17-10-2021, 00:44
(16-10-2021, 22:14)nastek96 napisał(a): Ale zauważyłem też bardzo niezdrową tendencje, która zachęca do akceptowania zbyt wielu nadmiernych kilogramów. Oczywiście nie mówię tu tylko o kobietach. To ważne, aby się akceptować takim jakim się jest i osoby z nadwagą również mogą powiedzieć o sobie, że są piękne i wspaniałe. Jednak nadwaga prowadzi do bardzo wielu poważnych chorób: miażdżyca, zwyrodnienia stawów, cukrzyca...i to trochę niepokojące, że nie zachęca się ludzi właśnie do ćwiczeń i schudnięcia. Potem takie osoby mogą mieć problemy zdrowotne. To może prowadzić do problemów z poruszaniem się, problemów z hormonami. Można naprawdę sobie zaszkodzić.
No właśnie też to zauważyłam, to jest ciekawe. Z jednej strony mówi się o potrzebie akceptacji niedoskonałości, a z drugiej to wydaje mi się, że wiele osób nagina to i podciąga pod swoje złe nawyki żywieniowe, niemal mówiąc: gruba jestem, ale akceptuj to, takie czasy i moda. No nie, tak nie jest fair. Jeśli ktoś ma problemy hormonalne i tyje to tak jest to uzasadnione. Ale znam wiele osób, które wyją bo im się zwyczajnie chce jeść więcej i więcej - bez umiaru. I nie widzą w tym problemu. Ok - skoro tak chcą i ryzykują zdrowiem - nie można im nic narzucić. Ale nie oczekujmy akceptacji tego stanu rzeczy jako czegoś naturalnego. Bo tak nie jest.
Chyba większość moich znajomych je za dużo i ma nadwagę - to przykre ale prawdziwe. Słodycze i fast foody - na pierwszym miejscu. Gdziekolwiek jedziemy w odwiedziny tam zawsze to spotykamy. A jak mówię, że można zrobić swoje słodycze w domu to szok, albo mówienie, że po co, szkoda czasu, energii, nie chce się...
Też czasem mam ochotę na czekoladę - przed okresem np.
Ale na co dzień przeraża mnie ilość cukru w słodyczach z marketu. Szok. I to dajemy też dzieciom
Widzę czasem panie na zakupach w dużych marketach, takich jak np. Biedronka. Dzieci - już malutki od ok. 2, 3 latem biegają po słodycze, koszyki pełne po brzegi. Nawyki od małego owocują i trudno potem dziwić się, że wiele dzieci zmaga się z otyłością. To przykre.
Tu, gdzie mieszkam to jest coś charakterystycznego, że kobieta wychodząc za mąż "ma prawo" przytyć, zwłaszcza po jednym, drugim porodzie. Tak się dzieje, normalka i jak któraś wygląda "normalnie" to szok - albo geny albo nie wiadomo co robi. Wogóle wiele kobiet znacznie mniej o siebie dba po ślubie czy urodzeniu dziecka. To przykre, ale tak jest. Widać po twarzy, stylu ubierania, że są już takie "mamuśki wagi ciężkiej". Nie wiem skąd to się bierze. Wielu panów też tak ma - brzuszki, podwójne, potrójne podbródki. I to samo hasło: dom, dzieci, nie ma czasu. Ale na zakupy w Biedrze i jedzenie przed TV jest

Kiedy chciałam namówić znajomych na zdrowe jedzenie to usłyszałam, że chyba mi się nudzi i nie mam co robić jak gotuję zdrowo. Jakby na co dzień nie gotowało się, ehhh... A to niewielka różnica upiec mięso w piekarniku lub zrobić na parze - z fajnymi przyprawami, a jeść smażone i polane tłuszczykiem. No ale dla niektórych to problem. A jak mówiłam, że biegam, ćwiczę, w tym też jogę to mi powiedzieli, że widocznie kosztem czasu dla córki i, że powinnam na niej się skupiać. A dla mnie ładna, szczupła, zadbana mama to szczęśliwa mama - więc jak idziemy razem na hulajnogę, a ja biegnę obok to i Ona i ja mamy frajdę
A potem jemy np. banany z jogurtem naturalnym i posypką z listków mięty tak drobniutko krojonych - z ogródka. A dla niej - starta, gorzka czekolada - taka im wiecej % kakao tym lepiej - pycha, polecam Wam 
Nie wiem jak gdzie, ale u nas to my z męzem jesteśmy jednak tacy dość dziwaczni i tak się nas odbiera, że widocznie nam się nudzi jak biegamy lub spacerujemy. Akurat mąż jest dość pracowity, wiele prac wykonuje obok domu, no ale o mnie wiejskie plotkary mają swoje zdanie
Tu u nas jest przekonanie, że jak ma się za dużo energii i chce schudnąć to lepiej pozamiatać lub w domu posprzątać. A, że można jedno i drugie łączyć to się akurat nie wie
Co do samego jedzenia bez umiaru to widziałam to w szpitalu przed porodem. Były panie, które wprost mówiły, że jedza ile chcą i tyły po 30 kg w ciąży. Nie mogły zrozumieć, że ja przytyłam 8 i jestem szczupła, a mimo to mam zdrowe dziecko. Moja ciotka wprost mi mówiła czy napewno to moje dziecko bo miałam maleńki brzuszek i chyba nie wierzyła. Do męża mówiła, że jakaś chora jestem, niedokarmiona, że powinni mnie na obserwację zabrać do psychologa, bo mam obsesję do jedzenia

Tak to właśnie jest na prowincji gdzie mieszkam
Tu moda na EKO i zdrowy tryb życia dociera ale znacznie później. Jako mama i kobieta po 30. wiem, że można być szczupłą, nie mieć tzw. brzuszka, dupska itd. Po porodzie pracowałam jako modelka i wiele osób chyba mi zazdrościło, choć tak naprawde nie wiedziały, że ograniczałam niezdrowe jedzenie i to jest moja praca nad soba i zdrowiem. Mam problemy z jelitami i służy mi zdrowe jedzenie. Mąż tez je lubi. To nie jest tak, ze jemy sałatę
Jemy wiele zup, sałatek, ale też słodycze - te domowe. Czasami zamawiamy pizzę i jesteśmy normalną rodziną, a ja się cieszę, że wyglądam fajnie i dobrze się czuję. A co myślicie o Hashimoto? Znam dziewczynę, która ma to. Ale ona pilnuje się z jedzeniem, ćwiczy i uważa, że nawet Hashimoto nie oznacza bycia kobietą z nadwagą lub otyłą. Dla niej to też wymówka wielu osób by nie dbać o siebie, o wygląd i zdrowie. Macie jakieś doświadczenia/znajomych?

