19-10-2021, 15:27
Dzięki za zrozumienie
Nastku, są takie regiony, uwierz mi. Ja jestem uważana za zbyt nowoczesną, choć nie nie wiem kto kto wymyslił. To prawda, że tu większość osób po ślubie tyje i tak "dziadzieje" na własne życzenie, bo po co się starać? A jak ktoś jest ładny i dba o zdrowie i wygląd to albo mu się nudzi albo chce jeszcze kogos innego poszukać sobie na romans, bo dla kogo się tak stroi?
Tak właśnie nieraz słyszę
To jest prawda z jelitem, że zupy, zupy - każda. Warzywa, koktajle, siemię - to wszystko działa. Nasze jelita oblepiają się od środka jakby klejem i zatykają. Winne jest śmieciowe jedzenie, ciężkie, jelita nie trawią. Wiesz jaka była jakość mąki 30 lat temu a teraz? Teraz to jesy często syf - ta tania mąka. Jak to strawić w jelitach? I inen produkty też - dodatki, zapychacze, spulchniacze. Tego jest pełno w składzie. Etykieta ma 50 pozycji z czego wiekszość to chemiczne dodatki. To działa na jelita źle.
Rozmawiałam z panią dietetyk, że trzeba je oczyszczać. Świetny jest błonnik - działa jak miotełka, która zgarnia wszystko z jelit i wydala. Błonnik pęcznieje, "łapie" to, co złe z jelit i usuwa. Ale trzeba pić dużo wody gdy się go stosuje.
Kiedyś brałam Coloc C na jelita. Teraz go wycofano z uwagi na jakieś wątpliwości co do zanieczyszczenia podczas produkcji. Ale sam błonnik ze sklepu ze zdrową żywnościa jest dobry. Wraz np. z babką płesznik. I siemię - zmielone, dodawane do zup, koktajlów.
Od jakiś 5 lat jem zupę codziennie, a przynajmniej staram się - czuję się lżejsza. Syta też. Jelita pracują lepiej. Są okresy, np. na wakacjach, że nie zjem przez kilka dni zupy, bo coś na szybko w barze. Odrazu gorzej. Mąż też uwielbia zupy. Moja córka je od dzieciństwa i nigdy nie miała zaparć. A jej koleżanka z przedszkola ostatnio dostała hemoroidy - dziecko 6-letnie! Ale co się dziwić jak jedzenie śmieciowe i fast foody robią swoje. Jej mama mi mówiła, że ona tylko frytki, inne takie produkty, chipsy, coca - cola. No szok...
To, co piszesz:
"I tak jak pisze Selena wszyscy plotkują, wytykają się palcami i lepiej tam się niczym nie wyróżniać. Ja się spotkałem z wyśmiewaniem z osób, które czytają etykiety i wybierają produkty bez jakiś składników. Może to nie było wyśmiewanie, ale takie nieprzyjemne komentarze, że ludzie już glupieją i wydziwiają.
W ogóle kiedy byłem jeszcze w liceum nauczycielka, która była również dziennikarką opowiadała, że w Polsce nadal są wsie, gdzie kobieta w sumie jest tylko do gotowania, sprzątania i nie jest zbyt doceniana. Wtedy jej nie wierzyłem i uznałem, że opowiada jakieś głupoty, w końcu to XXI wiek. Dziś dochodzę do wniosku, że rzeczywiście mogą istnieć gdzieś takie miejscowości. Choć i tak część mnie nadal wierzy, że trochę przesadziła z tymi opowieściami."
Wiesz ile spojrzeń na sobie czuję gdy czytam etykiety w sklepie? A raz znajoma mi powiedziała: "Ty chyba za dużo czasu masz, że te głupoty czytasz"... Albo, że wydziwiam.
Wierz mi, że są tu wioski, nawet obok mnie niedaleko, że kobiety nie mają podpasek. Kiedyś jedna przyszła do mnie pożyczyć. Znam ja z widzenia - z wioski obok, bo czasem tam biegam lub robię zakupy. Już więcej nie przyszła, pewnie jej głupio. To straszne, ale nadal wiele kobiet nie ma pieniędzy nawet na to. Dlatego tak wiele osób głosuje na obecną władzę. Kobiety dostały po 500 zł a dla wielu to majątek. Ubiorą się, mają na środki czystości. Wcześniej idąc do takich sklepów jak Rossmann czy jakikolwiek inny w Galerii nie widziałam wiele osób. Dziś matki buszują w Pepco, w Rossmanie, wiele z nich ma na jakiś kosmetyk, krem, podpaski - podstawowe rzeczy. Najwięcej jest secend handów. Sama tam chodzę, są ubrania dobrej jakości.
To chyba jedyna dobra strona tego rządu.
Po wprowadzeniu tych dodatków dla matek wiele kobiet odeszło od męża, poszło po pomoc do MOPSów, dostało mieszkanie, ma te 500, ma alimenty. Wcześniej żyły bite, nie miały grosza by odejsć, mąż wydzielał kasę, a wiele przepił. Na mojej ulicy jest taki przypadek - kobieta nie miała wody w domu. Mąż bił ją, pił. Odcięli im prąd. Poszła do MOPS-u, wyprowadziła się będą w 3 ciąży. Z 2 reklamówkami przyszła zapytać czy ją odwiozę do mieszkania socjalnego, bo je dostała. To jest tragedia tych czasów. Tylko za to mam dobre zdanie o tej władzy, że coś tam dała (Zabierając gdzie indziej), ale takim kobietom dało to szansę wyrwać się z takich domów.
Czasem spotykam ją w mieście obok. Ma 3 dzieci, pomoc opiekunek. Jest inną osobą - zadbana, ubrana schludnie, taka promienna. Odezwie się, uśmiechnie. Ale nie każda ma odwagę. Nie rozumiem tego.
Z jedzeniem bez umiaru to czarnula ma rację. Biedronka jest oblegana. Nie mówię, że tam wszystko jest złe. Też kupują środki czystości, cokolwiek. Ale wiele rzeczy nie. A matki tam właśnie kupują słodycze dla dzieci, dla siebie, często dość słabej jakości, wiele cukru. Nawet piwo nie jest dobre, mąż raz kupił i mówi, że okropne. Ale są też dobre rzeczy.
Ogólnie od kiedy matki maja te 500 zł jest trochę lepiej, ale inwestują to często głównie w jedzenie, środki czystości. Tyją strasznie. Moi znajomi są otyli w większości. I to jest obżarstwo. Taka prawda. Komu tam się chce biegać, zdrowo żyć? No żart...
To prawda co do zacofania. Zresztą co się dziwić jak władza sprzyja. Księza jak bogowie, choć teraz coś spokornieli. Poglądy rodem ze średniowiecza, miejsce kobiet w domu. Mój mąż gdy zostawał z córeczką jak miała rok to był szok, że jak to facet? A jak mył podłogę to sąsiedzi się śmiali, że baba Ci każde, co to za polityka, we łbie jej się poprzewracało...
Daleko do XXI wieku, niestety.
Moja sąsiadka, której nei lubię, choć początkowo bywała u nas w domu, po tym jak zobaczyła że mam dużo ubrań powiedziała: A Ty dziecku lepiej kup. Jakby chodziło gołe - szok!
Tu jest mentalność, że matka w jednych dresach chodzi, a dziecku słodyczy wózek pakuje w sklepie. Ja jestem ta grosza matka, bo dbam o siebie. Tu każdy widzi kiedy kurier przyjeżdża
Moja córka ma wszystko czego potrzebuje. Ale nie wyjaśnię tego tym ludziom.
Ksiądz przychodząc po kolędzie wręcz krzyczał na mnie u nas w domu, że miejsce kobiety jest u boku mężczyzny, ale z pokora, a dlaczego ja z nim rozmawiam jak równa równemu? W tym roku nie mam ochoty go zapraszać.
Nastku, są takie regiony, uwierz mi. Ja jestem uważana za zbyt nowoczesną, choć nie nie wiem kto kto wymyslił. To prawda, że tu większość osób po ślubie tyje i tak "dziadzieje" na własne życzenie, bo po co się starać? A jak ktoś jest ładny i dba o zdrowie i wygląd to albo mu się nudzi albo chce jeszcze kogos innego poszukać sobie na romans, bo dla kogo się tak stroi?
Tak właśnie nieraz słyszę

To jest prawda z jelitem, że zupy, zupy - każda. Warzywa, koktajle, siemię - to wszystko działa. Nasze jelita oblepiają się od środka jakby klejem i zatykają. Winne jest śmieciowe jedzenie, ciężkie, jelita nie trawią. Wiesz jaka była jakość mąki 30 lat temu a teraz? Teraz to jesy często syf - ta tania mąka. Jak to strawić w jelitach? I inen produkty też - dodatki, zapychacze, spulchniacze. Tego jest pełno w składzie. Etykieta ma 50 pozycji z czego wiekszość to chemiczne dodatki. To działa na jelita źle.
Rozmawiałam z panią dietetyk, że trzeba je oczyszczać. Świetny jest błonnik - działa jak miotełka, która zgarnia wszystko z jelit i wydala. Błonnik pęcznieje, "łapie" to, co złe z jelit i usuwa. Ale trzeba pić dużo wody gdy się go stosuje.
Kiedyś brałam Coloc C na jelita. Teraz go wycofano z uwagi na jakieś wątpliwości co do zanieczyszczenia podczas produkcji. Ale sam błonnik ze sklepu ze zdrową żywnościa jest dobry. Wraz np. z babką płesznik. I siemię - zmielone, dodawane do zup, koktajlów.
Od jakiś 5 lat jem zupę codziennie, a przynajmniej staram się - czuję się lżejsza. Syta też. Jelita pracują lepiej. Są okresy, np. na wakacjach, że nie zjem przez kilka dni zupy, bo coś na szybko w barze. Odrazu gorzej. Mąż też uwielbia zupy. Moja córka je od dzieciństwa i nigdy nie miała zaparć. A jej koleżanka z przedszkola ostatnio dostała hemoroidy - dziecko 6-letnie! Ale co się dziwić jak jedzenie śmieciowe i fast foody robią swoje. Jej mama mi mówiła, że ona tylko frytki, inne takie produkty, chipsy, coca - cola. No szok...
To, co piszesz:
"I tak jak pisze Selena wszyscy plotkują, wytykają się palcami i lepiej tam się niczym nie wyróżniać. Ja się spotkałem z wyśmiewaniem z osób, które czytają etykiety i wybierają produkty bez jakiś składników. Może to nie było wyśmiewanie, ale takie nieprzyjemne komentarze, że ludzie już glupieją i wydziwiają.
W ogóle kiedy byłem jeszcze w liceum nauczycielka, która była również dziennikarką opowiadała, że w Polsce nadal są wsie, gdzie kobieta w sumie jest tylko do gotowania, sprzątania i nie jest zbyt doceniana. Wtedy jej nie wierzyłem i uznałem, że opowiada jakieś głupoty, w końcu to XXI wiek. Dziś dochodzę do wniosku, że rzeczywiście mogą istnieć gdzieś takie miejscowości. Choć i tak część mnie nadal wierzy, że trochę przesadziła z tymi opowieściami."
Wiesz ile spojrzeń na sobie czuję gdy czytam etykiety w sklepie? A raz znajoma mi powiedziała: "Ty chyba za dużo czasu masz, że te głupoty czytasz"... Albo, że wydziwiam.
Wierz mi, że są tu wioski, nawet obok mnie niedaleko, że kobiety nie mają podpasek. Kiedyś jedna przyszła do mnie pożyczyć. Znam ja z widzenia - z wioski obok, bo czasem tam biegam lub robię zakupy. Już więcej nie przyszła, pewnie jej głupio. To straszne, ale nadal wiele kobiet nie ma pieniędzy nawet na to. Dlatego tak wiele osób głosuje na obecną władzę. Kobiety dostały po 500 zł a dla wielu to majątek. Ubiorą się, mają na środki czystości. Wcześniej idąc do takich sklepów jak Rossmann czy jakikolwiek inny w Galerii nie widziałam wiele osób. Dziś matki buszują w Pepco, w Rossmanie, wiele z nich ma na jakiś kosmetyk, krem, podpaski - podstawowe rzeczy. Najwięcej jest secend handów. Sama tam chodzę, są ubrania dobrej jakości.
To chyba jedyna dobra strona tego rządu.
Po wprowadzeniu tych dodatków dla matek wiele kobiet odeszło od męża, poszło po pomoc do MOPSów, dostało mieszkanie, ma te 500, ma alimenty. Wcześniej żyły bite, nie miały grosza by odejsć, mąż wydzielał kasę, a wiele przepił. Na mojej ulicy jest taki przypadek - kobieta nie miała wody w domu. Mąż bił ją, pił. Odcięli im prąd. Poszła do MOPS-u, wyprowadziła się będą w 3 ciąży. Z 2 reklamówkami przyszła zapytać czy ją odwiozę do mieszkania socjalnego, bo je dostała. To jest tragedia tych czasów. Tylko za to mam dobre zdanie o tej władzy, że coś tam dała (Zabierając gdzie indziej), ale takim kobietom dało to szansę wyrwać się z takich domów.
Czasem spotykam ją w mieście obok. Ma 3 dzieci, pomoc opiekunek. Jest inną osobą - zadbana, ubrana schludnie, taka promienna. Odezwie się, uśmiechnie. Ale nie każda ma odwagę. Nie rozumiem tego.
Z jedzeniem bez umiaru to czarnula ma rację. Biedronka jest oblegana. Nie mówię, że tam wszystko jest złe. Też kupują środki czystości, cokolwiek. Ale wiele rzeczy nie. A matki tam właśnie kupują słodycze dla dzieci, dla siebie, często dość słabej jakości, wiele cukru. Nawet piwo nie jest dobre, mąż raz kupił i mówi, że okropne. Ale są też dobre rzeczy.
Ogólnie od kiedy matki maja te 500 zł jest trochę lepiej, ale inwestują to często głównie w jedzenie, środki czystości. Tyją strasznie. Moi znajomi są otyli w większości. I to jest obżarstwo. Taka prawda. Komu tam się chce biegać, zdrowo żyć? No żart...
To prawda co do zacofania. Zresztą co się dziwić jak władza sprzyja. Księza jak bogowie, choć teraz coś spokornieli. Poglądy rodem ze średniowiecza, miejsce kobiet w domu. Mój mąż gdy zostawał z córeczką jak miała rok to był szok, że jak to facet? A jak mył podłogę to sąsiedzi się śmiali, że baba Ci każde, co to za polityka, we łbie jej się poprzewracało...
Daleko do XXI wieku, niestety.
Moja sąsiadka, której nei lubię, choć początkowo bywała u nas w domu, po tym jak zobaczyła że mam dużo ubrań powiedziała: A Ty dziecku lepiej kup. Jakby chodziło gołe - szok!
Tu jest mentalność, że matka w jednych dresach chodzi, a dziecku słodyczy wózek pakuje w sklepie. Ja jestem ta grosza matka, bo dbam o siebie. Tu każdy widzi kiedy kurier przyjeżdża
Moja córka ma wszystko czego potrzebuje. Ale nie wyjaśnię tego tym ludziom. Ksiądz przychodząc po kolędzie wręcz krzyczał na mnie u nas w domu, że miejsce kobiety jest u boku mężczyzny, ale z pokora, a dlaczego ja z nim rozmawiam jak równa równemu? W tym roku nie mam ochoty go zapraszać.
