dla niego człowiek, który jest pewien swoich umiejętności musi o tym krzyczeć na cały świat (im głośniej tym lepiej), a choćby się waliło i paliło nigdy pod żadnym pozorem nie może się przyznać że czasem się myli, albo że ktoś inny - nie daj Boże - jest równie dobry jak on. Jestem już na ukończeniu książki, a Maciej jeszcze ani razu nie pochwalił umiejętności innej wróżki lub wróża (choćby w jakiś ogólny sposób) - oprócz nieustannego chwalenia siebie oczywiście. On po prostu myśli, że jest jedynym dobrym wróżbitą na świecie, a do tego człowiekiem o kryształowym charakterze... niesamowite. Myśli
2 - wszyscy ludzie, którzy go nie lubią (a sądząc z książki nie lubi go ok. 99% ludzkiej populacji oraz 100% zazdrosnych wróżek Rotfl ) mają ku temu wyłącznie jeden powód: są zazdrośni o jego sukces. Nie przyjdzie mu do głowy, że może on sam jest niezbyt przyjemnym człowiekiem o trudnym charakterze. Co to to nie. Po prostu wszyscy są zazdrośni i już.

Ciężko się czyta coś napisanego z takiej perspektywy. Bezradny
Odpowiedz

Jednorożcu, powiem Ci, że ja właśnie po przeczytaniu jego książki tak naprawdę zrozumiałam czemu on jest taki. Na pewno zwróciłaś uwagę jak często on mówi o biedzie, o trudnej rodzinie, o tym, że był "wyrzutkiem", że w szkole miał problemy z rówieśnikami, że go nie rozumieli, ale on był i tak najlepszy w klasie. Pokazuje się tylko i wyłącznie obraz osoby która jest bardzo zakompleksiona i z powodu tego jaki on był i tego skąd pochodzi. Teraz on mówi o tym, że jest pewny siebie, że och i ach, a dla mnie to tak naprawdę przykrywka. On teraz "odbija" sobie wszystkie te lata "cierpienia" i w taki sposób probuje zagłuszyć samotność, brak Mamy, jakieś niepowodzenia. Także ja po tej książce zrozumiałam, że często powierzchowność to tylko pierwsze wrażenie, osłona, bariera i "płaszcz ochronny", aby nie zostać znowu źle potraktowanym. Jego pewność siebie wyraża tylko i wyłącznie - już mnie nikt nie zrani, nie dam się, choć tak naprawdę dalej jest tym samym, niepewnym siebie chlopcem, który próbuje zatuszować głębsze emocje które w nim siedzą. Mnie po przeczytaniu jego książki było przykro.
Odpowiedz

Niestety stał się "produktem mediów" zarabia, ale i przynosi dochody. Każdy program ma swoją konwencję, a on jest prawdziwym gwiazdorem.
Odpowiedz

Ja uważam, że jeśli ktoś jest naprawdę dobry, to o tym nie mowi. Nie powtarza w kółko jestem najlepszy, mam największą sprawdzalność i ochy i achy nad sobą roztacza. Profesjonalizm i wiedza tarocisty same się obronią, bez przypominania o tym ile osób powróciło po sprawdzonej przepowiedni. Tak może się zachowywać osoba, która jest na początku stawiania kart i, co narmalne, cieszy ją każdy mały sukces, gdy ktoś powie, że faktycznie było tak jak tarocista zapowiadał. Slyzeliście kiedyś by pani Joanna Stawińska mówiła : jestem najlepszą tarocistką w kraju, mam 100% sprawdzalności, a wszyscy inni nie dorastają mi do pięt...? Ona nie musi tego robić bo wszyscy to wiedzą, a ona jest pewna tego co mówi i robi. Ale oczywiście nie można owemu wróżbicie odmówić wiedzy i tego, że potrafi odczytać przekaz kart. Jest dobry, tylko po co ten lans? On twierdzi , że po to by jeszcze bardziej wkurzac hejterów.... dysksyjne, czy robi to by ich wkurzać, czy dowartoscioać siebie.
Odpowiedz

To jego image artystyczny, tak ma się sprzedawać, jest produktem mediów - takiego kupują go ludzie. Taki chce być...To jego rola życiowa i jego wybór...
Odpowiedz

Znałam kiedyś faceta, który szczycił się tym, że nie pił i nie palił. I uważał przy tym, że nie jest w towarzystwie zbyt miło widziany właśnie z tego powodu, bo inni piją i palą a on nie. Nie przyszło mu do głowy, że powodem jest jest jego sposób zachowania, to że uważa się za kogoś lepszego od innych - a nie to że nie pali i nie pije.
I mam wrażenie że z Maciejem jest dokładnie tak samo. On uważa, że to że jako chłopak nie miał wielu przyjaciół było spowodowane tym, że był bardzo dobrym uczniem i nie chciał się "zniżyć" do poziomu pozostałych chłopców. Teraz gdy jest dorosłym człowiekiem uważa, że nie ma wielu przyjaciół bo wszyscy mu zazdroszczą odniesionego sukcesu. Takie myślenie jest dużo wygodniejsze niż poszukanie przyczyny w sobie samym i podczas gdy można je wybaczyć małemu chłopcu, to już nie dorosłemu mężczyźnie. Chyba że ten mężczyzna zatrzyma sie na poziomie emocjonalnym kilkulatka - i tak się chyba stało...
Mam takie wrażenie że w jego oczach jedynym człowiekiem który wart jest jego uczucia jest on sam. W związku z tym lubi siebie samego rozpieszczać, zbudował sobie dom, kupił sobie drogi samochód, robi sobie zdjęcia, jeździ sobie na wycieczki, kupuje sobie drogie ubrania - i sam siebie chwali.

W sumie Katarinek ma rację - żal mi go, bo on posiada tylko swoją pracę i to co można kupić za pieniądze. I nawet pewnie nie wie dlaczego nie jest do końca szczęśliwy.
Odpowiedz

LeCaro, każdy wybiera sam swoją drogę, on w tym upatruje szczęścia. Dla mnie prowadząc swoje show nie jest wiarygodny. Ja odnoszę wrażenie, że to wszystko jest reżyserowane, on sprawia na mnie wrażenie aktora, który swoim zachowaniem ma zahipnotyzować i ściągnąć jak najwięcej klientów.
Odpowiedz

Tak, faktycznie on sam sobie odbiera tą wiarygodność niejako kupcząc swoim talentem.
Jest tam w książce taka scena: mały Maciek przyjeżdża z mamą na wakacje, staje na środku pola kampingowego i zaczyna na całe gardło śpiewać przeboje jeden po drugim. Ludzie się zlatują żeby obejrzeć to dziwowisko - i zapewne wielu się z niego podśmiewuje - ale jemu to nie przeszkadza, jest w swoim żywiole bo jest w centrum zainteresowania.
I mam wrażenie, że jego obecne programy opierają się dokładnie na tej samej zasadzie. Oczko
Odpowiedz

od 1 wrzesnia ma audycje w radiu Zet gold -godzina prawdy z wrozbita maciejem oraz ,uklada horoskop ,jak dla mnie to jest zapatrzonym w sobie czlowiekiem ,ciagle sie chawali, ale zna sie na kartach .Sa bardzo dobre wrozki na Naszym forum
Odpowiedz

Dla mnie do zajmowania sie profesjonalnie Tarotem niezbedny jest odpowiedni poziom moralny, etyczny, ale to tylko moje "pobozne zyczenie" i jakby bylo wymagane jakies "minimum", to Wrozow pozostalo by chyba niewielu na tym swiecie. Nie powiedzialabym, ze On sie nie zna na kartach, wrecz przeciwnie, ale to Jego "onanizowanie" sie markowymi ciuchami, perfumami..to nie Wrozbita, a Celebryta i tez ok.. Czy to mu pomaga wiedziec wiecej? Mysle, ze chyba nie glebiej...dla mnie to taka Doda wsrod Wrozacych...tylko pytanie, czy w Polsce swiatly czlowiek mialby szanse odniesc sukces, rowniez medialny, czy bylby zbyt nudny i za malo odpustowy, jakby nie byl.."dodowy"? Oczko
Odpowiedz

Dzisiejsza noc była dla mnie z cyklu tych bezsennych, trafiłam na występ Macieja, formuła "jestem najlepszym wróżbitą w kraju" jest bardzo już "upierdliwa", ale puściłam to mimo uszu, muszę przyznać, że lubię to iż pokazywane są karty jakie wyciąga oraz jego sposób interpretacji, można się dokształacić. Kotek
Odpowiedz

Nie ocenie jego warsztatu, bo się nie znam. Jeśli chodzi o człowieka - to nie wzbudza mojego zaufania. Nie podoba mi się jak czasami wyciąga na wierzch jakieś nieprzyjemne sytuacje z przeszłości do tego mówiąc niech pani nie zaprzecza przecież ja widzę to w kartach, niech pani się przyzna (nękanie). Ja rozumiem, że trzeba mówić prawdę, ale z empatią. 100% arogancji i braku taktu. Czysta osobowość narcystyczna.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości