23-11-2012, 18:00
Wczoraj rozmawiając z koleżanką o reiki nagle uzmysłowiłam sobie, że mogę poruszać ramieniem prawie bez bólu. Ten ból mi wlazł w bark i ramię ok. 3 miesiące temu. Miałam wtedy kilka cieżkich zasłon i kilka ogromnych roman blinds-ów do wykonania. Po tym zaczęło mnie boleć prawe ramie i przedramię i gdy chciałam je podnieść czułam silny ból, za każdym razem było "Auuu..."
Gdy rozmawiałam z Zibem przed "zabiegiem" pytał mnie czy chcę uzdrowić jakieś miejsce więc powiedziałam mu o innym bólu a o ramieniu zapomniałam.
No i teraz sobie myślę...czyżby reiki popłynęło tam gdzie była potrzeba..?
Goya, dzięki za wszystkie informacje...czy robisz reiki na odległość ? Napiszę ci PW.
Gdy rozmawiałam z Zibem przed "zabiegiem" pytał mnie czy chcę uzdrowić jakieś miejsce więc powiedziałam mu o innym bólu a o ramieniu zapomniałam.
No i teraz sobie myślę...czyżby reiki popłynęło tam gdzie była potrzeba..?
Goya, dzięki za wszystkie informacje...czy robisz reiki na odległość ? Napiszę ci PW.