Nasze zwierzaczki
#1

Dzień dobry Wszystkim.
Nie jestem pewna czy w odpowiednim dziale piszę więc jeśli nie to proszę o przeniesienie.

Otóż moje pytanie dotyczy wróżenia podczas kiedy Wasze pupile jeszcze nie śpią.Czy zasiadacie do kart również wtedy kiedy pies czy kot bawią się wydając przy tym dzikie dźwięki? Czy raczej czekacie aż udadzą się na drzemkę?
Mam pieska - suczkę- rasy beagle i jej dosyć często zdarza się włączenie biegu adhd - lata wtedy jakby była wściekła. Niestety nigdy nie wiem kiedy to nastąpi dlatego z kartami /narazie nauką/ czekam aż piesek zaśnie.

To mój urwisek a raczej urwiska.

[Obrazek: mjjjjg.jpg]
Odpowiedz
#2

Moja suńka wie, że ma nie przeszkadzać Oczko Poza tym jest grzeczna - jeśli tylko podchodzi mnie powąchać albo popatrzeć mi w oczy to mi nie przeszkadza Uśmiech
Odpowiedz
#3

moja Maggie choc jeszcze ma zielono w glowie, to w domu malo przeszkadza- chyba, ze chce sie akurat pobawic Uśmiech
a glownie spi
Odpowiedz
#4

Ja mam cały czas nadzieję że mój psiak też kiedyś będzie z tych grzecznych. Póki co czasami jak patrzę na jej poczynania to aż mnie strach poplątany z uśmiechem ogarnia :animals-dogrun: :mrgreen:
Odpowiedz
#5

Małgosiu, piękna ta Twoja urwiska! Uśmiech
Odpowiedz
#6

Gosiu beagle tak mają na codzień z racji przyrodzonego charakteru, hehehe. Trudono czekać aż im przejdze, bo to nie jest reakcja na emisję tajemnych energii płynących doń z kart tarota :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Odpowiedz
#7

natka napisał(a):Małgosiu, piękna ta Twoja urwiska! Uśmiech



Oj,wiem - a szczególnie jak śpi :mrgreen: Leży wtedy na plecach z łapkami do góry i uskutecznia chrapanie Rotfl

Libra22 napisał(a):Gosiu beagle tak mają na codzień z racji przyrodzonego charakteru, hehehe. Trudono czekać aż im przejdze, bo to nie jest reakcja na emisję tajemnych energii płynących doń z kart tarota :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

A ja już myślałam że to właśnie te tajemne moce dają mojemu psiakowi power-a :mrgreen:
Liberko, Ty mnie nie strasz, że to już tak zostanie. Dziś dostała takiego szału że zwaliła stojącą w pionie deskę do prasowania Uśmiech Ależ była zdziwiona i zarazem przestraszona Boi się Muszę mieć oczy na około głowy, normalnie jak z małym dzieckiem Rotfl
Odpowiedz
#8

Moja kicia kiedyś przychodziła do kart... nawet sobie ogonek nadpaliła nad świeczką Krzyk

Ale teraz nie robi to na niej wrażenia, już się przyzwyczaiła.
Nawet kiedyś kładła się na kartach... Wyśmiewacz
Odpowiedz
#9

Ehhh. chciałabym kota, ale obecność psów to wyklucza. Chociaż obecna obecność myszy - wręcz przeciwnie. Są aktualnie przynajmniej dwie. Tak
Odpowiedz
#10

W domu ? Czy takie oswojone ? Myszki są piękne, ale mogą naszkodzić. Moja Zuza karty ma za nic, depcze je i nastawia się do głasiania, i nie ma rady (nic tam wróżby) trzeba głasiać Hura
Odpowiedz
#11

FairyWitch napisał(a):Moja kicia kiedyś przychodziła do kart... nawet sobie ogonek nadpaliła nad świeczką Krzyk

Rotfl Nieźle to musiało wyglądać :happy-jumpgreen:

Doria napisał(a):Myszki są piękne, ale mogą naszkodzić. Moja Zuza karty ma za nic, depcze je i nastawia się do głasiania, i nie ma rady (nic tam wróżby) trzeba głasiać Hura
Również nie mogę sie nigdy napatrzeć na myszki - czy to dzikie czy hodowlane. Zanim kupiłam psa miałam szczurka.Na początku czułam do tego zwierzaczka obrzydzenie - przez ten dziwny ogon ale później był dla mnie najpiękniejszy. Niestety zachorował i...ech...płakałam za nim strasznie. Niby takie małe "cóś" a tak potrafi zawładnąć ludzkim uczuciem że aż byłam w szoku mojej reakcji.
Odpowiedz
#12

Rozumiem Cię, miałam dwa szczurki nawet nie w klatce bo była otwarta. Tam sobie mieszkały, aż do starości, załatwiały się tylko w klatce, nidgy w mieszkaniu, były bardzo czyste. Jedna była oswojona, druga nie chciała kontaktów. Tamta pierwsza jak wracałam z pracy biegła do mnie, właziła na ramię i tak chodziła ze mną po mieszkaniu. Bardzo ją kochałam.. P o czterech latach serce jej wysiadło, jezdziłam z nią po weterynarzach, nawet na prześwietlenie, studenci ją leczyli za darmo i nic nie pomogło, do dziś tęsknię za nią..
Odpowiedz
#13

Miałam w domu dwa psy 11 i 12 letnie , kiedy mąż przyniósł do domu kota bałam sie ,ze mogą go skrzywdzić . Mniejszy zaprzyjaźnił sie z nim od razu . Większy skakał do kota , wiec mu mąż nałożył kaganiec . Tak sie złożyło, ze na drugi dzień od zagoszczenia kota w domu musiałam wyjechać na dwa tygodnie. Po powrocie zobaczyłam ,ze mój pies chodzi dalej w kagańcu , a na dodatek, kiedy podchodził do kota to jest ostro strofowany. Zezłościłam sie zdjęłam psu kaganiec i ku zaskoczeniu domowników pies podbiegł do kota i zaczął go lizać po mordce. To był wielka miłość kot i pies . Latem kiedy kot był na podwórku i mówiłam do psa Punio przyprowadź Mariana do domu . To psiak wylatywał z domu jak z procy po czym przynosił kota w mordzie i kład mi przy nogach . Kiedy kot nam zaginą i nie było go 2 miesiące , to psy przez pierwsze dni nie chciały jeść , były smutne . Gdy sie odnalazł i przyniosłam do domu , postawiłam na podłogę to mało mu głowy nie urwały tak go całowały. Jeden z jednej strony drugi z drugiej ech...Żałuje ,ze nie nagrałam ich zabaw . Mieliśmy ubaw kiedy pies gonił kota , a za chwile się zamieniali i kot gonił psa . Chyba Ewuniu Twoje obawy są nieuzasadnione. Nie mam juz psów odeszły, został mi kot ...Dodam jeszcze , ze kiedy przesyłam Reiki i to nie ważne czy sobie , czy innym to zaraza włazi na stół i pcha mi sie pod ręce , tez chce heheh . Gdy wysyłam na odległość to wchodzł mi na kolana , dlatego zamykam go na czas przekazu.
Odpowiedz
#14

Moje myszki są dzikie. Przyszły sobie przezimować. Co roku mam takich lokatorów w zimie. Nie ma na to rady bo drzwi na podwórko często są otwarte. Pies je całkowicie ignoruje. Ja ... no cóż, również. Chociaż kiedys się musiała trafić ciężarna, bo się namnożyły i musiałam zastosować radykalne środki zaradcze, ale z bólem serca. Te obecne nie szkodzą . Na razie, hehe. Miałam kiedyś białe w dużych ilościach, a także dwa szczurki Typka i Rasputina, bardzo mądre i kochane. Szkoda, ze krótko zyją. Wypuszczałam je na kanapę, a one z tej kanapy skakały mi na plecy kiedy siedziałam przy kompie. Właziły za mnie na biurko i deptały po klawiaturze. No i bawiły się z myszką. Potrafiły otworzyć swoją klatkę i zwiać. Potem same wracały jak zgłodniały.Wcześniej miałam też ptaszki - papużki i zeberki. Wcześniej świnkę morską , koszatniczki i chomika. zawsze coś w domu żyło z nami. Teraz zostały psy i rybki bo dzieci dorosły i nie chcę denerwować psów, które tu niepodzielnie panują.
Odpowiedz
#15

Moje psy są uwarunkowane antykocio przez koty sąsiada, które demonstracyjnie, z ogonami dumnie niesionymi w pionie, paradują im przed nosem za naszym płotem. Dosłownie w tę i spowrotem, chyba specjalnie żeby wkurzyć psiaki, które dostają szału po drugiej stronie płotu.Wątpię żeby przekonały się do "swojego" kota. Może kiedy będe na emeryturze to spróbuję koedukacji pod moim okiem.
Odpowiedz
#16

To mi wytłumacz, proszę, jak wiesz Prosi
Odpowiedz
#17

Doria napisał(a):Rozumiem Cię, miałam dwa szczurki nawet nie w klatce bo była otwarta. Tam sobie mieszkały, aż do starości, załatwiały się tylko w klatce, nidgy w mieszkaniu, były bardzo czyste.
Ja teraz mam 3 szczurki i też tylko w klatce się załatwiają, chociaż wypuszcza się na spacer po mieszkaniu Uśmiech
Miało być 2. ale wcześniej 2 były, jeden zachorował i padł, a drugi chyba z tęsknąty zaraz za miesiąc. dlatego teraz dokupiłem trzeciego jakby jeden wcześniej umarł. Każdy ma swój charakter i naprawdę super zwierzątka Uśmiech
4 lata życia, to i tak długo jak na szczurka domowego Tak

Na kota żona się nie zgadza Bezradny
Odpowiedz
#18

Eremit napisał(a):Ja teraz mam 3 szczurki i też tylko w klatce się załatwiają, chociaż wypuszcza się na spacer po mieszkaniu Uśmiech
Miało być 2. ale wcześniej 2 były, jeden zachorował i padł, a drugi chyba z tęsknąty zaraz za miesiąc. dlatego teraz dokupiłem trzeciego jakby jeden wcześniej umarł. Każdy ma swój charakter i naprawdę super zwierzątka Uśmiech
4 lata życia, to i tak długo jak na szczurka domowego Tak

Na kota żona się nie zgadza Bezradny

Mój szczurek też wypuszczany był na codzienne spacery po mieszkaniu. Kiedy miałam wystawioną choinkę to godzinami przesiadywał na niej Uśmiech
Ja zrobiłam błąd bo on był sam a nie powinien Smutny
Odpowiedz
#19

Moja kocica podczas gdy stawiam karty, to w ogóle mi nie przeszkadza, czasami przyjdzie, pokręci się po pokoju, w jedno miejsce spojrzy, w drugie i z pokoju wychodzi.

Ale jest jedna zastanawiająca rzecz, ona chyba bardzo lubi jak wieczorami oglądam EzoTv, kiedy słyszy tą melodię w tle, a pokój zamknięty nie jest przychodzi do mnie, siada albo kładzie się obok na łóżku i odwraca głowę w stronę telewizora- nie wiem chyba ogląda Myśli - i tak jest praktycznie za każdym razem, może ta muzyka na nią jakoś pozytywnie, uspokajająco wpływa, nie mam pojęcia.
Odpowiedz
#20

Świetnie Krysiu, reaktywujmy zwierzakiUśmiech
Moja suka nagrabiła dziś sobie... Spuszczona ze smyczy była i skądś się wzięły pod blokiem dzikie kaczki...
Poleciała za nimi w ch....l...ę na ulicę ruchliwą, nie reagując na wołanie wcale... Już ją widziałam pod kołami, ech...
Auta zaczęły trąbić, masakra... Chodzimy na szkolenie, ładnie się uczy, słucha, komendy wykonuje, ale jak zobaczy kaczkę lub kota - nic jej nie zatrzyma... Czasem też gołębie, ale jakby mniej...
Macie na to jakieś rady?
Odpowiedz
#21

KatiJo!

jak wiele lat temu w Holandii miałam sunię Haski to ta jak poczuła wiatr w ogonie to zapomnij ...
tylko obcy facet mógł mi ją złapać bo mnie w ogole na ulicy w obecności obcych mężczyzn nie słuchała ... czyli ignorowała

zazwyczaj prosiłam owych panów ( krzyczałam z daleka ) żeby otworzył swój samochód - to ona tam wskoczy na siedzenie pasażera ... a ja już ją stamtąd wyciagnę ...
no i obcy faceci chciał nie chciał ale otwierali te samochody i mi pomagali ...

no i osiedle było położone przy takim spokojnym akwenie wodnym ... z rybami
i wielu wędkarzy tam wędkowało całymi dniami ... i kaczki przesiadywały tam setkami
a mieszkańcy i wędkarze je dokarmiali
więc moja sunia miała frajdę idąc na spacer, widząc tyle kaczek - zawsze usiłowała wszystkie zagryźć czy zastraszyć, bo to sunia rządzi na tym terenie ... ujadając przy tym po swojemu haskowemu
a wszyscy wędkarze nerwicy dostawali co za opętany pies ...

więc musiałam coś zrobić ... i wymyśliłam
trzeba sunię z kaczkami zaprzyjaźnić
jakiś czas mi to zajęło ale chodziłam tam zawsze z torbą chleba
( wszyscy sąsiedzi podrzucali mi chleb wiedząc, że to na szczytny cel okiełznania niebieskookiej )
i pierwsza garść chleba była dla suni - siedziała przodem do mnie czarując wzrokiem moją rękę
a druga garść chleba dla 30stu kaczek ...
garść chleba dla suni ... garść dla 30stu kaczek ...
i tak przez kilka tygodni ...
potem jak już sunia zajarzyła, że zawsze dostaje chleb - i zawsze pierwsza - bo jak nie to wojna ... to odpuściła i siedziała już bokiem patrząc na wodę i kaczki ...
garść chleba dla suni - garść dla 30 kaczek ... sunia - 30sci kaczek ...
a po kolejnych kilku tygodniach sunia siedziała między kaczkami czekając na swoją garść chleba ... niekoniecznie jako pierwsza ...
normalnie dumna z niej byłam ... wędkarze aż uwierzyć nie mogli ...
a kaczki jak widziały suńkę na trawniku to zaczynały się zlatywać z okolić sądząc, że z torbą chleba i suni pani dojdzie ...
piękne to było ... ale kij ma dwa końce
zaprzyjaźniając się z kaczkami ... zaczęłą ścigać miejscowe koty ... no za kimś musiała ganiać

tak miło sobie powspominać

kochane psiaki i zwierzaki

pozdrawiam Kasia Kotek
Odpowiedz
#22

kot Maru - co prawda to nie mój zwierzak, ale miłośnicy kotów będą mieli fraidę z podglądania tego kocurka
http://sisinmaru.blog17.fc2.com/
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości